Polskie rolnictwo wciąż zagrożone
Rząd nie wywiązuje się z porozumienia podpisanego rok temu z protestującymi rolnikami. Polskie rolnictwo cały czas jest zagrożone unijnym Zielonym Ładem, przerostem biurokracji oraz niekontrolowanym napływem żywności z Ukrainy, a wkrótce również z krajów Ameryki Południowej.
Na początku marca ubiegłego roku doszło do brutalnej pacyfikacji protestu rolników w Warszawie. Kilka tygodniu później minister rolnictwa, Czesław Siekierski, doszedł do wstępnego porozumienia z przedstawicielami organizacji rolniczych. W podrzeszowskiej Jasionce podpisano porozumienie. Niestety jego zapisy nie są realizowane – wskazał przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, Tomasz Obszański.
– Produkcja zwierzęca, która powinna być kluczowa w naszym kraju, nie miała wsparcia, [tak samo – radiomaryja.pl] produkcja sadownicza, warzywnicza, produkcja ekologiczna – mówił szef rolniczej „Solidarności”.
Jedynym zrealizowanym postulatem są na razie tylko dopłaty do produkcji zboża. Wiceminister rolnictwa, Stefan Krajewski z PSL, tłumaczy brak realizacji ustaleń w następujący sposób:
– To m.in. przymrozki, deszcze nawalne, gradobicia i powódź, która dotknęła znacznej części kraju – powiedział polityk.
Gospodarze walczą też o wzmocnienie pozycji rolnika w łańcuchu żywnościowym. To tzw. mechanizm od pola do stołu. Tomasz Dudziński jest właścicielem tradycyjnej olejarni „Boskie Źródło” na Podkarpaciu, która przegrywa konkurencję z dużymi koncernami.
– Duże markety korzystają z nasion, które napływają z Europy i ze Wschodu, a one są po prostu tańsze i gorszej jakości – zwrócił uwagę przedsiębiorca.
Kluczowym problemem jest polityka unijna, szczególnie cele klimatyczne wynikające z Zielonego Ładu i pakietu „fit for 55”. W rolnictwie z przyczyn naturalnych nie da się osiągnąć zeroemisyjności – podkreślił Damian Murawiec z Oddolnego Protestu Rolników. Działacz wymienił też inne patologie polityki klimatycznej.
– Jak wolnym rynkiem Unii Europejskiej możemy nazwać to, że wprowadzamy na nawozy ze Wschodu cła, bo obciążyliśmy europejską gospodarkę systemem ETS i wszystkie paliwa kopalne są obciążone tymi sztucznymi opłatami i mamy coraz droższe nawozy? – pytał rolnik.
W czerwcu wygasa obecna umowa o wolnym handlu Unii Europejskiej z Ukrainą. To od Polski, która sprawuje prezydencję w UE, będzie w dużej mierze zależało wypracowanie nowej umowy. Już teraz aktualne kontyngenty na ukraińskie produkty rolno-spożywcze są przekraczane – alarmuje Waldemar Mazurek z Dolnośląskiej Izby Rolniczej.
– Dobrym przykładem jest obecnie sprowadzany z Ukrainy cukier, którego mamy już o milion ton za dużo w kraju – zwrócił uwagę rolnik.
Zagrożeniem jest też umowa z krajami Mercosuru parafowana przez Ursulę von der Leyen. Według byłego ministra rolnictwa, posła Roberta Telusa z Prawa i Sprawiedliwości, rząd Donalda Tuska działa pozornie, bo nie szuka partnerów, którzy mogliby zablokować razem z polską porozumienie korzystne tylko dla Niemiec.
– Ministerstwo przed wyborami prezydenckimi mówi, że jest przeciw, ale nie tworzy tej koalicji. To znaczy dla mnie, że z tyłu głowy już mają zgodę na umowę z Mercosurem – powiedział parlamentarzysta.
Rolnicy nie chcą dłużej czekać. Izby rolnicze chcą zobowiązać Sejm do wyrażenia jednoznacznego sprzeciwu wobec umowy z państwami Mercosuru.
TV Trwam News



