Rośnie deficyt budżetowy
Deficyt budżetowy rośnie – i to nie ze względu na niezaplanowane wydatki, ale na niższe niż zakładano dochody państwa. Pieniędzy brakuje m.in. w ochronie zdrowia.
227 miliardów złotych – tyle wyniósł deficyt budżetowy po październiku.
– Nie ma specjalnie zaskoczenia, choć jest szokujący – zaznaczył poseł Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Kuźmiuk.
Polityk zwrócił uwagę, że tegoroczny deficyt został zaplanowany na 289 miliardów złotych, ale dziesięciomiesięczne dochody są niższe prawie o 48 miliardów w porównaniu do tego samego okresu ubiegłego roku – i to mimo wzrostu gospodarczego.
– Ostatnio nawet pan premier pochwalił się, że w III kwartale ten wzrost sięgnął 3,7 proc. i jednocześnie mamy blisko 50 mld zł mniej dochodów, niż planowano – wskazał Zbigniew Kuźmiuk.
Koalicja rządowa przekonuje, że budżet jest pod kontrolą, a deficyt to efekt napiętej sytuacji międzynarodowej.
– Wymaga tego, by więcej wydawać na bezpieczeństwo, na służby – przekonywał minister energii, Miłosz Motyka.
W kolejnych latach będzie podobnie, bo sytuacja międzynarodowa wymusza na nas większe wydatki na obronność – podkreślił ekonomista, dr Bartłomiej Gabryś.
– Szukając źródeł finansowania tych dodatkowych wydatków, przede wszystkim posiłkowaliśmy się długiem. I ten dług z kolejnymi latami będzie narastał, bo pożyczając pieniądze w określonym x czasie do tyłu, dzisiaj musimy je zwrócić, często rolując ten dług trochę do przodu. Jest to niebezpieczne – zwrócił uwagę dr Bartłomiej Gabryś.
Ale okazuje się, że nie wszystkie środki na zbrojenia zostały dotychczas wydane, a przyszłoroczny budżet na służby specjalne można porównać do budżetu na nielegalnie przejęte media publiczne.
– Trzeba zadać pytanie o pieniądze, bo od dawna jest wiele wątpliwości dot. proponowanego przez was budżetu służb – zaznaczył poseł partii Razem, Adrian Zandberg, zwracając się do rządu.
Zastępca szefa Kancelarii Premiera zapewnił, że rząd podjął wszystkie kroki, by opanować rosnące zadłużenie.
– Wszystkie możliwe – stwierdził Jakub Stefaniak.
Są one jednak mało skuteczne.
– Należy popracować nad stroną dochodową, tzn. przyjrzeć się, czy mechanizm unikania opodatkowania nie działa w skali, w której interwencja państwa mogłaby to zmniejszyć. Jeżeli dochody państwa nie obsługują właściwego poziomu wydatków, to trzeba przyhamować. Być może dojdziemy nawet do momentu, kiedy będzie trzeba dokonać cięć budżetowych – przestrzegał wicemarszałek sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak.
Szpitale alarmują, że nie mają pieniędzy. Odsyłają chorych z kwitkiem. Zapraszają w przyszłym roku. Ekonomista prof. Wojciech Piontek wskazał, że rząd powinien pomyśleć o długoterminowych inwestycjach i redukcji części wydatków.
– Ażeby inwestycje, których dokonujemy, przynosiły w przyszłości zwiększone dochody do budżetu. Z drugiej strony musimy bardzo poważnie przemyśleć wydatki, w tym wydatki na zbrojenia, zaangażowanie w pomoc na Ukrainie, bo po prostu nas na to nie stać – podkreślił prof. Wojciech Piontek.
Ograniczeniu wydatków na zbrojenia sprzeciwia się opozycja, ale i sama koalicja rządowa wyklucza obecnie taki scenariusz. Rząd nie zamierza także nowelizować budżetu.
TV Trwam News



