fot. pixabay.com

Ofensywa upolitycznionej prokuratury. Atak wymierzony w pos. M. Wosia oraz R. Bąkiewicza

Nowe zarzuty dla posła Michała Wosia oraz wniosek o uchylenie mu immunitetu, zarzuty dla Roberta Bąkiewicza za krytykę premiera Tuska i polityki migracyjnej Niemiec – tak upolityczniona prokuratura rozpoczyna nowy tydzień.

Według upolitycznionej prokuratury poseł Michał Woś, pełniąc funkcję wiceministra sprawiedliwości i nadzorując Służbę Więzienną, przekroczył swoje uprawnienia oraz nie dopełnił obowiązków. Chodzi głównie o awanse funkcjonariuszy służby, które według śledczych odbywały się niezgodnie z procedurami.

– Czyn, co do którego zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia go przez Michała Wosia, należy zakwalifikować z artykułu 231 § 2 Kodeksu karnego, czyli jest to tak zwane przestępstwo urzędnicze popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – mówi prok. Anna Adamiak, Rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego.

Według śledczych to nie były wiceminister osiągał korzyści majątkowe, ale osoby, które awansował. Michał Woś przekonuje, że zarzuty są absurdalne, a wszystkie decyzje personalne były poparte analizami prawnymi.

– Jeśli Tusk z Żurkiem myślą, że nowymi zarzutami z kosmosu zamkną mi usta, to grubo się mylą. […] Skoro nie mogą dopaść Zbigniewa Ziobro, ścigają mnie. Prawo było przestrzegane. Reszta to polityczny teatr – napisał na platformie X pos. Michał Woś.

Rząd realizuje plan zemsty na opozycji i odwraca uwagę od realnych problemów – mówi poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk.

Za chwilę przyjadą rachunki za gigantyczną energię, więc coś trzeba dać tym ludziom, żeby na te rachunki specjalnie nie patrzyli – dodaje.

Zarzuty powinny być zbadane, jednak ich przedstawienie przez prokuraturę nie przesądza o winie – podkreśla wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak z Konfederacji.

– Proces formułowania zarzutów, mam wrażenie, odbywa się na zamówienie polityczne, dlatego cieszę się, że te zarzuty będzie jeszcze oceniał sąd – wskazuje Krzysztof Bosak.

Tymczasem prokuratura regionalna postawiła zarzuty Robertowi Bąkiewiczowi, liderowi Ruchu Obrony Granic. Śledczy oskarżają go o rzekome publiczne nawoływanie do pozbawienia życia premiera oraz poniżanie organu konstytucyjnego. Chodzi o wypowiedź na wiecu przeciwko nielegalnej migracji w Warszawie w październiku ubiegłego roku.

Podjęliśmy rękawice tak, że ten tchórz, ten niemiecki podnóżek, musiał doprowadzić do tego, że uległ i przywrócił kontrolę na granicach – mówił wówczas Robert Bąkiewicz.

Prokuratura oskarżyła również Roberta Bąkiewicza o nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym i rasowym wobec Niemców. Działacz społeczny nie przyznaje się do winy.

To nie tylko uderza w konstytucyjne prawa – moje i każdego z nas – do wolności wypowiedzi, ale to odrzuca rozum i odczytywanie kontekstu wypowiedzi – zaznacza Robert Bąkiewicz.

Prokuratura próbuje kneblować opozycję – mówi poseł PiS, Paweł Sałek.

 – Stronie lewicowo-liberalnej w przestrzeni publicznej czy medialnej można de facto wszystko – dodaje.

Absurdalność działań upolitycznionej prokuratury potwierdza też wydany list gończy za Zbigniewem Ziobro. Wiceszef MSWiA, Czesław Mroczek, zaapelował, aby nie dzwonić na numer alarmowy 112 z informacją, gdzie przebywa były minister sprawiedliwości.

– Na razie nie, bo wiemy, gdzie jest minister Ziobro – mówił wiceminister spraw wewnętrznych.

Zbigniew Ziobro uzyskał azyl polityczny na Węgrzech.

 TV Trwam News

drukuj