fot. PAP/Paweł Supernak

F. Frąckowiak o budowie łuku LGBT w Warszawie: Jest to pomysł absolutnie konfrontacyjny. Jego celem jest powiększanie agresji wobec katolików. W Warszawie jest wiele miejsc, w których ten pomnik mógłby stanąć, jeśli już koniecznie władze chcą go postawić

Łuk LGBT ma stanąć na Placu Zbawiciela. Jest to decyzja podjęta w głosowaniu przez grupę mieszkańców w tzw. głosowaniu budżetu obywatelskiego. Władze Warszawy przekazują każdego roku część budżetu miasta do konkursu i dowolne zgłoszone projekty mogą być tam głosowane. Tylko sześć tysięcy osób głosowało za tym. Z resztą projekt ten był głosowany po raz trzeci lub czwarty, wcześniej nie zyskał dostatecznej ilości głosów, żeby pokonać inne projekty. Moja opinia, jeśli chodzi o tzw. łuk LGBT, jest taka, iż on nie bez powodu staje na tym placu i przed kościołem, ponieważ jest to Plac Zbawiciela. Jest to pomysł absolutnie konfrontacyjny. Jego celem jest powiększanie agresji wobec katolików. W Warszawie jest wiele miejsc, w których ten pomnik mógłby stanąć, jeśli już koniecznie władze chcą go postawić. Pomysł na to, aby ten łuk stał na Placu Zbawiciela, jest immanentnym elementem tego projektu – mówił Filip Frąckowiak, warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Warszawa nie może doczekać się Pomnika Bitwy Warszawskiej, jednej z najważniejszych batalii XX wieku, która zdecydowała nie tylko o losach naszego kraju, ale i całej Europy. Pomimo wieloletnich apeli historyków, społeczników i części opinii publicznej, Warszawa nadal nie upamiętniła tego wydarzenia w sposób odpowiadający jego randze. Tymczasem miejsce wyjątkowo symboliczne, którym jest Plac Zbawiciela, ma zostać przeznaczone na instalację łukiem LGBT. Projekt ten, wybrany przez niewielką grupę mieszkańców w głosowaniu budżetu obywatelskiego, budzi kontrowersje nie tylko ze względu na swój ideologiczny przekaz, ale także przez lokalizację.

Łuk LGBT ma stanąć na Placu Zbawiciela. Jest to decyzja podjęta w głosowaniu przez grupę mieszkańców w tzw. głosowaniu budżetu obywatelskiego. Władze Warszawy przekazują każdego roku część budżetu miasta do konkursu i dowolne zgłoszone projekty mogą być tam głosowane. Tylko sześć tysięcy osób głosowało za tym. Z resztą projekt ten był głosowany po raz trzeci lub czwarty, wcześniej nie zyskał dostatecznej ilości głosów, żeby pokonać inne projekty. Moja opinia, jeśli chodzi o tzw. łuk LGBT, jest taka, iż on nie bez powodu staje na tym placu i przed kościołem, ponieważ jest to Plac Zbawiciela. Jest to pomysł absolutnie konfrontacyjny. Jego celem jest powiększanie agresji wobec katolików. W Warszawie jest wiele miejsc, w których ten pomnik mógłby stanąć, jeśli już koniecznie władze chcą go postawić. Pomysł na to, aby ten łuk stał na Placu Zbawiciela, jest immanentnym elementem tego projektu. Wnioskodawcy uważają, że on znakomicie wpisuje się w założenie urbanistyczne Placu Zbawiciela, który był częścią osi stanisławowskiej Warszawy z końca XVIII wieku. To nie jest prawda, bo tam nigdy żaden pomnik nie stał – powiedział Filip Frąckowiak.

W Warszawie nie brakuje realnych problemów, które wymagają natychmiastowego finansowania – od braku godnych warunków mieszkaniowych po potrzebę upamiętnienia ważnych wydarzeń historycznych. Tymczasem środki z budżetu obywatelskiego coraz częściej trafiają na projekty, które mają charakter symboliczny, kontrowersyjny lub po prostu nieistotny z punktu widzenia codziennego życia mieszkańców. Miasto powinno w pierwszej kolejności zadbać o podstawowe potrzeby warszawiaków, a dopiero potem realizować mniej priorytetowe inicjatywy.

Mało tego, że są ważne pomniki do postawienia, to także w kamienicach komunalnych, w których miasto zakwaterowuje mieszkańców nie mających własnych mieszkań, są lokale bez toalet. Tych lokali jest prawie tysiąc w Warszawie. Co za tym idzie, pieniądze mogłyby pójść na podniesienie standardu życia do poziomu podstawowej godności dla osób, które są mieszkańcami mieszkań socjalnych czy komunalnych – zauważył warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości.

Budżet obywatelski został stworzony po to, by mieszkańcy mogli współdecydować o tym, jak poprawiać swoją najbliższą okolicę poprzez inwestycje w infrastrukturę, zieleń, bezpieczeństwo czy miejsca wypoczynku. Coraz częściej jednak środki te są przeznaczane na działania o charakterze ideologicznym. Nie odpowiadają one realnym potrzebom lokalnych społeczności. Takie inicjatywy nie tylko budzą kontrowersje, ale mogą też stać w sprzeczności z samą ideą budżetu obywatelskiego jako narzędzia wspierającego rozwój dzielnic i osiedli.

Kwota przeznaczona na projekt jest bardzo duża, ale to nie jest całość projektu. Druga jego część to jest rozdanie flag LGBT różnym instytucjom w przyszłym roku. Widać, że jest to działanie, które ma na celu promowanie pewnej idei. Moim zdaniem to jest niezgodne z przepisami, które mówią o budżecie obywatelskim. W pierwotnym założeniu ma on służyć potrzebom lokalnych społeczności. Te potrzeby z jakiegoś powodu nie zostały zauważone przez władze dzielnicy, miasta. Mówimy np. o budowie placu zabaw dla dzieci na osiedlach, na których go brakuje. Są także pomysły związane z ekologią, jak np. budowa budek lęgowych dla ptaków, które gromadzą się w danym parku. Tutaj wychodzimy zdecydowanie poza potrzeby lokalnej społeczności i budowane jest coś, co ma zupełnie inne cele niż tradycyjne cele samorządowe – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Filipem Frąckowiakiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj