M. Romanowski: Orzeczenie SN jest prawdziwym trzęsieniem ziemi dla „Koalicji 13 grudnia”, bo wszystkie działania, które podejmowali od stycznia, okażą się nie tylko nieskuteczne, ale i przestępcze
Jeżeli gdzieś mówimy o upolitycznianiu wymiaru sprawiedliwości, to Adam Bodnar, Donald Tusk i to całe towarzystwo używają języka „Silnych Razem”. To jest prawdziwe upolitycznienie. Absolutnym skandalem jest to, żeby polityk na platformie X podważał orzeczenie Sądu Najwyższego. Nie może w ramach systemu „a la carte” wymyślać sobie, jakie interesy będą chronione, żeby dane orzeczenie uznawać, a inne nie uznawać. Wcześniej zapadały setki, jak nie tysiące orzeczeń, w których orzekali „neosędziowie” i nikomu to nie przeszkadzało, łącznie z orzeczeniem uznającym ważność wyborów parlamentarnych. Orzeczenie Sądu Najwyższego jest prawdziwym trzęsieniem ziemi dla „Koalicji 13 grudnia”, bo wszystkie działania, które podejmowali od stycznia, okażą się nie tylko nieskuteczne, ale i przestępcze – wskazał Marcin Romanowski, poseł Suwerennej Polski, były wiceminister sprawiedliwości, w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
Orzeczenie to jest prawdziwym trzęsieniem ziemi dla koalicji rządzącej, ponieważ wszystkie jej działania od przejęcia władzy są nie tylko nieskuteczne, ale również przestępcze. Minister sprawiedliwości, Adam Bodnar, nie zgadza się z orzeczeniem Sądu Najwyższego i zarzuca mu „bronienie stanowisk”.
– Jeżeli gdzieś mówimy o upolitycznianiu wymiaru sprawiedliwości, to Adam Bodnar, Donald Tusk i to całe towarzystwo używają języka „Silnych Razem”. To jest prawdziwe upolitycznienie. Absolutnym skandalem jest to, żeby polityk na platformie X podważał orzeczenie Sądu Najwyższego. Nie może w ramach systemu „a la carte” wymyślać sobie, jakie interesy będą chronione, żeby dane orzeczenie uznawać, a inne nie uznawać. Wcześniej zapadały setki, jak nie tysiące orzeczeń, w których orzekali „neosędziowie” i nikomu to nie przeszkadzało, łącznie z orzeczeniem uznającym ważność wyborów parlamentarnych. Orzeczenie Sądu Najwyższego jest prawdziwym trzęsieniem ziemi dla „Koalicji 13 grudnia”, bo wszystkie działania, które podejmowali od stycznia, okażą się nie tylko nieskuteczne, ale i przestępcze – mówił Marcin Romanowski.
W związku z orzeczeniem Sądu Najwyższego ludzie Donalda Tuska i Adama Bodnara nie powinni pojawić się w poniedziałek w pracy. W przeciwnym razie powinni zostać wyprowadzeni z prokuratury w kajdankach przez policję.
– Sprawiedliwym i właściwym wyjściem byłoby wyjście w kajdankach tych wszystkich ludzi. Jeżeli oni w poniedziałek rano pojawią się w pracy, to będą musieli być wyprowadzeni przez policję w kajdankach, bo ani prokurator Dariusz Korneluk nie jest Prokuratorem Krajowym, ani prokuratorzy mianowani na jego wniosek nie są nimi, tylko funkcje te są sprawowane przez osoby, które zostały ich bezprawnie pozbawione w styczniu 2024 roku. Powiem przewrotnie, iż nie dziwie się Adamowi Bodnarowi, że wyraża takie stanowisko, bo zaglądają mu w oczy zarzuty prokuratorskie. Takie zarzuty zaglądają także Donaldowi Tuskowi, bo to nie Adam Bodnar powołał Dariusza Korneluka na Prokuratora Krajowego, tylko Donald Tusk na wniosek Adama Bodnara. Miejmy nadzieję, iż nie doprowadzi to do eskalacji przemocy. Najbardziej niebezpieczne w tej sytuacji jest to, że ci ludzie poszli już tak daleko w łamaniu prawa, iż nie mogą się cofnąć bez narażenia się na odpowiedzialność karną – zauważył poseł Suwerennej Polski.
Gość „Aktualności dnia” ocenił złożenie wniosku o uchylenie jego immunitetu jako absurdalne z punktu widzenia prawa.
– Składanie wniosku o uchylenie mojego immunitetu w sprawie, która nie może się toczyć, jest z punktu widzenia prawniczego absurdem. Jedyne uzasadnienie tego jest polityczne, że wbrew prawu, tylko z powodów politycznych, chcą „grillować” polityków za wspieranie chrześcijańskich, konserwatywnych organizacji. Cała rozprawa nie miałaby miejsca, gdyby nie potrzeba polityczna. Czekam z niecierpliwością na stanowisko polskiej prokuratury w Strasburgu, bo będzie ono wyrazem politycznej motywacji – stwierdził były wiceminister sprawiedliwości.
Mec. Bartosz Lewandowski, pełnomocnik Marcina Romanowskiego, zapowiedział, że w poniedziałek złoży wniosek o umorzenie postępowania w stosunku do wszystkich zarzutów postawionych posłowi Suwerennej Polski. Cała sytuacja pokazuje, że chodzi tutaj o prześladowanie polityczne, a nie o wymiar sprawiedliwości i rzekome łamanie prawa przez obecną opozycję.
– Jeżeli wszczęto postępowanie w sprawie przeciwko osobie, a nie było zgody na ściganie, czyli nie został uchylony mój immunitet, to takie postępowanie się umarza. Prokuratura idzie w zaparte i mówi, że jest to przesłanka formalna i usuwalna. Rzeczywiście jest to prawda, tylko że przed, a nie po postawieniu zarzutów. Oczywiście mogli pójść wcześniej do Zgromadzenia Parlamentarnego i zawnioskować o uchylenie mojego immunitetu. Dlaczego więc tego nie zrobili? Bo myśleli, że nikt nie będzie się przejmował jakimś konserwatywnym posłem, który zwalcza LGBT. Trochę się na tym przejechali, bo organizacje międzynarodowe – niezależnie od poglądów – pilnują pewnych standardów i nie mogą sobie pozwolić, by bezkarnie aresztować członka danej organizacji. Na tamtym etapie wiadomo było już, że absurdalność zarzutów jest olbrzymia i pokazuje, iż chodzi tutaj o prześladowania politycznie, a nie o wymiar sprawiedliwości – powiedział Marcin Romanowski.
Całą rozmowę z Marcinem Romanowskim można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



