fot. PAP/Marcin Obara

Pos. Z. Ziobro przymusowo doprowadzony na posiedzenie nielegalnej komisji śledczej ds. Pegasusa

Nieuznawana przez Trybunał Konstytucyjny komisja śledcza do spraw Pegasusa przesłuchuje w Sejmie Zbigniewa Ziobrę. Były minister sprawiedliwości został przymusowo doprowadzony przed to gremium przez Policję, która zatrzymała go na lotnisku w Warszawie.    

Poseł PiS nie stawiał się wcześniej na przesłuchania, podkreślając, że komisja działa nielegalnie. Policja już raz zatrzymała go, ale po doprowadzeniu do Sejmu komisja zakończyła posiedzenie. Dziś polityk mówił, że działanie tego gremium służy propagandzie.

– Moja obecność tutaj dzisiaj jest wyrazem szacunku dla Polaków, by stawić czoła licznym kłamstwom, pomówieniom i nieprawdziwym informacjom, czyli propagandzie uprawianej przez przedstawicieli obozu rządzącego – wskazał Zbigniew Ziobro.

Były minister sprawiedliwości przyznał przed komisją, że był inicjatorem przekazania środków na zakup Pegasusa i podjąłby takie same decyzje w tej sprawie, co były wiceminister Michał Woś.

Jak mówił, system był przeznaczony do walki z przestępcami, działał zgodnie z prawem i przynosił pozytywne efekty. Wykorzystano go m.in. w sprawach Sławomira Nowaka i Romana Giertycha. Ziobro odpierał przy tym zarzuty, że ścigał ówczesną opozycję. Odnosząc się do sprawy Polnordu, mówił, że Giertych nie jest osobą pokrzywdzoną, ale ,,złodziejem”.

– I do takich samych wniosków, niezależnie od siebie, w oparciu o informacje źródłowe doszło Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wszystkie gremia, niezależnie od siebie, doszły do wniosku – wbrew narracji pana Giertycha – że nie jest żadnym pokrzywdzonym w tej sprawie, tylko złodziejem, który organizował na dużą skalę proceder złodziejstwa i wyprowadzenia milionów złotych z Polnordu kosztem akcjonariuszy. Byli oni okradani – wyjaśnił Zbigniew Ziobro.

Roman Giertych po tych słowach zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury na Zbigniewa Ziobrę. Jak podał, składa on ,,fałszywe zeznania, zniesławia i znieważa”.

RIRM

drukuj