fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Dr T. Rzymkowski o pomyśle tworzenia uczelni przyjaznych osobom transpłciowym i niebinarnym: To próba podważenia filarów, na których świat akademicki w Polsce i na świecie został zbudowany

Mamy do czynienia z czymś, co jest na pograniczu prawa i bezprawia, a kolejna rzecz to jest oczywiście spektakl ideologiczny. (…) Spektakl w wykonaniu kierownictwa reprezentującego skrajną lewicę, bo akurat w tym podziale łupów po 13 grudnia 2023 r. resort szkolnictwa wyższego i nauki trafił w ręce lewicy. (…) To jest ukłon środowisk lewicowych w stronę swojego zaplecza. Głównym uczestnikiem poniedziałkowego forum była organizacja pozarządowa Akademicka Sieć Bezpieczeństwa i Równości finansowana od ubiegłego roku przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego powiedział dr Tomasz Rzymkowski, były sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W poniedziałek w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego zorganizowano spotkanie poświęcone różnorodności płciowej, podczas którego wiceminister  nauki Karolina Zioło-Pużuk podkreśliła, że uczelnie muszą być przestrzenią wolną od dyskryminacji, umożliwiającą swobodne wyrażanie siebie.

To jest przede wszystkim próba podważenia filarów, na których świat akademicki w Polsce i na świecie został zbudowany. Pamiętajmy, że to uniwersytety są dziedzictwem naszej cywilizacji chrześcijańskiej. To w średniowieczu – w epoce tak znienawidzonej przez światową lewicę – powstała instytucja, która jest instytucją wyjątkową na tle innych obcych nam cywilizacji. Mowa o uniwersytecie, który jest miejscem dążenia do prawdy, miejscem nieskrępowanej dyskusji, ale dyskusji opartej o prawdę -mówił dr Tomasz Rzymkowski.

Tego typu próby –  za czasów moich i ministra prof. Przemysława Czarnka –  miały miejsce na niektórych uniwersytetach, zwłaszcza w kwestiach dotyczących transseksualności – przypomniał. Jak dodał, bardzo szybko  rektorzy i władze takich uczelni „sprowadzane były na ziemię”, ponieważ cały czas w klasyfikacji międzynarodowej, w klasyfikacji chorób istnieje choroba sklasyfikowana pod symbolem F64, czyli transseksualizm.

Próba stygmatyzowania kogokolwiek z powodu takiej przypadłości ma daleko idące konsekwencje prawne. Organ administracji publicznej nie ma prawa pytać bez szczegółowej regulacji prawnej, bo takie też istnieją. Natomiast w przypadku świata akademickiego takich regulacji nie ma, przynajmniej władze uczelni takich praw nie mają, aby pytać o przypadłości chorobowe członków społeczności akademickiej, czy to nauczycieli akademickich, pracowników uczelni, a tym bardziej studentów – zaznaczył gość audycji „Aktualności dnia”.

Mamy do czynienia z czymś, co jest na pograniczu prawa i bezprawia, a kolejna rzecz to jest oczywiście spektakl ideologiczny – podkreślił dr Tomasz Rzymkowski.

To spektakl w wykonaniu kierownictwa reprezentującego skrajną lewicę, bo akurat w tym podziale łupów po 13 grudnia 2023 r. resort szkolnictwa wyższego i nauki trafił w ręce lewicy. (…) To jest ukłon środowisk lewicowych w stronę swojego zaplecza. Głównym uczestnikiem poniedziałkowego forum była organizacja pozarządowa Akademicka Sieć Bezpieczeństwa i Równości finansowana od ubiegłego roku przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego – mówił.

Polski świat akademicki nie zmaga się z problemem dyskryminacji na tle płciowości czy też orientacji seksualnej. On zmaga się z zupełnie innymi problemami – zauważył gość Radia Maryja.

Polski świat akademicki przede wszystkim ma problem polegający na słabym finansowaniu, kiepskim zarządzaniu; na istniejących jeszcze od czasów PRL strukturach feudalnych, niepozwalających na przebicie się młodym, dynamicznym naukowcom; na wielkim drenażu mózgów, który trwa od dekad – zaznaczył dr Tomasz Rzymkowski.

Podczas poniedziałkowego spotkania padła propozycja wprowadzenia alternatywnych form feminatywów do znowelizowanej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Cała rozmowa z dr. Tomaszem Rzymkowskim dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

 

drukuj