fot. PAP/Lech Muszyński

[Jestem w Kościele] Ignorancja czy manipulacja? O. Szustak o Komunii dla rozwodników

O. Adam Szustak znowu opowiada rzeczy, które trzeba prostować. Tym razem chodzi o jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w Kościele – o dopuszczanie osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach do Komunii Świętej. Starając się wytłumaczyć wiernym nauczanie Papieża Franciszka w tej sprawie, dominikanin uciekł się do bardzo nieuczciwych przekłamań i manipulacji.

O. Adam Szustak i Amoris laetitia – to musi być przepis na katastrofę teologiczną. Taka myśl pojawiła się mi w głowie, kiedy zobaczyłem na kanale „Langusta na palmie” film dotyczący kwestii Komunii Świętej dla osób rozwiedzionych. I niestety nie pomyliłem się. Założenie o. Adama Szustaka było takie, aby wyjaśnić wiernym, jak rozumieć adhortację Ojca Świętego Franciszka, która otworzyła furtkę do sakramentalnej Komunii osobom, które zawarły nowy, niesakramentalny związek i nie trwają w nim w czystości.

Uzasadniając ten ruch, który spowodował olbrzymie zamieszanie i opór wielu kardynałów, biskupów i teologów, dominikanin twierdzi, że to tak naprawdę kontynuacja nauczania św. Jana Pawła II. O. Szustak przywołał tu adhortację Familiaris consortio, która jego zdaniem była pierwszym, rewolucyjnym krokiem w podejściu do osób rozwiedzionych, a to z uwagi na umożliwienie rozwiedzionym w nowych związkach przystępowania do Komunii pod warunkiem zachowania czystości (tylko w ściśle określonych sytuacjach). Pomijając już określenie tego dokumentu mianem encykliki, dominikanin palnął, że „pół Kościoła uznało Jana Pawła II za heretyka”. Nawet jeśli uznać, że to była zamierzona hiperbola, to jednak próba zrównania obu tych adhortacji i reakcji na nie to albo całkowita ignorancja, albo celowa manipulacja. Krytyka polskiego Papieża po tym dokumencie była niczym w porównaniu do oporu, z jakim spotkał się Ojciec Święty Franciszek. I jeśli już ktoś sprzeciwiał się Janowi Pawłowi II, to tzw. postępowi teolodzy, którzy chcieli poluzowania nauczania.

I drugi przykład, chyba jeszcze bardziej bulwersujący. O. Adam Szustak stwierdził, że przed wspomnianą adhortacją polskiego Papieża nauczanie Kościoła stanowiło, iż osoby rozwiedzione, które żyły w samotności, nie tylko nie mogły przystępować do Komunii, ale były ekskomunikowane. Oczywiście to jedno wielkie kłamstwo, nigdy Kościół nie mówił czegoś takiego. Jest dla mnie niepojęte, jak można publicznie opowiadać takie rzeczy. Wygląda to tak, jakby dominikanin dla poparcia swojej tezy stworzył chochoła, z którym postanowił bohatersko zawalczyć.

Co do meritum zmiany wprowadzonej (?) No właśnie, przy tym słowie chyba trzeba dodać znak zapytania, bo teolodzy i biskupi sami spierają się, czy w ogóle nawet Papież może dokonać tak znaczącej zmiany w sprawie nierozerwalności małżeństwa (abstrahując od bezprecedensowej formy, w jakiej do tego doszło), która jest oparta wprost na słowach Chrystusa, a więc jest normą prawa Bożego. Trzeba przecież pamiętać, że Ojciec Święty nie ma absolutnej władzy nad doktryną, zaś tzw. papolatria jest herezją. Oczywiście zwolennicy dopuszczania rozwiedzionych argumentują, że doktryna nie została zmieniona, a chodzi „tylko o podejście duszpasterskie”. Niemniej bardziej przekonujące wydają się mi słowa ks. kard. Josepha Ratzingera, który odnosząc się do tej kwestii jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, napisał, że „Kościół nie może sankcjonować praktyk duszpasterskich – na przykład praktyk duszpasterskich sakramentalnych – które są sprzeczne z jasnym poleceniem Pana. (…) Podejście duszpasterskie, które naprawdę chce pomóc ludziom, których to dotyczy, musi zawsze opierać się na prawdzie. Ostatecznie tylko prawda może być duszpasterska”.

Zwłaszcza, że Kościół nauczając niezmiennie przez wieki o niemożności dopuszczania osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, jednocześnie zawsze podkreślał, iż Bóg nie jest związany swoimi sakramentami, zaś osoby, których życie obiektywnie nie pozwala na przyjmowanie sakramentalnej Komunii, nie muszą być pozbawione łaski Bożej, w tym łaski uświęcającej. Tych, którzy chcieliby zgłębić temat, odsyłam do świetnego artykułu o. prof. Dariusza Kowalczyka pt. „Niewidzialna łaska, widzialny znak sakramentalny: w kontekście dyskusji o możliwości dopuszczenia do Komunii świętej osób rozwiedzionych żyjących w związkach niesakramentalnych. Komunia duchowa”, dostępnego na stronie internetowej kwartalnika Christianitas.

Być może wspomniane przekłamania w wystąpieniu o. Adama były wynikiem niewiedzy lub jakiegoś fałszywego przekonania. Są to jednak tak elementarne kwestie, że dominikanin powinien mieć ich świadomość, zwłaszcza że prawdopodobnie przygotowywał się do tej konferencji, a mimo to podzielił się tymi bzdurami z dziesiątkami tysięcy wiernych. Z pewnością wielu ludzi za sprawą o. Adama odnalazło drogę do Kościoła, lecz to nie znaczy, że ma on jakiś immunitet od krytyki, kiedy opowiada – nazwijmy to wprost – głupoty. Tym bardziej, że po reakcjach o. Szustaka na krytyczne głosy nie widać, aby w jakikolwiek sposób się z nimi uczciwie konfrontował. Niestety tego rodzaju błędy, jak w omawianym tu filmie, nie są jakąś odosobnioną sytuacją. Nie trzeba się nawet za bardzo wysilać, żeby odnaleźć w jego nauczaniu takie kwiatki. Można co prawda mówić, że o. Adam nie jest tu wyjątkiem, bo zamieszanie doktrynalne w Kościele ogarnęło dziś nawet same jego „szczyty”, jednak przyznajmy – marne to pocieszenie.

Wojciech Grzywacz

drukuj