Autorstwa Catholic Press Photo - www.veritecatholique.composlezavtra.forum2x2.com, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=113054810

[Jestem w Kościele] Papież wraca do tekstów. Koniec fałszywego ducha soboru?

Papież Leon XIV rozpoczął nowy cykl katechez poświęcony Soborowi Watykańskiemu II. Ojciec Święty zaznaczył przy tym, że chce pochylić się nad soborowymi tekstami, a nie ich późniejszymi interpretacjami. Te, jak doskonale wiadomo, bywały bardzo różne i wiele z nich daleko odbiegało od litery dokumentów, a tym samym od Tradycji Kościoła. Trzeba więc docenić inicjatywę Papieża i mieć nadzieję, że choć trochę pomoże ona rozwiać mgłę roztoczoną przez fałszywego i straszącego po dziś dzień ducha soboru.

Bez wątpienia Sobór Watykański II jest najważniejszym wydarzeniem w najnowszej historii Kościoła. Przyznają to zarówno jego entuzjaści, jak i krytycy. Problem w tym, że mamy do czynienia z ogromną polaryzacją w ocenie Vaticanum II. Jedni, jak np. środowiska skupione wokół Bractwa św. Piusa X, potępiają w czambuł cały sobór (mimo że pod wszystkimi dokumentami soborowymi znajduje się podpis założyciela tzw. lefebrystów), a inni traktują go jak drugą Pięćdziesiątnicę, która dała początek nowemu, rzekomo wracającemu do źródeł Kościołowi. Pomiędzy nimi są ci, którzy wzorem m.in. Benedykta XVI usiłują traktować Sobór Watykański II jako tylko i aż część żywej Tradycji Kościoła. Niestety to dziś mniejszość, która bywa zakrzykiwana przez oba skrajne obozy.

Zagrożenia płynące z nieortodoksyjnej interpretacji tekstów soborowych bardzo szybko dostrzegł chociażby wybitny niemiecki filozof Dietrich von Hildebrand, który zresztą sam jako ekspert uczestniczył w obradach soboru. Już 2 lata po jego zakończeniu napisał książkę „Koń trojański w mieście Boga”, w której nie tylko przenikliwie demaskował posoborowe nadużycia, ale również ukazywał wizję prawdziwej odnowy opartej na wierności Tradycji. Jeśli ktoś mógłby być przewodnikiem po soborowych tekstach, to z pewnością on.

Dotychczasowe próby powrotu do litery soboru nie przyniosły zadowalających rezultatów. Wystarczy wspomnieć choćby poruszaną przeze mnie często kwestię liturgii, której posoborowa reforma bardzo luźno (mówiąc delikatnie) opierała się na konstytucji „Sacrosanctum concilium”. Całkowite porzucenie łaciny i chorału gregoriańskiego, zmiana kierunku celebracji Mszy Świętej, wyrugowanie Kanonu Rzymskiego – to tylko niektóre przykłady rozminięcia się praktyki z wolą ojców soborowych.

Sobór Watykański II miał przynieść nową wiosnę Kościoła. Od jego zakończenia minęło już ponad 60 lat i jakoś trudno ją dostrzec. „Sądziliśmy, że po soborze nastanie słoneczny dzień w historii Kościoła. Ale zamiast tego nastał dzień pochmurny i burze, ciemność” – mówił jeszcze w 1972 r. papież Paweł VI. Nie oszukujmy się, coś ewidentnie poszło nie tak. Tym czymś jest w moim przekonaniu traktowanie soboru jak bożka, przy jednoczesnym oderwaniu go od całej Tradycji Kościoła. A przecież papież Jan XXIII w przemówieniu otwierającym sobór powiedział wprost, że nie miał on na celu dyskusji nad którymś z artykułów wiary, lecz jedynie wyrażenie doktryny w bardziej przystępny dla współczesnego człowieka sposób. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby porzucić narosłe przez lata interpretacje i uświadomić sobie, że Vaticanum II, tak jak wszystkie sobory powszechne, miał na celu przekazanie „nauki czystej i nieskażonej, bez zabarwień i przeinaczeń”.

Wojciech Grzywacz

drukuj