Co z odbudową Lądka-Zdroju po zeszłorocznej powodzi?
Odbudowanie miasta Lądek-Zdrój po zeszłorocznej powodzi, nadal trwa. Mieszkańcy oczekują na wsparcie.
We wrześniu 2024 roku Lądek-Zdrój zalała fala powodzi. Dotknęła ona ponad 57 tys. osób. Ewakuowanych było ponad 6 tysięcy. Zniszczeniu uległo około 11 tysięcy budynków mieszkalnych i ponad 700 miejsc użytku publicznego. Minął prawie rok, a prace jeszcze nie za bardzo postępują.
– No niestety te najważniejsze prace jeszcze nie ruszyły, jak odbudowa Mostu Świętego Jana Średniowiecznego, czy inne kładki, czy mosty, ponieważ dużo pracy trzeba było w przygotowaniu dokumentacji, bo wiadomo, że na wszystko muszą być kosztorysy, muszą być projekty, muszą być firmy – wskazał ks. Aleksander Trojan, proboszcz okolicznej parafii.
Nie zostały odbudowane też budynki prywatne. Wielu osób zostało bez domu. Chociaż częściowo, ale władzom udało się pomóc mieszkańcom.
– Tak, dostaliśmy mieszkanie, ale to normalnie to jest częściowe i normalnie opłacamy to, co każdy jeden lokator – mówił Henryk Kleszcz, mieszkaniec miasta.
Ludzie, zostawiając własne domy, mieli nadzieje, że jeszcze do nich wrócą. Teraz już wątpią, iż będzie jeszcze taka możliwość, bowiem zniszczenia są zbyt duże. Jak podkreśliła jedna z mieszkanek, do 20 czerwca mieli oni składać zapytania o wycenę, ale niektórzy z tego zrezygnowali, bo twierdzą, że zaproponowane odszkodowania mogą nie dorównać stratom.
– Mamy 50 arów działkę i po prostu wygląda na to, że zostanie nam zapłacony tylko obrys, to, co jest pod domem. To już jest niekorzystne. Ponadto nie podoba nam się, że inwestycja wywłaszczeń ludzi na terenach zagrożonych powodzią jest rozłożona na wiele lat, do 2034 roku – powiedziała Agnieszka Sekońska, mieszkanka.
Znaczy to, że ci, którzy teraz ucierpieli, z czasem już nie będą w pierwszej kolejności. Niektórzy nadal czekają. Jednak nie są pewni, czy otrzymają kompensację od państwa.
– Raz rząd mówi co innego, a Wody Polskie mówią co innego. Na razie czekamy, co z tym budynkiem będzie. Czy Wody wykupią, czy Wody Polskie nie wykupią. No bo urząd miasta pieniędzy nie ma i tego nie wykupi – oznajmił Henryk Kleszcz.
Właściciele domów wiedzą, że rodzinne ściany, które kiedyś broniły, teraz w każdej chwili mogą się zawalić.
– No nie wiemy, na czym my stoimy, bo nie wiadomo, co z tym budynkiem będzie. Nic nie robimy. Jak Pani widzi, to wszystko jest w stanie surowym, a tu mieszkać to już nie będziemy. To jest, w ogóle, mówimy, że już nam tak woda dała popalić, iż się już boimy po prostu – podsumował Henryk Kleszcz.
Te obawy nie pochodzą znikąd. Miasto już wcześniej ucierpiało od powodzi. W Lądku-Zdroju ulice zostały zalane w 1997 roku. Natomiast zeszłoroczna powódź była szczególnie niszczycielska.
TV Trwam News



