fot. PAP/Marek Gorczyński

Politycy PiS oskarżają Adama Bodnara o nielegalne opublikowanie tajnych dokumentów dotyczących zakupu systemu Pegasus

Prokurator Generalny, Adam Bodnar, opublikował odtajnione dokumenty dotyczące zakupu systemu Pegasus. Według Prawa i Sprawiedliwości zrobił to niezgodnie z prawem. Media zauważyły, że sprawą rzekomego wykorzystywania systemu do inwigilacji nie chcą zajmować się specjalnie powołani prokuratorzy.

Ministerstwo Sprawiedliwości na swojej stronie opublikowało niedostępne dotąd dokumenty dotyczące zakupu systemu Pegasus.

„Opinia publiczna powinna poznać możliwie najwięcej szczegółów dotyczących zakupu Pegasusa (…). Dziękuję CBA za zgodę na odtajnienie dokumentów” – napisał Adam Bodnar.

Dokumenty zaprezentowali członkowie nielegalnej sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa – to m.in. pismo szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Ernesta Bejdy, do ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry, o przekazanie CBA 25 mln zł na zakup środków do wykrywania przestępczości. Umowę podpisali w 2017 roku szef CBA i wiceminister sprawiedliwości, Michał Woś.

– Przelew pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości odbył się z naruszeniem ustawy o CBA, takie finansowanie nie może odbywać się z tych środków – wskazała Magdalena Sroka, przewodnicząca nielegalnej sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa.

To bezpodstawne twierdzenie.

– Pegasus został użyty przede wszystkim dla osób związanych z przestępczością zorganizowaną. Czy z Funduszu Sprawiedliwości nie można finansować środka nowoczesnego, który dotyczy takiej kwestii – oznajmił Piotr Gaglik, prawnik.

Pegasus był stosowany legalnie, z wymaganą zgodą sądu. Z powodu przekazania środków, w ubiegłym roku prokuratura postawiła zarzut przekroczenia obowiązków byłemu wiceministrowi Michałowi Wosiowi. Opublikowanie dokumentów to ruch wyłącznie na potrzeby kampanii wyborczej.

– Tu Państwa zaskoczę, jestem wdzięczny ministrowi Adamowi Bodnarowi, bo minister Adam Bodnar w komunikacie podkreśla, że zostały wykorzystane przepisy, czyli działałem na podstawie prawa – stwierdził Michał Woś, poseł PiS.

Adam Bodnar mógł odtajnić niearchiwalne dokumenty dotyczące bieżących tajemnic państwowych, tymczasem szef klubu PiS, Mariusz Błaszczak, usłyszał zarzuty za odtajnienie archiwalnych dokumentów. Partia nie zostawi tego bez echa.

„Składamy zawiadomienie do prokuratury z art. 231. na Adama Bodnara – w kampanii wyborczej odtajnił NIEZARCHIWIZOWANE dokumenty, w tym procedury dotyczące funkcjonowania służb specjalnych. Panie Bodnar, odpowie Pan za to” – wskazał Mariusz Błaszczak. 

Od roku sprawą Pegasusa zajmuje się także prokuratorski zespół śledczy nr trzy powołany przez ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Adama Bodnara. Według „Rzeczpospolitej” zespół rozpada się. Na początku kwietnia z sześcioosobowego składu odszedł prokurator Grzegorz Talarek. Zastąpił go prokurator Artur Oniszczuk. O opuszczenie zespołu myślą jednak także prokuratorzy Andrzej Rybak i Artur Kassyk. Powód to przekonanie, że zebrany materiał dowodowy nie jest podstawą do postawienia zarzutów. Medialnym doniesieniom zaprzeczył rzecznik Prokuratury Krajowej, prokurator Przemysław Nowak.

– Nie jest prawdą, że zespół się sypie lub rozpada (…). W zespole nie doszło do żadnego buntu, nie ma też rozbieżności w ocenie materiału dowodowego ani kierunków postępowania – mówił prok. Przemysław Nowak.

Sprawa Pegasusa ma podłoże polityczne.

– Ona jest ukierunkowana nie na zbadanie jakiegoś problemu abstrakcyjnego, systemowego, tylko aby wykazać, że poprzednie osoby sprawujące władzę po prostu naruszył jakieś przepisy lub zachowywały się źle – zaznaczył Piotr Żyłko, radca prawny.

Średni miesięczny koszt pracy tej nielegalnej sejmowej komisji śledczej to 200 tys. złotych. Jak dotąd budżet państwa wydał na nielegalną komisję ds. Pegasusa trzy miliony złotych.

TV Trwam News

drukuj