Rzecznik rządu A. Szłapka: Dopóki nie zostaną udowodnione nieprawidłowości, nie ma podstaw do kwestionowania wyników wyborów
Rzecznik rządu, Adam Szłapka, podkreślił, że dopóki nie zostaną udowodnione nieprawidłowości, nie ma żadnych podstaw do kwestionowania wyników wyborów. Dodał, że Sąd Najwyższy jest zobowiązany do tego, żeby rzetelnie rozpatrzyć każdy protest wyborczy.
I Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska, poinformowała w Radiu Zet, że do SN wpłynęło ponad 50 tysięcy protestów przeciwko wyborowi prezydenta RP. Czas na składanie protestów upłynął 16 czerwca.
Adam Szłapka pytany przez dziennikarzy o stanowisko rządu zaznaczył, że dopóki nie zostaną udowodnione nieprawidłowości, nie ma żadnych podstaw do tego, żeby kwestionować wynik wyborów.
„To, co dotyczy rządu, to jest to, co może robić minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny. I Prokurator Generalny sprawdza, do jakich doszło nieprawidłowości. Jeżeli są takie, jak na przykład sytuacja w Kamiennej Górze, to wszczyna postępowanie” – powiedział Adam Szłapka.
„Prokurator Generalny, z tego co wiem, zapoznał się w Sądzie Najwyższym z kilkoma, chyba z dziesięcioma protokołami i w kilku doszło do nieprawidłowości. Trzeba je po prostu wyjaśnić” – dodał.
Pytany o wypowiedź prezes Małgorzaty Manowskiej, że większość złożonych protestów wyborczych to „giertychówki” stworzone na postawie wzoru udostępnionego w mediach społecznościowych przez posła KO, Romana Giertycha, Adam Szłapka odparł, że „nie do końca interesuje go zdanie Małgorzaty Manowskiej, co sądzi o tych protestach”.
„Mnie interesuje zapis Konstytucji, który mówi o tym, że każdy obywatel ma prawo do złożenia protestu. Interesuje mnie to, że Sąd Najwyższy jest zobowiązany do tego, żeby każdy taki protest rzetelnie rozpatrzył” – wskazał rzecznik rządu.
Dodał, że „wszystkim powinno zależeć, żeby wszelkie nieprawidłowości zostały wyjaśnione”
„Nikt tu nie kwestionuje tych wyborów” – powtórzył Adam Szłapka.
W związku z wnoszonymi protestami wyborczymi Sąd Najwyższy zdecydował o oględzinach kart z łącznie 13 obwodowych komisji wyborczych, m.in. w komisjach z Krakowa, Mińska Mazowieckiego, dwóch komisji z Bielska-Białej i komisji w Kamiennej Górze. Ponadto – jak poinformował rzecznik SN, Aleksander Stępkowski – SN „jeszcze w kilku sprawach” poprosił o dokonanie takich oględzin odpowiednie sądy rejonowe albo sam dokonywał czynności sprawdzających.
Prokurator Generalny, Adam Bodnar, upoważnił prokuratora z Departamentu Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej do zapoznania się w Sądzie Najwyższym z protokołami oględzin kart do głosowania. Rzecznik Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, poinformowała w weekend, że prokurator zapoznał się w SN z protokołami ponownego przeliczenia kart do głosowania z 10 obwodowych komisji wyborczych ((Kraków, Tarnów, Katowice, Strzelce Opolskie, Mińsk Mazowiecki, Olesno, Grudziądz, Kamienna Góra, Wieniec-Brześć Kujawski, Gdańsk); w 7 z nich doszło do zamiany głosów, co skutkowało błędnym przyjęciem, że większą liczbę głosów w tych obwodach uzyskał Karol Nawrocki.
Według informacji rzecznik Prokuratora Generalnego w komisji w Kamiennej Górze okazało się, że w pakiecie zawierającym głosy oddane na Karola Nawrockiego znajdowały się ważne głosy oddane na Rafała Trzaskowskiego i „z ponownego przeliczenia głosów wynika, że w obwodzie tym większą liczbę głosów uzyskał Rafał Trzaskowski, nie zaś Karol Nawrocki, jak wskazano w protokole komisji”.
Wcześniej informowano też o nieprawidłowościach także w dwóch obwodowych komisjach wyborczych w Bielsku-Białej. W jednej doszło do zamiany głosów oddanych na kandydatów, co doprowadziło do przyjęcia, że większą liczbę głosów w tym obwodzie uzyskał Karol Nawrocki; w drugiej 160 głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego umieszczono w pakiecie z głosami przypisanymi Karolowi Nawrockiemu.
Po rozpoznaniu wszystkich protestów wyborczych, na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW, Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyboru prezydenta RP – musi to zrobić w ciągu 30 dni od podania wyników wyboru do publicznej wiadomości. Oznacza to, że ostatnim dniem, do którego musi zapaść to rozstrzygnięcie jest 2 lipca bieżącego roku.
Prezes Małgorzata Manowska pytana, czy SN zdąży z rozpoznaniem protestów do 2 lipca, odpowiedziała, że „tylko jakieś nadzwyczajne możliwości, jak zamach, uwięzienie sędziów, mogłyby spowodować”, że protesty nie zostaną rozpatrzone na czas. Dodała jednak, iż „z całą pewnością tego powiedzieć nie można”.
PAP



