[Nasz Dziennik] Niepokój producentów mleka
Pogłębia się kryzys na rynku mleka w Polsce. Zaniepokojenie rolników rośnie, a Unia Europejska otwiera się na import nabiału z USA.
Jak przekazują eksperci, hodowcy bydła mlecznego z ogromną niepewnością patrzą w przyszłość, a to z powodu spadku cen mleka w ostatnich miesiącach. Na razie nie są one duże, ale nic nie wskazuje na to, że cena w najbliższym czasie wzrośnie. Spodziewane są dalsze spadki.
– Obecna sytuacja rolników jest bardzo poważna. W mleczarniach zapełniają się magazyny, rynek eksportowy staje się coraz trudniejszy, a dodatkowo obserwujemy wzrost zagranicznego importu nabiału do Polski. Wszystko to wpływa na pogorszenie sytuacji ekonomicznej rolników, a prognozowany spadek cen skupu mleka tylko pogłębia trudną sytuację mleczarzy – wyjaśnia w rozmowie z ,,Naszym Dziennikiem” Marek Siniło, wiceprezes Podlaskiej Izby Rolniczej.
Sytuacji rolników nie polepszają ciągle rosnące koszty produkcji. Jak wskazuje Edward Kosmal, wiceprzewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, za ten stan przede wszystkim odpowiedzialne są obostrzenia nakładane przez Brukselę dotyczące hodowli bydła. Jak podkreśla Marek Siniło, narzucone przez UE wymogi związane z Zielonym Ładem oraz ETS drastycznie zwiększają koszty produkcji mleka, narażając rolników na coraz większe straty.
– Mleczarnie w sposób szczególny odczuwają szkodliwą politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Najbardziej narażone są te, które posiadają ogrzewanie węglowe, wytwarzające parę wodną w procesie produkcji. Ograniczenia nałożone przez UE pogarszają sytuację ekonomiczną mleczarni – przyznaje wiceprezes Podlaskiej Izby Rolniczej.
Ciosem w producentów mleka jest przyjęta przez Komisję Europejską umowa handlowa z państwami Mercosuru, co doprowadzi do zalania europejskiego rynku przez tanią żywność z Ameryki Południowej. Sytuację pogorszy szkodliwa dla polskich rolników umowa UE-Ukraina, która zwiększa bezcłowe kontyngenty dla towarów rolno-spożywczych sprowadzanych z Ukrainy. Natychmiastowy pełny dostęp do rynku unijnego uzyskają również towary uznane za niewrażliwe, a więc m.in. mleko i przetwory mleczne. Te decyzje, zdaniem rolników, stanowią wyjątkowe zagrożenie dla polskiego rynku.
– Podpisana umowa z Ukrainą sprowadza ogromne niebezpieczeństwo, tym bardziej że tamtejsza hodowla bydła prężnie się rozwija. Polski rząd nie reaguje na działania, które praktycznie otworzyły rynek na produkty z Ukrainy. Obawiamy się, że wpłynie to negatywnie na sytuację naszych rolników – mówi z zaniepokojeniem Edward Kosmal.
Dodał, że takie działania wpływają na nieuczciwą konkurencję, ponieważ ukraińskie produkty są wyłączone z rygorów standardów, które polscy rolnicy muszą spełniać.
Mleko z USA
Dużym zagrożeniem dla rynku mleczarskiego w Polsce są również Stany Zjednoczone, które produkują mleko dwukrotnie taniej niż producenci z UE, a obecnie notują również wzrost produkcji. Aktualnie w USA kilogram masła kosztuje jedynie 13 zł, natomiast w lipcu cena polskiego masła w blokach wynosiła 32 zł. Ponadto od 1 stycznia 2026 roku wchodzi import całkowicie bez ceł oraz taryf na produkty amerykańskie, co tylko pogłębi i tak trudną sytuację branży mleczarskiej.
– Jest to niebezpieczne nie tylko dla rolników, ale również dla konsumentów. Produkty importowane do naszego kraju, mimo niższej ceny, mają również o wiele słabszą jakość od polskich produktów. Jako Podlaska Izba Rolnicza wnioskujemy o nadzór jakościowy tych produktów, ponieważ od tego zależy również dobro konsumentów – zaznacza wiceprezes Podlaskiej Izby Rolniczej.
Jego zdaniem sklepy powinny mieć również obowiązek wyraźnego oznakowania produktów, które nie pochodzą z Polski.
W obliczu tej trudnej sytuacji rolnicy domagają się ograniczenia i większej kontroli importu produktów spożywczych z zagranicy i wsparcia branży mleczarskiej. Jeśli sytuacja w najbliższym czasie się nie poprawi, mogą być narażeni na poważne straty finansowe.
– Oczekujemy pomocy w eksporcie naszych produktów, ponieważ obecnie trudno nam pozyskiwać nowe rynki zbytu. Rząd musi wspierać rozwój rolników i wprowadzać systemową pomoc, zwłaszcza dla branży mleczarskiej – akcentuje Marek Siniło.
Zofia Sońta/„Nasz Dziennik”



