Rząd przeznaczy ponad 60 mld zł na budowę pierwszej elektrowni atomowej w Polsce. Politycy PiS: rząd opóźnia prace nad budową elektrowni
Rząd przekaże ponad 60 mld zł na budowę pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Prawo i Sprawiedliwość ostrzega jednak, że rządzący spowalniają inwestycję, która dałaby stabilne dostawy tańszej energii elektrycznej.
Rząd przyjął nowelizację ustawy o udzieleniu publicznego wsparcia dla spółki Polskie Elektrownie Jądrowe.
– Przeznaczamy środki finansowe, które będą finansowane w ramach państwa i papierów dłużnych w wysokości 60 mld złotych. To pokazuje, że rząd w sprawie elektrowni jądrowej, w sprawie energii z atomu chce przyspieszać – podkreślił minister cyfryzacji, wicepremier Krzysztof Gawkowski.
Kwota 60 mld zł stanowi 30 proc. inwestycji. Pozostałe 70 proc. ma być pozyskane z zagranicznych instytucji finansowych.
Cele rządzącej koalicji są ambitne – zapewnił poseł Koalicji Obywatelskiej, Witold Zembaczyński.
– Żeby kadencja tego rządu zakończyła się naprawdę mocnym przygotowaniem już fundamentów tej inwestycji i zaawansowanej jej budowy – wyjaśnił Witold Zembaczyński.
Były wiceminister aktywów państwowych, poseł Maciej Małecki, wskazał, że koalicja rządząca opóźnia prace i przypomniał, iż rząd Prawa i Sprawiedliwości przygotowywał budowę dwóch elektrowni jądrowych w Polsce. Pierwsza powstać ma przy współpracy z Amerykanami w Choczewie w 2033 roku. Drugą planowano wybudować w okolicach Konina we współpracy z Koreańczykami i prywatnym inwestorem.
– Obecnie rządzący całkowicie skasowali drugi projekt. Natomiast co do elektrowni w Choczewie – ona jest przez obecny rząd mocno opóźniona, słyszymy różne daty, nawet datę 2040 rok – zwrócił uwagę Maciej Małecki.
Polska potrzebuje elektrowni atomowej – powiedział dr inż. Bogdan Sedler. Zwłoka podniesie koszty inwestycji ze względu na rozwój technologii. Pokazuje to przykład budowy reaktora w Finlandii.
– Elektrownia III generacji plus w Finlandii – opóźniona o 13 lat – kosztowała 13 mld zamiast 6 mld dolarów – zaznaczył dr inż. Bogdan Sedler.
Polskę goni czas, bo Komisja Europejska forsuje politykę klimatyczną, która zmusza kraje członkowskie do odchodzenia od węgla na rzecz odnawialnych źródeł energii.
Komisja wprowadza rozwiązania podbijające ceny energii elektrycznej wytwarzanej z węgla – zauważył poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS, Waldemar Buda. Unijny podatek ETS to znaczący wzrost cen energii.
– Kilkudziesięcioprocentowy na cenę prądu dla odbiorcy końcowego i, niestety, cały czas się powiększa, bo ceny ETS według prognoz fachowców będą rosły – podkreślił Waldemar Buda.
Co więcej, za dwa lata wejdzie w życie kolejny unijny podatek – system opłat emisyjnych ETS2. Obejmie on transport drogowy, kolejowy i gospodarstwa domowe, zwiększając koszt gazu, węgla i paliw samochodowych.
ETS to forma przymuszania do transformacji energetycznej – wskazał dr Wojciech Myślecki.
– De facto jest to karny podatek nakładany na generowanie energii elektrycznej w oparciu o paliwa kopalne. ETS ma bardzo istotne znaczenie, ponieważ nadal prawie 60 proc. energii wytwarzanej jest z paliw kopalnych – powiedział dr Wojciech Myślecki.
Komisja Europejska chce iść jeszcze dalej. Rozważa rozszerzenie systemu na kolejny obszar – rolnictwo. Tzw. ETS3 przyczyniłby się do wzrostu cen żywności.
TV Trwam News



