fot. PAP/EPA

Relacje polsko-amerykańskie po wygranej Donalda Trumpa

Wygrana Donalda Trumpa rodzi pytania o przyszłe relacje polsko-amerykańskie. Przez ostatnie lata liderzy obecnej koalicji rządzącej w Polsce nie tylko krytykowali, ale wręcz obrażali prezydenta elekta USA. Jednocześnie przyszły wiceprezydent, James Vance, krytykował rząd Donalda Tuska i oskarżał go o łamanie demokracji.

Gratulacje dla prezydenta elekta USA Donalda Trumpa płyną z całego świata – także z Polski.

„Gratulacje,  Panie Prezydencie Donaldzie Trump! Udało się Panu!” – napisał na platformie X prezydent Andrzej Duda.

Donald Tusk napisał, że liczy na współpracę, choć kilka miesięcy temu otwarcie atakował Donalda Trumpa.

Premier oskarżał go o prorosyjskość i przekonywał, że jego ewentualna wygrana będzie niekorzystna dla Polski. Pierwsza kadencja Donalda Trumpa pokazała jednak coś innego – wskazał politolog, prof. Piotr Niwiński.

– To Donald Trump doprowadził do sankcji i de facto likwidacji Nord Stream 1 i Nord Stream 2 – to po pierwsze. A po drugie, Donald Trump naprawdę – i to widać nawet po ostatnich wystąpieniach, nie tylko wyborczych, ale i wcześniejszych – ma dużą sympatię do Polski – zaznaczył ekspert.

To za pierwszej kadencji Donalda Trumpa rozpoczęła się współpraca polsko-amerykańska w zakresie energii atomowej. Również wtedy podpisano umowy długoterminowe na dostawę gazu skroplonego.

– To za prezydentury Donalda Trumpa zapadła decyzja, że w Polsce stacjonować będą – w formule dwustronnej, bilateralnej – amerykańscy żołnierze w liczbie pięciu tysięcy – wskazał szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP, Mieszko Pawlak.

To wszystko realnie wzmacniało bezpieczeństwo Polski. Mimo to politycy obecnej koalicji rządzącej wyrażali się przez ostatnie lata o prezydencie Stanów Zjednoczonych w bardzo niepochlebny sposób.

Szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, nazwał Donalda Trumpa „protofaszystą”. Jego małżonka, Anne Applebaum, porównywała prezydenta elekta do Adolfa Hitlera i Józefa Stalina.

Nieprzychylnie o Donaldzie Trumpie pisał również senator Bogdan Klich z Platformy Obywatelskiej, którego minister Radosław Sikorski wysłał do Waszyngtonu jako kierownika polskiej ambasady.

„Przyjaźń z tym niezrównoważonym i nieszanującym demokracji politykiem‚ miała być według PiS gwarantem bezpieczeństwa Polski” – napisał jakiś czas temu Bogdan Klich.

Takie wypowiedzi stawiają pod znakiem zapytania relacje polsko-amerykańskie.

– Istnieje dzisiaj obawa, że te słowa wypowiedziane przez ostatnie miesiące i lata będą bardzo negatywnie rezonować w relacjach polsko-amerykańskich – ocenił poseł Marcin Przydacz z Prawa i Sprawiedliwości.

Opozycja nie godzi się na to, by Bogdan Klich kierował polską placówką dyplomatyczną w USA. Jej politycy apelują o wycofanie jego nominacji.

– To jest po prostu szkodliwe z punktu widzenia Polski, żeby osoba, która ma w wielu miejscach zamknięte drzwi w związku ze swoimi wypowiedziami z przeszłości, mogła skutecznie reprezentować polskie interesy – zaznaczył poseł Szymon Szynkowski vel Sęk z PiS.

Rafał Trzaskowski, który zabiega o start w wyborach prezydenckich w Polsce, przekonywał jeszcze rano, że Donald Trump nie będzie miał wyjścia i będzie musiał utrzymywać stosunki z Polską. Relacje mogą być jednak szorstkie. Tak wiceprezydent elekt USA, James David Vance, na początku tego roku oceniał rząd Donalda Tuska:

„To, co widzimy w Polsce, jest prawdziwym atakiem na demokrację” – zaznaczył amerykański polityk.

W internetowym wpisie przyszły wiceprezydent USA wskazywał również, że administracja Joe Bidena wykorzystywała swoją dyplomację do atakowania rządu Prawa i Sprawiedliwości. Ambasador USA w Polsce, Mark Brzezinski, otwarcie sympatyzował w ostatnich latach z ówczesną opozycją, dziś koalicją rządzącą.

– Z pewnością rząd Donalda Tuska nie będzie mógł liczyć na polityczne poparcie płynące z Białego Domu, tak jak działo się to do tej pory. Natomiast Stany Zjednoczone z pewnością zajmą się bardziej swoim podwórkiem – tym, co zapowiadał Donald Trump – stwierdził prezes Instytutu Globalizacji, dr Tomasz Teluk.

Jednak już z samego rana ambasador Mark Brzezinski zorganizował konferencję prasową, która brzmiała jak pożegnanie. Tradycyjnie wraz ze zmianą administracji w Białym Domu nastąpi także zmiana ambasadora USA w Polsce.

TV Trwam News

drukuj