fot. PAP/Leszek Szymański

„Wiem, co mogła czuć Barbara Skrzypek”. Opresyjne przesłuchanie sędzi Sądu Najwyższego po publicznym zadaniu pytania A. Bodnarowi

Sędzia Maria Szczepaniec z Sądu Najwyższego musiała stawić się w prokuraturze w związku z pytaniem, jakie skierowała do Adama Bodnara podczas posiedzenia SN ws. ważności tegorocznych wyborów. Wezwanie otrzymała jeszcze tego samego dnia – ustalił portal Niezależna.pl. W rozmowie z dziennikarzami sędzia zwracała uwagę na opresyjny charakter przesłuchania. „Wiem, co mogła czuć Barbara Skrzypek” – stwierdziła.

1 lipca w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego odbyło się posiedzenie ws. stwierdzenia ważności tegorocznych wyborów prezydenckich, podczas którego sędzia Maria Szczepaniec zadała obecnemu na sali ministrowi sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnemu, Adamowi Bodnarowi, niewygodne dla niego pytanie.

„Panie Prokuratorze Generalny, w 2023 r. w wyborach do Sejmu i Senatu uzyskał Pan mandat senatora. Przypomnę, że ważność tamtych wyborów stwierdzała nasza izba. W związku z tym mam do Pana pytanie, czy czuje się pan wadliwie wybranym senatorem, tzw. neosenatorem?” – zapytała sędzia Sądu Najwyższego.

Dodała, że Adam Bodnar nie protestował wówczas po ogłoszeniu wyników wyborów, tak jak to robi teraz. Wypowiedź sędzi Marii Szczepaniec szybko została nagłośniona w mediach.

Reakcja ze strony rządzących nastąpiła od razu. Jeszcze tego samego dnia otrzymała ona od Prokuratury Krajowej wezwanie na przesłuchanie. Sędzia SN odebrała to jako formę represji, odwetu za słowa skierowane wobec ministra.

Śledztwo Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej zostało wszczęte z zawiadomienia sędziego Waldemara Żurka (sędzia Maria Szczepaniec orzekała w jednej z jego spraw). Jego zdaniem Maria Szczepaniec podszywała się pod sędziego Sądu Najwyższego, czyli popełniła przestępstwo z art. 227 Kodeksu karnego mówiącego o „przywłaszczeniu funkcji publicznej”. Uznała ten zarzut za absurdalny.

Przesłuchanie sędzi Marii Szczepaniec (w charakterze świadka) odbyło się w poniedziałek. Trwało ono aż cztery godziny, a udział w nim brała prokurator i dwóch pełnomocników sędziego Waldemara Żurka.

Sędzia SN oceniła, że „to były cztery godziny brutalnych, opresyjnych ataków”. Nie może ona jednak ujawnić treści pytań ani szczegółów sprawy. Podczas przesłuchania miały być łamane elementarne zasady przesłuchania świadka. M.in. nie umożliwiano jej swobodnego wypowiadania się, a prokurator komentowała jej odpowiedzi.

„Jestem prawnikiem, byłym adwokatem, od prawie siedmiu lat sędzią Sądu Najwyższego. Oczywiście dam sobie radę w takich sytuacjach, ale mocno poruszył mnie sposób przeprowadzenie przesłuchania. Teraz wiem, co mogła czuć Barbara Skrzypek” – powiedziała sędzia Maria Szczepaniec, cytowana przez portal Niezależna.pl.

Sędzia nie ma wątpliwości, że termin wezwania na przesłuchanie, jak i sposób jego przeprowadzenia stanowią rewanż za słowa, jakie ośmieliła się skierować do ministra Adama Bodnara. Stwierdziła, że w „demokratycznym państwie prawa” (a tak starają się przedstawiać Polskę pod swoimi rządami przedstawiciele Koalicji 15 października) sędzia Sądu Najwyższego jest traktowany „w sposób urągający wszelkim standardom”.

Poniedziałkowe przesłuchanie sędzi Marii Szczepaniec nie było ostatnim.

Niezależna.pl/radiomaryja.pl

drukuj