Prof. pos. K. Szczucki o insynuacjach dot. rzekomego sfałszowania wyborów: Roman Giertych się całkowicie ośmiesza
Roman Giertych się całkowicie ośmiesza. Nie wiem, o co chodzi, pewnie chce podtrzymać tę swoją sektę „Sieć na wybory”. To jest sekta hejterów w mediach społecznościowych, on musi jakoś ich podtrzymywać, karmić jadem nienawiści. To jest jedna możliwość, a druga – oczywistym jest to, że z Radosławem Sikorskim planują „zamach” na Donalda Tuska w Platformie Obywatelskiej. Być może narracja Giertycha ma pokazać jego siłę, pomysłowość, kreatywność – mówił w poniedziałkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam prof. Krzysztof Szczucki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, odnosząc się do twierdzeń Romana Giertycha, jak i jego popleczników, że opozycja sfałszowała wybory prezydenckie.
Roman Giertych i jego poplecznicy zarzucają opozycji sfałszowanie wyborów. Polityk Koalicji Obywatelskiej twierdzi m.in., że Prawo i Sprawiedliwość organizowało szkolenia w Polsce i Stanach Zjednoczonych instruujące, jak „skręcić” 300 tys. głosów, którymi wygrał Karol Nawrocki.
– Roman Giertych się całkowicie ośmiesza, (…) zresztą powagi już długo nie miał, ale powiedzmy, że może w oczach niektórych jeszcze resztki zachowywał i właśnie teraz je traci. Nie wiem, o co chodzi, pewnie chce podtrzymać tę swoją sektę „Sieć na wybory”. (…) To jest sekta hejterów w mediach społecznościowych, on musi jakoś ich podtrzymywać, karmić jadem nienawiści. To jest jedna możliwość, a druga – oczywistym jest to, że z Radkiem Sikorskim planują „zamach” na Donalda Tuska w Platformie Obywatelskiej. Tak, oczywiście Giertych jest bliskim przyjacielem Sikorskiego i na pewno uważa (tak jak zresztą niektórzy w Platformie), że po pierwsze Sikorski byłby lepszym kandydatem na prezydenta, a po drugie, że powinien zostać szefem Platformy Obywatelskiej i takie działania tam się teraz toczą. Być może narracja Giertycha ma pokazać jego siłę, pomysłowość, kreatywność. Trudno powiedzieć – mówił prof. Krzysztof Szczucki.
Jednym z argumentów mających przemawiać za tezą o sfałszowaniu wyborów ma być przykład jednej z komisji w Krakowie, gdzie głosy oddane w drugiej turze na Rafała Trzaskowskiego przypisano Karolowi Nawrockiemu. Chodzi o ok. tysiąc głosów na korzyść obecnego prezydenta elekta. W składzie komisji nie było jednak ani jednego przedstawiciela PiS.
– To by oznaczało, że to ludzie Hołowni, ludzie Tuska czy Trzaskowskiego, ludzie innych kandydatów wpłynęli na ten protokół w ten sposób. Pomylili się, zrobili to celowo – nie wiem, jaka była ich intencja. Na pewno nie mamy z tym nic wspólnego – zaznaczył poseł PiS.
Polityk podkreślił, że żadna ze spraw podniesionych przez Romana Giertycha nie wpływa na wynik wyborów.
Fałszerstwo wyborcze to bardzo poważne oskarżenie, przy czym jest ono niepoparte żadnymi konkretnymi dowodami. Jednak to nie Roman Giertych jest decydującym głosem w tej sprawie, a Sąd Najwyższy.
– Sąd Najwyższy już (…) zaczął rozpatrywać te protesty, które wpłynęły. Ma 30 dni na podjęcie uchwały o ważności wyborów i to zamyka sprawę. Nawet Szymon Hołownia – czytałem dzisiaj jego wpis w internecie – powiedział, że jeżeli Sąd Najwyższy uzna ważność wyborów w Izbie [Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – radiomaryja.pl], której działalność on bezprawnie kwestionuje, (…) jeżeli będzie uchwała o ważności, to on zwoła Zgromadzenie Narodowe i będzie ślubowanie Karola Nawrockiego. Odpowiedzialna postawa, chylę czoła. Dobrze, że w tym wariactwie otoczenia Romana Giertycha i samego ich lidera, Szymon Hołownia potrafi zachować się przyzwoicie i zgodnie z prawem – podkreślił parlamentarzysta.
Każdy protest zasługuje na rozpatrzenie, na razie nic nie daje jednak powodu, by podważać ogłoszony przez PKW wynik wyborów. Jeśli Sąd Najwyższy potwierdzi ich ważność – zwołam na 6.08 Zgromadzenie Narodowe, by odebrać przysięgę od prezydenta Karola Nawrockiego. W demokracji wola…
— Szymon Hołownia (@szymon_holownia) June 9, 2025
Szansa na to, by Sąd Najwyższy stwierdził nieważność wyborów, jest niewielka, ponieważ organ ten musiałby mieć przekonanie, że skala nieprawidłowości jest zbliżona do takiej, która przesądzałaby o innym wyniku. Do tej pory w Polsce jeszcze nie doszło do takiej sytuacji. Prof. Krzysztof Szczucki przypomniał, że nawet gdy Aleksander Kwaśniewski okłamał wyborców ws. swojego wykształcenia, dla SN nie stanowiło to podstawy do unieważnienia wyborów.
radiomaryja.pl



