fot. PAP/Leszek Szymański

Radna niemieckiej gminy, Joanna Kiliszek, została kierownikiem berlińskiego Oddziału Instytutu Pileckiego

Kolejna kontrowersyjna decyzja dyrektora Instytutu Pileckiego, Krzysztofa Ruchniewicza. Na stanowisko kierownika oddziału Instytutu w Berlinie, w miejsce odwołanej Hanny Radziejowskiej, powołał Joannę Kiliszek, która znana jest nie tylko ze skrajnie lewackich poglądów, ale również narracji wpisującej się w niemiecką politykę historyczną.

 

Od 2019 roku Oddziałem Instytutu Pileckiego w Berlinie kierowała Hanna Radziejowska. W zeszłym tygodniu decyzją dyrektora Krzysztofa Ruchniewicza straciła stanowisko. Wszystko po tym, kiedy m.in. Ministerstwu Kultury ujawniła jego plany, które uważała za sprzeczne z polityką państwa polskiego. Krzysztof Ruchniewicz chciał zorganizować cykl seminariów o zwrotach przez Polskę dóbr kultury m.in. Niemcom. W poniedziałek Instytut Pileckiego poinformował, że nowym kierownikiem berlińskiego oddziału została Joanna Kiliszek.

Nowa kierowniczka będzie odpowiedzialna za wzmocnienie części badawczej Instytutu przy wsparciu naukowców z Warszawy, a także za rozwijanie dialogu polsko-niemieckiego w obszarze historii, kultury i pamięci  – czytamy.

W przestrzeni medialnej zawrzało. Echem odbiły się skandaliczne słowa nowej szefowej, która w trakcie konferencji prasowej mówiła o potrzebie „bezstronnego i otwartego podejścia do historii polsko-niemieckiej”.

To jakiś żart? POLSKI Instytut ma realizować POLSKI INTERES, Polski punkt widzenia i walczyć o POLSKĄ PAMIĘĆ, a nie działać w imieniu wybielania niemieckich zbrodni” – napisał internauta.

Internautom nie umknął również fakt, że Joanna Kiliszek jest niemieckim samorządowcem.  W 2024 roku została radną podberlińskiej gminy z ramienia niemieckiej partii Zielonych.

Tak właśnie wygląda „polska racja stanu” w wydaniu rządu Donalda Tuska – polską instytucją kultury w Niemczech zarządza osoba związana z niemiecką polityką lokalną – napisał inny internauta.

W przestrzeni mediów społecznościowych krąży również nagranie, które wskazuje na lewicowe poglądy Joanny Kiliszek. Prezentowała je m.in. podczas jednej z demonstracji, kiedy w Polsce rządziło jeszcze Prawo i Sprawiedliwość.

Kiedy teraz w Polsce widzę, jak faszysta zasiadający w Sejmie, w polskim Sejmie, zrywa wykład profesora Jana Grabowskiego o polskim problemie z Holokaustem. Jak odmawia się podstawowych praw kobietom, dzieciom, niepełnosprawnym, mniejszościom seksualnym, mniejszościom narodowym. Jak okrada się na następne pokolenia z bogactwa natury, jak dewastuje się prawo i instytucje państwa – wiele lat będziemy musieli zaufanie dla tego państwa odbudowywać – oraz jak w Dniu Dziecka, na granicy polsko-białoruskiej bezdusznie, brutalnie, wypycha się matki z dziećmi. To wiem, to wówczas wiem, że trzeba działać i krzyczeć – mówiła Joanna Kiliszek.


Krzysztof Ruchniewicz w trakcie ośmiu miesięcy swojego urzędowania podjął szereg kontrowersyjnych decyzji. Wśród nich jest m.in. wygaszanie z powodzeniem realizowanego programu „Zawołani po imieniu”, upamiętniającego Polaków, którzy zginęli, ratując Żydów w czasie II wojny światowej.

TV Trwam News

drukuj