Prof. P. Skrzydlewski: Urzędnik państwowy niczego nikomu nie da, czego by wcześniej komuś nie zabrał lub w jakiś sposób od innych ludzi pożyczył, a może nawet ukradł. Państwowość etatystyczna jest zawsze antypersonalistyczna i ostatecznie skazana na zagładę
Etatyzm oraz biurokracja wzmocniły się w Polsce jeszcze bardziej, gdy dostaliśmy się pod wpływ Unii Europejskiej, gdzie wymyślone prawo już wszystko ogarnia i reguluje. Urzędnik unijny jest czymś na wzór duszy, woli, rozumu ,a może nawet samego Boga. Doszło do tego, że bunt czy jakakolwiek forma przeciwstawiania się temu urzędnikowi jest traktowana jako coś haniebnego. Nie dajmy się zwariować, urzędnik państwowy niczego nikomu nie da, czego by wcześniej komuś nie zabrał lub w jakiś sposób od innych ludzi pożyczył, a może nawet ukradł (…). Państwowość etatystyczna jest zawsze antypersonalistyczna i ostatecznie skazana na zagładę. Potrzebujemy silnego państwa, ale nie etatystycznego, zdeprawowanego silnymi marzeniami budowy raju na ziemi – mówił prof. Paweł Skrzydlewski, filozof, rektor Akademii Zamojskiej, w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” emitowanym na antenie Radia Maryja.
Współczesne debaty o roli państwa w życiu jednostki często oscylują między potrzebą wolności jednostki a oczekiwaniami wobec instytucji publicznych. Jednym z nurtów myślowych, który mocno akcentuje znaczenie państwa w regulowaniu życia społecznego, jest etatyzm. Ideologia ta postuluje, że państwo wyposażone w rozbudowaną administrację i liczną kadrę urzędniczą może nie tylko poradzić sobie z wyzwaniami współczesnego świata, ale też chronić obywateli przed trudnościami codziennego życia.
– Ideologia etatyzmu głosi, że państwo oparte na licznych urzędnikach i rozbudowanej administracji może sprostać wszelkim wyzwaniom i uwolnić nas od trudności, jakie niesie normalne ludzkie życie. Państwo ma nie tylko wyręczać ojców i matki, gminy i samo społeczeństwo, ale w ogóle wszystkich ludzi i kręgi ludzkiego życia. Etatyzm bierze swój początek z obserwacji życia społecznego i doświadczenia w tym życiu defektów, zła. Nasze życie bywa uwikłane w choroby i biedę zarówno moralną, jak i materialną. W każdym czasie w naszym życiu społecznym jest wiele niesprawiedliwości, zmarnowanych szans, zaniedbań, głupoty, nieskuteczności, zawiści i złości. W etatyzmie przyjmuje się, że urzędnik państwowy uzbrojony w rozwiązania systemowe ma możność wybawić nas od zła, a dobroczynne działanie państwa nie tylko będzie chroniło przed złem przyszłym, ale także zagwarantuje doczesną szczęśliwość wszystkich. Urzędnik na etacie w świetle etatyzmu ma być nie tylko kimś, kogo warto naśladować i kimś, kim warto być, ale ma być w istocie rzeczy fundamentem państwa – wskazał prof. Paweł Skrzydlewski.
W polskiej historii doświadczenia rozbiorów i obcej dominacji pozostawiły głębokie piętno na postrzeganiu państwa. W obliczu utraty własnej suwerenności Polacy zetknęli się z potężnymi centralistycznymi administracjami zaborców, które często ingerowały w życie jednostek. Te doświadczenia ukształtowały specyficzne wyobrażenie o roli państwa jako instytucji wszechwładnej, zdolnej rozwiązywać wszelkie problemy społeczne.
– Ojciec Jacek Woroniecki wyjaśniał, że umiłowania państwa jest w naszej Ojczyźnie w dużej mierze pokłosiem rozbiorów i doświadczenia obcej nam etatystycznej tożsamości. Polacy, obserwując zaborczą i często wszechwładną państwowość, zwłaszcza pruską i austro-węgierską, wyrobili w sobie błędne przekonanie, że gdyby mogli wytworzyć państwowość własną opartą o polskich urzędników, nasz byt narodowy i wszystkie nasze sprawy miałyby się zawsze bardzo dobrze. W świetle etatyzmu nasze niedole pochodzą z braku własnej państwowości. Trzeba nam państwa, urzędników i licznych etatów państwowych, by obywateli leczyć, uczyć, żywić, bronić przed wszelką niedolą – mówił felietonista.
We współczesnym świecie granice między państwem a jego obywatelami stają się coraz bardziej rozmyte. Widać to szczególnie w kontekście członkostwa w strukturach międzynarodowych, takich jak Unia Europejska. Rola biurokracji i przepisów przybiera ogromne rozmiary, a instytucje regulujące życie jednostek zyskują niemal boski autorytet. W takiej rzeczywistości łatwo zapomnieć, że państwo powinno służyć ludziom, a nie dominować nad nimi.
– Etatyzm oraz biurokracja wzmocniły się w Polsce jeszcze bardziej, gdy dostaliśmy się pod wpływ Unii Europejskiej, gdzie wymyślone prawo już wszystko ogarnia i reguluje. Urzędnik unijny jest czymś na wzór duszy, woli, rozumu ,a może nawet samego Boga. Doszło do tego, że bunt czy jakakolwiek forma przeciwstawiania się temu urzędnikowi jest traktowana jako coś haniebnego. Nie dajmy się zwariować, urzędnik państwowy niczego nikomu nie da, czego by wcześniej komuś nie zabrał lub w jakiś sposób od innych ludzi pożyczył, a może nawet ukradł (…). Państwowość etatystyczna jest zawsze antypersonalistyczna i ostatecznie skazana na zagładę. Potrzebujemy silnego państwa, ale nie etatystycznego, zdeprawowanego silnymi marzeniami budowy raju na ziemi – podsumował rektor Akademii Zamojskiej.
Całość felietony z cyklu „Spróbuj pomyśleć” można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



