fot. Pixabay.com

Rośnie deficyt budżetowy

Deficyt budżetowy rośnie – i to nie ze względu na niezaplanowane wydatki, ale na niższe niż zakładano dochody państwa. Pieniędzy brakuje m.in. w ochronie zdrowia.

227 miliardów złotych – tyle wyniósł deficyt budżetowy po październiku.

– Nie ma specjalnie zaskoczenia, choć jest szokujący – zaznaczył poseł Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Kuźmiuk.

Polityk zwrócił uwagę, że tegoroczny deficyt został zaplanowany na 289 miliardów złotych, ale dziesięciomiesięczne dochody są niższe prawie o 48 miliardów w porównaniu do tego samego okresu ubiegłego roku – i to mimo wzrostu gospodarczego.

– Ostatnio nawet pan premier pochwalił się, że w III kwartale ten wzrost sięgnął 3,7 proc. i jednocześnie mamy blisko 50 mld zł mniej dochodów, niż planowano – wskazał Zbigniew Kuźmiuk.

Koalicja rządowa przekonuje, że budżet jest pod kontrolą, a deficyt to efekt napiętej sytuacji międzynarodowej.

– Wymaga tego, by więcej wydawać na bezpieczeństwo, na służby – przekonywał minister energii, Miłosz Motyka.

W kolejnych latach będzie podobnie, bo sytuacja międzynarodowa wymusza na nas większe wydatki na obronność – podkreślił ekonomista, dr Bartłomiej Gabryś.

– Szukając źródeł finansowania tych dodatkowych wydatków, przede wszystkim posiłkowaliśmy się długiem. I ten dług z kolejnymi latami będzie narastał, bo pożyczając pieniądze w określonym x czasie do tyłu, dzisiaj musimy je zwrócić, często rolując ten dług trochę do przodu. Jest to niebezpieczne – zwrócił uwagę dr Bartłomiej Gabryś.

Ale okazuje się, że nie wszystkie środki na zbrojenia zostały dotychczas wydane, a przyszłoroczny budżet na służby specjalne można porównać do budżetu na nielegalnie przejęte media publiczne.

– Trzeba zadać pytanie o pieniądze, bo od dawna jest wiele wątpliwości dot. proponowanego przez was budżetu służb – zaznaczył poseł partii Razem, Adrian Zandberg, zwracając się do rządu.

Zastępca szefa Kancelarii Premiera zapewnił, że rząd podjął wszystkie kroki, by opanować rosnące zadłużenie.

– Wszystkie możliwe – stwierdził Jakub Stefaniak.

Są one jednak mało skuteczne.

– Należy popracować nad stroną dochodową, tzn. przyjrzeć się, czy mechanizm unikania opodatkowania nie działa w skali, w której interwencja państwa mogłaby to zmniejszyć. Jeżeli dochody państwa nie obsługują właściwego poziomu wydatków, to trzeba przyhamować. Być może dojdziemy nawet do momentu, kiedy będzie trzeba dokonać cięć budżetowych – przestrzegał wicemarszałek sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak.

Szpitale alarmują, że nie mają pieniędzy. Odsyłają chorych z kwitkiem. Zapraszają w przyszłym roku. Ekonomista prof. Wojciech Piontek wskazał, że rząd powinien pomyśleć o długoterminowych inwestycjach i redukcji części wydatków.

– Ażeby inwestycje, których dokonujemy, przynosiły w przyszłości zwiększone dochody do budżetu. Z drugiej strony musimy bardzo poważnie przemyśleć wydatki, w tym wydatki na zbrojenia, zaangażowanie w pomoc na Ukrainie, bo po prostu nas na to nie stać – podkreślił prof. Wojciech Piontek.

Ograniczeniu wydatków na zbrojenia sprzeciwia się opozycja, ale i sama koalicja rządowa wyklucza obecnie taki scenariusz. Rząd nie zamierza także nowelizować budżetu.

 

TV Trwam News

drukuj