Z. Kuszlewicz krytycznie o pomyśle postawienia farm wiatrowych w lasach: Co z tego, że będzie pozyskiwany prąd, skoro to jest kosztem naszej ojczystej przyrody? Albo jesteśmy zakładem, albo lasem
Nie widzę żadnego pozytywu w takim działaniu. Co z tego, że będzie pozyskiwany prąd, skoro to jest kosztem naszej ojczystej przyrody? Albo idziemy w jednym kierunku i chronimy ją, albo też nie. Albo jesteśmy zakładem, albo lasem – mówił w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Zbigniew Kuszlewicz, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych, Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”, krytycznie odnosząc się do pomysłu postawienia farm wiatrowych na terenach wydzierżawionych od Lasów Państwowych.
W trzech polskich nadleśnictwach – Skwierzyna, Sława Śląska i Nowa Sól – mają powstać eksperymentalne farmy wiatrowe o rozmiarach porównywalnych do farm, które staną na Bałtyku. Rządzący przedstawiają je jako rewolucyjne rozwiązanie, które zagwarantuje Polsce bezpieczeństwo energetyczne.
– Ten temat już nie po raz pierwszy jest poruszany przez nasze władze – zarówno leśne, jak i państwowe. (…) Już wcześniej skrytykowaliśmy ten projekt z kilku powodów. Jednym z najbardziej rażących i dobitnych powodów jest to, że z jednej strony widzimy działania, jakie są podejmowane: moratorium [na prowadzenie gospodarki leśnej na określonych obszarach – radiomaryja.pl], nowe parki narodowe, lasy społeczne, (…) rezerwaty przyrody, nadleśnictwa puszczańskie (…) – to wszystko zmierza ku temu, aby poprawić nasze lasy pod kątem bioróżnorodności, a więc dbamy o to, aby zachować przyrodę w jak najlepszym kształcie, [a z drugiej strony – radiomaryja.pl] (…) wiatraki i założenia, jakie zostały przedstawione przez pomysłodawców, są bardzo mało spokrewnione z tym, o czym wcześniej mówiłem. Jeżeli ma powstać 25 tys. nowych masztów wiatracznych (…) w Lasach Państwowych, to jakaś część powierzchni musi być wyłączona z (…) bioróżnorodności. Tu myślę przede wszystkim o ptactwie, które będzie narażone na pewno na wiele szkód – zwrócił uwagę Zbigniew Kuszlewicz.
Gość „Aktualności dnia”, powołując się na opinię osoby zajmującej się od wielu lat konserwacją elektrowni wiatrowych, zaznaczył, że ptaki masowo giną wskutek kolizji z wiatrakami. Co prawda elektrownie wiatrowe mają mieć systemy odstraszające ptaki, ale zdaniem rozmówcy Radia Maryja może to przynieść skutek w postaci wypłoszenia wszystkich zwierząt z okolic wiatraków.
Inwestycja wiązałaby się również z poważnymi wyzwaniami natury logistycznej. Przetransportowanie tak kolosalnych elementów (każda z łopat wiatraka to pojedyncza część mierząca zazwyczaj ok. 50 metrów) na obszary zalesione wymagać będzie przebudowy dróg leśnych, a co za tym idzie wycinki drzew.
Jednocześnie aż 17 proc. obszarów zalesionych ma zostać objętych moratorium na prowadzenie gospodarki leśnej.
– Jeżeli te wiatraki będą zlokalizowane na tych właśnie powierzchniach, to sorry, ale wywołuje to śmiech u mnie, a pewnie i u niejednej osoby. Jedno z drugim zupełnie się nie pokrywa i nie będzie współgrać. Natomiast słyszałem taką wypowiedź Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, który twierdzi, że przychody z wiatraków mają zastąpić nam braki spowodowane wyłączeniami z działalności gospodarczej. Nie wiem, w jakim kierunku w tej chwili idą Lasy. Jeżeli za wszelką cenę będziemy dążyć do tego, żeby braki finansowe zaspokoić w inny sposób – i to godzący w przyrodę, w naszą bioróżnorodność – to coś w tym wszystkim nie gra. Chcę też podkreślić, że zazwyczaj w rozmowach mamy sytuacje, kiedy chciałoby się powiedzieć coś pozytywnego, natomiast naprawdę nie widzę żadnego pozytywu w takim działaniu. Co z tego, że będzie pozyskiwany prąd, skoro to jest kosztem naszej ojczystej przyrody? Albo idziemy w jednym kierunku i chronimy ją, albo też nie. (…) Albo jesteśmy zakładem, albo lasem – mówił przewodniczący Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych, Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”.
Tereny leśne mają być wydzierżawione pod budowę wiatraków przez 30 lat. Po tym czasie – jak ocenił leśnik – mogą stać się pustynią, gdyż turbiny, płosząc wszystkie zwierzęta, całkowicie zniszczą na tych obszarach bioróżnorodność.
Całość rozmowy ze Zbigniewem Kuszlewiczem jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



