Dr C. Szymanski: Ludzka i sztuczna inteligencja w medycynie powinny się wspierać
„Sztuczna inteligencja łatwiej rozpoznaje choroby, proponuje lepsze terapie, ale inteligencja ludzka też ma swoją wartość. Przecież studia medyczne długo trwają i są przydatne” – powiedziała w rozmowie z Polskifr.fr dr Catherine Szymanski, kardiolog urodzona w polskiej rodzinie we Francji. 11 lutego przypada XXXIV Światowy Dzień Chorego.
Marzenia o pracy jako lekarz towarzyszyły Catherine Szymanski od wielu lat.
„Dla mnie było tylko: medycyna albo nic” – opowiedziała kardiolog.
W dążeniu do celu pomogła jej wiara.
„Starałam się żyć z Panem Bogiem i zawsze pod Bożą opieką. Starałam się o wszystko Boga prosić i z góry dziękować” – wskazała Catherine Szymanski.
Obecnie pracuje w szpitalu Necker w Paryżu na oddziale kardiologii dorosłych. Lekarz kardiolog często odwiedza sanktuarium w Lourdes. To miejsce szczególnie naznaczone obecnością chorych. Pomimo przeciwności czuje prowadzenie przez Boga.
„Patrząc z dystansem bardzo Bogu dziękuję za wszystkie łaski. (…) Trzeba Bogu zaufać, prosić i z góry dziękować za wszystko, co będzie. Za dużo wskazówek nie dawać Bogu. Niech się dzieje wola Boga” – zaznaczyła lekarz.
Była też na wyjazdach naukowych w Stanach Zjednoczonych i Belgii, gdzie mogła rozwijać swoje talenty medyczne.
„Zawsze lubiłam relacje z ludźmi, relacje z pacjentami i ten zawód. Jestem bardzo radosna. Staram się w każdym człowieku widzieć pacjenta, żyć swoją wiarą w szpitalu i w relacjach z pacjentami. (…) Kiedyś ksiądz, który też był lekarzem, mówił, że Bóg po prostu spotyka się ze mną w szpitalu. I kiedy na przykład lekarz ma wiarę i pacjent ma wiarę, to jest to bardzo ważne – spotykanie się z Bogiem w relacji z pacjentami” – podkreślała Catherine Szymanski.
Dr Catherine Szymanski wspominała jednego ze swoich profesorów, który zachęcał ją, aby starała się brać z wszystkiego to, co najlepsze. W swojej pracy stara się wykorzystywać najlepsze cechy polskiej i francuskiej medycyny. Wykorzystuje również doświadczenie z pracy naukowej w USA i Belgii.
Gdy rozpoczynała karierę medyczną na początku XXI w. komputery nie były w tym zawodzie tak popularne jak współcześnie. Podkreśliła, że obecnie lekarze wiele czasu spędzają przy komputerach, pisząc obserwację medyczną i opisując postępy zdrowotne pacjenta.
„Czasu na komputerze coraz więcej spędzamy i myślę, że to nie będzie coraz mniej, tylko na pewno coraz więcej” – dodała kardiolog.
„Nasza praca musi ratować życie” – przekonywała dr Catherine Szymanski.
„Nie chciejmy być mądrzejsi od Pana Boga. Przecież Bóg jest dawcą naszego życia, On zna początek i koniec. (…) Lubię powtarzać, że chcę być traktowana tak, jak sama traktuję pacjenta. Staram się zawsze tak robić, żeby to było po ludzku. Lekarz ma taką wiedzę i ma ją wykorzystywać po to, żeby pacjentowi pomóc” – akcentowała lekarz.
Zapytana o problem tzw. eutanazji dr Catherine Szymanski zaznaczyła, że na szczęście nie ma jej obecnie we Francji, ale jest np. w Belgii czy Szwajcarii. To nie tzw. eutanazja, ale trwanie przy chorym do naturalnego końca jego życia jest moralnie akceptowalne.
„Mój tata sam zmarł na oddziale paliatywnym, jak miał raka trzustki. Widziałam, jak go leczyli. Na kardiologii dużo ludzi umiera, kiedy mają niewydolność serca albo zawały, chociaż na zawał teraz szybko terapia działa. Na paliatywnym starają się, żeby śmierć jak najspokojniej przyszła” – opowiedziała dr Catherine Szymanski.
Lekarz ceni sobie przesłanie św. Jana Pawła II z listu dla chorych, który przypominał, że chorzy są darem dla zdrowych. Dr Catherine Szymanski powiedziała, że zawsze dba o sakrament pokuty i pojednania oraz namaszczenie chorych dla swoich pacjentów. Pamięta w modlitwie o zmarłych. Gdy idzie diagnozować zgon, odmawia „Wieczny odpoczynek…”.
W szpitalu oprócz radosnych wydarzeń, takich jak np. narodziny dziecka, często spotyka się też cierpienie, chorobę i śmierć.
„Doświadczenie cierpienia może być różnie przeżywane. Cierpią wierzący i cierpią ateiści. Problem polega na tym, że ateiści z tym cierpieniem są sami, a wierzący mogą nieść ten krzyż z Panem Bogiem. Wiara pomaga wytrwać w cierpieniu. Nastawienie psychicznie zależy też od wiary” – podkreśliła kardiolog.
W radach, które udziela przyszłym lekarzom, dr Catherine Szymanski podkreśla, iż ważne jest poznanie człowieka na płaszczyźnie psychiki i ciała. Każdy człowiek jest inny i ma nieco inne potrzeby.
„Kiedy mamy stażystów na oddziale, ja zawsze doradzam, żeby jak najwięcej czasu spędzali z pacjentami. (…) Lekarz też jest człowiekiem i może się znaleźć po drugiej stronie, kiedy sam choruje. Staram się zawsze mieć postępowanie nieagresywne. Przysięgaliśmy podczas doktoratu, że będziemy po prostu nieść ulgę w cierpieniu” – zwracała uwagę lekarz.
Jak zaznaczyła, pandemia COVID-19 ograniczyła relacje lekarzy z pacjentami. Poza tym – jej zdaniem – „poziom studentów medycyny się obniża”.
„Młodzież bierze teraz pod uwagę swoje życie rodzinne, osobiste” – dodała, wskazując na fakt, że młodzi lekarze obecnie nie przesiadują do późna w szpitalu.
Jak podsumowała, bardzo ważne w podejściu do pacjenta jest umiejętne przekazywanie prawdy.
„Zawsze staramy się pacjentowi przekazywać prawdę prostym językiem. Jeżeli to jest osoba wierząca, to zawsze wiara przychodzi w jakimś momencie do dyskusji i nieraz pacjenci mówią, że pozostaje tylko modlić się” – wspominała kardiolog.
Polskifr.fr



