fot. https://www.facebook.com/SlaskaKWP

Śląskie: podziękowania od szefa śląskiej policji dla mężczyzn, którzy zareagowali po ataku nożownika

Szef śląskiej policji, nadinsp. Mariusz Krzystyniak, podziękował trzem mężczyznom, którzy w piątek interweniowali po ataku nożownika w Chorzowie. Jeden z nich obezwładnił napastnika, a dwaj pozostali próbowali uratować życie ranionemu 52-latkowi.

Wykazali się niezwykłą odwagą, dzięki ich zdecydowanej reakcji nie doszło do kolejnych ataków, a sprawca został szybko zatrzymany – podkreślają policjanci.

W piątek około godz. 14.00 na ulicy Siemianowickiej w Chorzowie 47-letni pijany mieszkaniec Chorzowa zaatakował nożem innego mężczyznę. Ofiarą był 52-letni obywatel Ukrainy, który w wyniku odniesionych obrażeń, pomimo natychmiast podjętej reanimacji, zmarł.

Jak opisała śląska policja, zareagowali świadkowie ataku, wśród których szczególną rolę odegrali trzej mężczyźni. Jeden z nich, Przemysław Banaś, obezwładnił i przytrzymał agresywnego sprawcę, uniemożliwiając mu dalszy atak. Dwaj pozostali, Dawid Pikuła i Sebastian Wróbel, koncentrowali się na próbie uratowania życia poszkodowanego. Dzięki nim obezwładniony napastnik został przekazany w ręce policjantów, którzy po kilku minutach pojawili się na miejscu i zatrzymali mężczyznę.

W komendzie wojewódzkiej w Katowicach za swoją postawę trzej mieszkańcy Chorzowa otrzymali podziękowania z rąk nadinsp. Krzystyniaka i szefa komendanta chorzowskiej policji, insp. Andrzeja Brzozowskiego. Gen. Krzystyniak podczas spotkania podkreślił, że wyjątkowe zachowanie mężczyzn stanowiło wzór odpowiedzialności, obywatelskiej odwagi i poświęcenia dla dobra społeczeństwa oraz zasługuje na szczególne uznanie. Sami mężczyźni mówili, że kierowali się przede wszystkim ludzkim odruchem i chęcią niesienia pomocy, oraz by napastnik nie wyrządził krzywdy innym osobom – relacjonował zespół prasowy śląskiej policji.

Zatrzymany 47-latek usłyszał zarzut zabójstwa, do którego się nie przyznał. Na wniosek chorzowskiej prokuratury został aresztowany na trzy miesiące.

PAP

drukuj