fot. PAP/EPA

Seria napadów na turystów, sportowców i dziennikarzy przed otwarciem Igrzysk Olimpijskich w Paryżu

„Paryż niekiedy wygląda jak miasto w czasie wojny” – komentuje sytuację we Francji dziennik „Le Parisien”, odnosząc się do liczby widocznych na ulicach policjantów na dzień przed ceremonią otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Okazuje się, że 30 tys. funkcjonariuszy w Paryżu to za mało –świat obiegają informacje o kolejnych przypadkach zgwałcenia turystów, okradzenia sportowców czy pobicia dziennikarzy.

W wiosce olimpijskiej zorganizowano spotkanie z przedstawicielami komitetów olimpijskich, podczas którego przekazano szereg instrukcji dotyczących opuszczania miejsca pobytu i poruszania się wieczorem po mieście. To następstwo zgwałcenia w Paryżu dwudziestoletniej turystki przez pięciu mężczyzn.

W poniedziałek dwóch pracowników telewizji Nine Entertainment zostało napadniętych, kiedy wracali do miejsca zakwaterowania. Grupa kilkunastu mężczyzn zabrała pracownikom plecaki ze sprzętem. Dyrektor sportowy stacji, Brent Williams, przypomniał pracownikom oddelegowanym do Paryża „o zachowaniu czujności”.

W środę o kradzieży sprzętu poinformował Logan Martin, mistrz olimpijski z Tokio (2021 r.). Bus sportowca został doszczętnie splądrowany.

Na skutek zamieszek na ponad godzinę przerwano mecz inaugurujący rozgrywki w piłce nożnej pomiędzy Maroko a Argentyną. Marokańscy kibice rzucali z trybun kubki z napojami i inne przedmioty, w tym prawdopodobnie także niewielkie petardy. Kilku z nich wbiegło na murawę i obie drużyny w pośpiechu udały się do szatni. Mecz został dokończony przy pustych trybunach. [czytaj więcej]

Pch24/radiomaryja.pl

drukuj