Ataki rządu D. Tuska na Zjednoczoną Prawicę. Brakuje konkretów
Prawo i Sprawiedliwość pyta: jakim sposobem Donald Tusk wyliczył skalę rzekomych nadużyć na 100 miliardów złotych? Brakuje bowiem konkretów. Politycy największej partii opozycyjnej ostrzegają, że może chodzić o środki przekazane samorządom.
Na polecenie premiera Donalda Tuska powstał międzyresortowy zespół, który ma badać rzekome nieprawidłowości w wydatkowaniu publicznych pieniędzy za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Sam szef rządu nie przebiera w słowach, formułując oskarżenia wobec Prawa i Sprawiedliwości. Oskarża partię o złe wydatkowanie ponad 100 mld złotych, a polityków opozycji przyrównuje do układu zamkniętego.
– Dzisiaj nie mamy już wątpliwości, że system został przygotowany i dość perfekcyjnie był realizowany szczególnie w okresie przedwyborczym – mówił Donald Tusk.
Prawo i Sprawiedliwość przyznaje się, że w trakcie ich rządów środki publiczne były przeznaczane na szereg inicjatyw mających realizować program partii. Pieniądze trafiały na działalności społeczne prowadzone z motywacji m.in. chrześcijańskich, patriotycznych, narodowych czy klasycznych starointeligenckich. Jednak kwota 100 mld złotych została wzięta z kosmosu – przekonywał prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.
– Żadne 100 mld złotych w ciągu ośmiu lat nie wchodzi w grę – powiedział Jarosław Kaczyński.
Choć liberalno-lewicowy rząd forsuje narrację, jakoby doszło do defraudacji 100 mld złotych, to obecnie – co przyznaje sam premier – Krajowa Administracja Skarbowa ma mieć udokumentowane wydatkowanie publicznych środków na kwotę trzech miliardów złotych.
Redakcja TV Trwam zapytała wicemarszałka Sejmu z Polskiego Stronnictwa Ludowego, Piotra Zgorzelskiego, w jaki sposób państwo udokumentuje pozostałe 97 mld złotych.
– Wyłącznie w sposób prawny, czyli postępowanie prokuratora i wyroki sądów – wskazał wicemarszałek Sejmu, Piotr Zgorzelski.
Jeśli chodzi o rzekome sprzeniewierzanie publicznych środków, to w tej materii nie dzieje się nic konkretnego – skomentował wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak.
– Sądy orzekły rzeczywiste nadużycia na kwotę całego zero złotych. Ciągle czekamy na pierwsze rozprawy sądów. (…) To zajmowanie opinii publicznej „hasełkami medialnymi” – podkreślił Krzysztof Bosak.
Prawo i Sprawiedliwość przekonuje, że przez osiem ostatnich lat dbało o rozwój polski lokalnej. Na takie inwestycje, jak: budowę dróg, kanalizacji, mostów, rewitalizacje zabytków, szkół, kościołów czy wspomaganie Kół Gospodyń Wiejskich, rzeczywiście zostało wydane ponad 100 mld złotych. Jak ostrzegł prezes Jarosław Kaczyński, liberalno-lewicowa władza w forsowaniu swojej narracji ma ukryty konkretny cel.
– Może to być suma wcale nie wymyślona, tylko potrzebna po to, by odebrać w najbliższych latach czy roku Polsce lokalnej bardzo dużo pieniędzy – zaznaczył Jarosław Kaczyński.
Niewykluczone, że ma to związek z próbą łatania dziury budżetowej i wszczęciem procedury nadmiernego deficytu. Coraz częściej mówi się także o podwyższeniu wieku emerytalnego. Jednak wiceminister edukacji, Katarzyna Lubnauer, zapewniła, że Polska lokalna nie padnie ofiarą szukania oszczędności.
– Bardzo jasno mówimy, że żadnego zagrożenia dla Polski lokalnej nie ma. Co więcej, w reformie resortu finansów ma być tak, że samorządy mają mieć zostawiane pieniądze, żeby same decydowały – mówiła Katarzyna Lubnauer z KO.
Tymczasem politycy Prawa i Sprawiedliwości alarmują, że już mamy do czynienia ze zwijaniem Polski lokalnej. Poseł Zbigniew Bogucki jako przykład przywołał zamrożenie naboru w Programie Inwestycji Strategicznych dla samorządów.
– To już się dzieje. Przecież takie programy, jak Fundusz Inwestycji Strategicznych i inne, które były podstawą funkcjonowania inwestycyjnego w samorządach, zostały obcięte i zamknięte. To jest tak naprawdę ucieczka do przodu przez Tuska – zwrócił uwagę Zbigniew Bogucki z Prawa i Sprawiedliwości.
Strategia koalicji władzy jest nakierowana na to, aby ze Zjednoczonej Prawicy zrobić zorganizowaną grupę przestępczą, a „swoich” sukcesywnie uniewinnić – zauważył politolog i wykładowca akademicki, prof. Mieczysław Ryba.
– Chodzi o to, by „swoich” uniewinnić. To widać bardzo wyraźnie. Sam Roman Giertych, który ma rozliczać, ma problemy prawem, wiemy, jakie ma postępowania przeciwko sobie – wskazał prof. Mieczysław Ryba.
W międzyczasie wycofano wniosek o uchylenie immunitetu byłemu marszałkowi Senatu, Tomaszowi Grodzkiemu, oskarżonemu o korupcję. Z kolei Sławomir Nowak, minister w pierwszym rządzie Donalda Tuska, oskarżony o przyjęcie sześciu milionów złotych łapówki, pranie brudnych pieniędzy i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, pomimo procesu przebywa na wolności i został prezesem swojej firmy doradczej.
TV Trwam News



