fot. TV Trwam

Red. D. Kania: Kiedy dziennikarze są karani za ujawnianie prawdy, za publikację prawdziwych informacji, to już mamy do czynienia z Białorusią

„Kiedy ktoś pisze kłamstwa, jeżeli ktoś stosuje hejterskie metody, stosuje hejt w swoich publikacjach, to powinien ponieść za to odpowiedzialność, ale w momencie, kiedy dziennikarze są karani za ujawnianie prawdy, za publikację prawdziwych informacji, to już mamy do czynienia z Białorusią” – mówiła red. Dorota Kania, dziennikarka, publicystka, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Do warszawskiego sądu rejonowego trafił akt oskarżenia wobec dziennikarki Doroty Kani, która w marcu br. na swoim profilu na platformie X ukazała dane osobowe prok. Ewy Wrzosek przez zamieszczenie zdjęcia kwestionariusza paszportowego – poinformowała tarnowska prokuratura. Red. Dorota Kania wskazała w mediach społecznościowych, że to typowy SLAPP, czyli próba wywarcia urzędowej presji, by nie publikowała niewygodnych dla władzy informacji.

– Kiedy ktoś pisze kłamstwa, jeżeli ktoś stosuje hejterskie metody, stosuje hejt w swoich publikacjach, to powinien ponieść za to odpowiedzialność, ale w momencie, kiedy dziennikarze są karani za ujawnianie prawdy, za publikację prawdziwych informacji, to już mamy do czynienia z Białorusią. (…) Kiedy rządziła Zjednoczona Prawica, kiedy dziennikarze na przykład Gazety Wyborczej krzyczeli, że jest stosowany SLAPP, a chodziło właśnie o te nieprawdziwe publikacje, to wówczas mieliśmy do czynienia z różnymi rodzajami instytucjami, które stawały w obronie. Teraz kiedy nas to dotyka, milczy Helsińska Fundacja Praw Człowieka, milczą Reporterzy bez Granic. To też pokazuje, jaka jest siła powiązań liberalno-lewicowych mediów z tymi organizacjami – zaznaczyła.

Dodała, że jej wpis na platformie X, a ściślej mówiąc publikacja ogólnodostępnych danych akt paszportowych znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dotyczących Ewy Wrzosek, która wówczas się nazywała Ewa Grudkowska, był konsekwencją skandalicznego przesłuchania śp. Barbary Skrzypek.

– Opublikowałam te dane z pełną świadomością, a później opublikowałam duży tekst o nadprokurator Ewie Wrzosek w mediach społecznościowych i na swojej stronie internetowej (…). Uważałam, że takie informacje należą się odbiorcom.  Dlaczego pani Wrzosek ma się kryć za anonimowością, skoro sama tak działa?  Świadomie opublikowałam ten kwestionariusz paszportowy. Nie widziałam w tym żadnego złamania prawa, tym bardziej że dane, które się tam znajdują, Ewa Wrzosek sama podawała w swoim oświadczeniu majątkowym. To nie było nic takiego, co było rzeczywiście złamaniem prawa – wskazała red. Dorota Kania.

Dziennikarka wskazała również, że prokuratura nie poinformowała jej o akcie oskarżenia. „To jest ciekawe, że nagle media dowiadują się pierwsze przede mną” – podkreśliła.

–  W takiej sytuacji to jest rzeczywiście nagonka. To są właśnie dowody na to, że jest stosowany wobec mnie SLAPP – zwróciła uwagę gość Radia Maryja.

– Nadal będę publikowała. Ten SLAPP mnie nie przestraszy. Prokuratura, czyli bezprawnie przejęta jednostka – bo to też trzeba podkreślić, że prokuratura została bezprawnie przejęta w sposób nieuprawniony przez ludzi Donalda Tuska – chce zamknąć usta niewygodnym dziennikarzom, w tym mi. Ja tutaj nie mam sobie nic do zarzucenia i będę miała przed sądem możliwość pokazania, że mamy do czynienia ze SLAPPEM – mówiła red. Dorota Kania.

Dodała, że obecnie w niewyobrażalny sposób gnębione są konserwatywne media oraz instytucje.

– Mimo fatalnych ocen rządu, rządzący idą w sferę zamordyzmu, czyli próby wymuszenia poprzez bezprawne działania, poprzez ściganie dziennikarzy, czyli ludzi, którzy się zajmują mówieniem i pisaniem prawdy o tym, co się dzieje. Z drugiej strony całkowita bezkarność wobec środowisk, które współdziałają razem z rządem – zaznaczyła.

Całość rozmowy w audycji „Aktualności dnia” można wysłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj