fot. PAP/Albert Zawada

Pierwsza Prezes SN: Rząd, który zapowiadał przywrócenie praworządności, dopuszcza się gwałtu podstawowych zasad ustrojowych w stopniu, który przez ostatnie 35 lat nie tylko był niespotykany, ale wręcz był niewyobrażalny

Nie waham się stwierdzić, że działania podejmowane – prawdopodobnie za aprobatą premiera – przez ministra Adama Bodnara wprost nawiązują do niechlubnych praktyk organów PRL w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dlatego stwierdzam, że rząd, który zapowiadał przywrócenie praworządności, zamiast podjąć konstruktywne koncyliacyjne działania zmierzające do normalizacji sytuacji w wymiarze sprawiedliwości, dopuszcza się gwałtu podstawowych zasad ustrojowych w stopniu, który przez ostatnie 35 lat nie tylko był niespotykany, ale wręcz był niewyobrażalny – uważa Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, dr hab. Małgorzata Manowska. Jej stanowisko na konferencji „Prawa człowieka w dobie kryzysu praworządności” odczytał rzecznik prasowy Sądu Najwyższego, sędzia dr hab. Aleksander Stępkowski.

W AKSiM w Toruniu odbyła się konferencja „Prawa człowieka w dobie kryzysu praworządności”. W jej trakcie rzecznik prasowy Sądu Najwyższego, sędzia dr hab. Aleksander Stępkowski, odczytał stanowisko Pierwszej Prezes SN, dr hab. Małgorzaty Manowskiej, ws. usunięcia z funkcji zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędziego Przemysława Radzika. W oświadczeniu wskazano, że to kolejne bezprawne działanie ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara, w ramach wprowadzania w Polsce „demokracji walczącej”.

– Z konsternacją powzięłam informację o podjętej 4 kwietnia bieżącego roku bezprawnej próbie przerwania przez ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara, czteroletniej kadencji zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, sędziego Sądu Apelacyjnego Przemysława Radzika. Osobiście zdarzało mi się publicznie krytykować decyzje podejmowane przez sędziego Sądu Apelacyjnego Przemysława Radzika jako wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie, jednak nie mam najmniejszej wątpliwości, że wymienione w komunikacie ministra sprawiedliwości okoliczności, które rzekomo miałyby uzasadniać działania Adama Bodnara, nie mogą stanowić przesłanki przerywania kadencji zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Minister sprawiedliwości swymi decyzjami z 4 kwietnia kolejny raz potwierdził zagrożenia płynące z praktykowania niebezpiecznej ideologii określonej mianem „demokracji walczącej” – zaznaczyła Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego w swoim stanowisku.

Dr hab. Małgorzata Manowska zwróciła uwagę, że decyzja ministra nie usiłuje nawet udawać istnienia podstaw prawnych dla podjętych działań.

– Świadomie przewidziana przez ustawodawcę kadencyjność Rzeczników Dyscyplinarnych stanowiąca gwarancję niezależności tego organu i niezawisłości sędziów, którzy funkcję tę pełnią, została przewrotnie przedstawiona jako rzekoma luka prawna polegająca na niemożności ich odwołania. To pokrętne rozumowanie przywołano po to, by minister sprawiedliwości mógł samowolnie i poza wszelkim trybem wykreować normę, której nie ma i nie powinno być w systemie normatywnym demokratycznego państwa prawnego. Działanie ministra sprawiedliwości może zostać uznane za rażącą obrazę zasady demokratycznego państwa prawnego, czyli art. 2. konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, zasady praworządności, czyli art. 7. konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i zasady podziału władz, czyli art. 10. konstytucji. Jako takie stanowi zuchwałe nadużycie władzy przez funkcjonariusza publicznego stypizowane w art. 231. Kodeksu karnego. W podobny sposób oceniam postawienie zarzutów dyscyplinarnych sędziom będącym członkami Krajowej Rady Sądownictwa, którzy usłyszeli zarzuty dyscyplinarne w związku ze swoim udziałem w działalności tego organu – wyjaśniła Pierwsza Prezes SN.

W oświadczeniu stwierdzono, że „demokracja walcząca” doszła już do tego etapu, kiedy szef resortu sprawiedliwości szykanuje członków konstytucyjnego organu stojącego na straży niezależności władzy sądowniczej za to, że ten realizuje swoje kompetencje, działając na podstawie obowiązującego prawa.

– Mając powyższe na względzie nie waham się stwierdzić, że działania podejmowane – prawdopodobnie za aprobatą premiera – przez ministra Adama Bodnara wprost nawiązują do niechlubnych praktyk organów PRL w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dlatego stwierdzam, że rząd, który zapowiadał przywrócenie praworządności, zamiast podjąć konstruktywne koncyliacyjne działania zmierzające do normalizacji sytuacji w wymiarze sprawiedliwości, dopuszcza się gwałtu podstawowych zasad ustrojowych w stopniu, który przez ostatnie 35 lat nie tylko był niespotykany, ale wręcz był niewyobrażalny – podkreśliła dr hab. Małgorzata Manowska.

radiomaryja.pl

drukuj