fot. PAP/DPA

Niemcy chcą osłabienia pozycji Donalda Trumpa w stosunku do Rosji

Prezydent Andrzej Duda ostrzegał Donalda Trumpa przed polityką Niemiec i próbą związania rąk nowemu amerykańskiemu przywódcy. Prezydent elekt jeszcze jako kandydat zapowiedział zakończenie wojny na Ukrainie. Przed objęciem przez niego urzędu wskazany na doradcę ds. bezpieczeństwa, Mike Waltz, mówił, że współpracuje już ze swoim poprzednikiem, którego zastąpi w Białym Domu.

Po dwóch latach kanclerz Niemiec rozmawiał telefonicznie z Władimirem Putinem.

– Zawsze jest tutaj niewiadoma, do czego zmierzają Niemcy, czy nie prowadzą, a z pewnością prowadzą jakąś zakulisową grę za plecami Stanów Zjednoczonych – wskazał prof. Tadeusz Marczak, politolog.

Zagrożenie, na które zwrócił uwagę prof. Tadeusz Marczak, dostrzegł prezydent Andrzej Duda. W wywiadzie dla Bloomberga zauważył, że Olaf Scholz chce wykluczyć Donalda Trumpa z rozmów o przyszłości Ukrainy.

„Uważam, że była to próba doprowadzenia do zawieszenia broni w Ukrainie przed objęciem urzędu przez Donalda Trumpa” – oznajmił Andrzej Duda, Prezydent RP.

Polski prezydent przyznał, że w trakcie swojej rozmowy telefonicznej z prezydentem elektem, 11 listopada, ostrzegał Donalda Trumpa, iż Niemcy i inni sojusznicy próbują związać mu ręce.

– Ruch Olafa Scholza traktuję jako próbę uniemożliwienia Donaldowi Trumpowi nie tylko zakończenia wojny na warunkach amerykańskich, ale zaprowadzenia nowego systemu, gdzie Europa będzie odgrywała już inną, znacznie bardziej podporządkowaną Ameryce rolę – stwierdził red. Marek Budzisz, publicysta, analityk.

Red. Marek Budzisz zauważył, że nowa amerykańska administracja nie zgodzi się zakończyć wojny na warunkach Kremla. Donald Trump będzie chciał postawić na swoim, a częścią jego planu będzie zwiększenie wydatków obronnych przez państwa europejskie i skłonienie ich, by rosyjski gaz zastąpiły surowce ze Stanów Zjednoczonych. W takim scenariuszu nowy amerykański przywódca poświęci więcej uwagi rywalizacji z Chinami, ale na pewno nie porzuci Europy. Potwierdzają to nominacje Donalda Trumpa. Nowy sekretarz stanu, Marco Rubio, stał za ustawą wzmacniającą obecność Stanów Zjednoczonych w NATO, a nowy doradca ds. bezpieczeństwa, Mike Waltz, już konsultuje się z obecną administracją.

– Nasi przeciwnicy, którzy myślą, że to czas okazji, iż mogą rozgrywać jedną administrację przeciwko drugiej, mylą się – mówił Mike Waltz, kandydat na doradcę ds. bezpieczeństwa USA.

Mike Waltz wskazywał w rozmowie z Fox News, że prezydent Donald Trump jest zaniepokojony rosnącą eskalację, nie uznał jednak za błędną decyzji administracji Joe Bidena, by Ukraina mogła korzystać z amerykańskich pocisków do ataków w głąb Rosji.

– Musimy doprowadzić to do odpowiedzialnego końca. Musimy przywrócić odstraszanie, przywrócić pokój i wyprzedzić tę drabinę eskalacji, zamiast na nią reagować – podkreślił Mike Waltz.

– Zgoda na użycie pocisków w głąb Rosji przez Ukraińców na pewno wzmocni pozycję negocjacyjną Donalda Trumpa, gdyż będzie on próbował wymusić na Rosji jakieś ustępstwa – wyjaśnił Tomasz Synowiec, politolog.

Donald Trump zapowiadał w kampanii, że zakończy wojnę na Ukrainie jeszcze jako prezydent elekt. Owszem, jego administracja współpracuje z administracją Joe Bidena, Donald Trump rozmawia z zagranicznymi przywódcami, ale dziś nie może decydować samodzielnie o kierunku amerykańskiej polityki.

– By rzeczywiście realnie móc włączyć w pewne procesy, wychodząc poza deklaracje, zapowiedzi, to trzeba mieć w ręku władzę, a tę władzę prezydent Donald Trump będzie miał w ręku 20 stycznia – akcentował prof. Robert Alberski, politolog.

Wzmożone walki mogą wiązać się z rosyjskim planem, by jak najdalej przesunąć linię frontu i wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną, zanim Donald Trump wprowadzi się do Białego Domu. Prezydent elekt spotkał się na Florydzie z sekretarzem generalnym NATO, Markiem Rutte. W tym roku planowane są jego rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą.

TV Trwam News

drukuj