W. Kozioł: Możemy być stosunkowo pewni, że w NATO nikt nie odwróci się tyłem do zaatakowanego partnera
Każdy z członków NATO chce dbać o to, żeby Sojusz był gwarantem bezpieczeństwa i był wiarygodny. Zobowiązania są więc na tyle wiążące, że możemy być stosunkowo pewni, że nikt nie odwróci się tyłem do zaatakowanego partnera – powiedział Wojciech Kozioł, redaktor portalu defence24.pl, w sobotnim programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.
4 kwietnia 1949 roku w Waszyngtonie podpisano Traktat Północnoatlantycki. Jego sygnatariuszami było dwanaście państw: USA, Kanada, Belgia, Dania, Francja, Islandia, Włochy, Luksemburg, Holandia, Norwegia, Portugalia i Wielka Brytania.
– Funkcjonowanie Sojuszu na przestrzeni lat możemy podzielić na kilka faz. Pierwszą był okres po 1949 roku, kiedy NATO dostosowywało się do ówczesnej sytuacji geopolitycznej, czyli bloku wschodniego i zachodniego. Drugą fazą był czas po 1991 roku i upadku Związku Radzieckiego. Sojusz wpadł wtedy w próżnię. Zaczęto się zastanawiać co dalej? Celem była bowiem działalność przeciwko blokowi wschodniemu. (…) Trzeci etap obudził się z początkiem wojny na Ukrainie. Przeszliśmy z etapu „śmierci mózgowej NATO” – jak kiedyś powiedział prezydent Francji – do odżycia Sojuszu – zwrócił uwagę Wojciech Kozioł.
75 lat temu powstał Sojusz Północnoatlantycki (NATO). W Brukseli odbyły się uroczystości rocznicowehttps://t.co/GOSqblVXHV
— Radio Maryja (@RadioMaryja) April 4, 2024
W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Mówi on, że każdy atak na któregoś z członków NATO powinien być interpretowany jako atak na wszystkich sygnatariuszy Paktu. W dokumencie zawarty jest także zapis, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każdy z członków niezwłocznie udzieli pomocy stronie napadniętej.
– Zawsze skupiamy się na art. 5, natomiast są także inne artykuły, które dotyczą kolektywnego działania na rzecz obrony. (…) Zawarta jest w nich nie tylko współpraca militarna, ale także współpraca polityczna, rozeznanie i podejmowanie dyskusji na temat aktualnej sytuacji bezpieczeństwa. To jest gwarancja. Dochodzi tu kwestia interpretacji. W art. 5 jest zobowiązanie, natomiast inną kwestią jest to, w jaki sposób pomoc wobec zaatakowanego ma być prowadzona. (…) Każdy z członków chce dbać o to, żeby Sojusz był gwarantem bezpieczeństwa i był wiarygodny. Zobowiązania są więc na tyle wiążące, że możemy być stosunkowo pewni, że nikt nie odwróci się tyłem do zaatakowanego partnera – zapewnił ekspert ds. bezpieczeństwa.
Dowódca fińskich sił zbrojnych: Mało prawdopodobne, by Rosja przetestowała art. piąty NATOhttps://t.co/Ke42pEzP8A
— Radio Maryja (@RadioMaryja) April 4, 2024
Polska jest w NATO od 25 lat. Jak zaznaczył redaktor portalu defence24.pl, dzięki dołączeniu do Sojuszu „wyszliśmy z szarej strefy bezpieczeństwa; z impasu, gdzie nie byliśmy jeszcze w świecie Zachodnim, a cały czas istniało przeświadczenie, że Rosja może się odbudować”.
– Dało nam to poczucie, że mamy gwarancję ze strony Waszyngtonu czy innych zachodnich sojuszników. Ponadto zostaliśmy wdrożeni w sposób funkcjonowania NATO. Wyszliśmy z systemu postsowieckiego. Reformy wojska to inna materia, natomiast widać, że w ostatnich czterech latach jest światełko w tunelu – powiedział.
Jesienią Jens Stoltenberg przestanie pełnić funkcję sekretarza generalnego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wśród kandydatów na to stanowisko znaleźli się m.in. premier Holandii, Mark Rutte, a także prezydent Rumunii, Klaus Iohannis.
– Mark Rutte jest uznawany za faworyta. Natomiast są tu pewne wątpliwości, w szczególności dotyczące wschodniej flanki NATO. Pojawiło się słuszne założenie, że przyszły sekretarz powinien wywodzić się z naszego kręgu ze względu m.in. na sposób patrzenia na Rosję czy pozycję w potencjalnej konfrontacji. Sposób patrzenia państw zachodnich był zupełnie inny niż nad Wisłą czy chociażby w Finlandii. Wybór z naszego obszaru byłby najlepszy – zaznaczył Wojciech Kozioł.
– Kandydatura prezydenta Rumunii nie byłaby taka zła. To osoba, która w ostatnich miesiącach mocno zabiegała o współpracę z Mołdawią. To kraj będący przez wiele lat pod wpływem Kremla. Nagły zwrot pojawił się w ostatnich 2-3 latach – dodał.
Prof. P. #Grochmalski o kandydaturze M. Ruttego na szefa @NATO : W ewidentny sposób będzie ulegał wpływom niemieckim https://t.co/KC9knXBgzb
— Radio Maryja (@RadioMaryja) April 4, 2024
Mark Rutte ma jednak poparcie największych graczy politycznych. Premier Holandii może liczyć na Stany Zjednoczone, Francję, Niemcy oraz Wielką Brytanię. Z kolei Turcji bliższy jest prezydent Rumunii. W tym kontekście gość Radia Maryja powiedział, że „prawdopodobnie to Mark Rutte zostanie sekretarzem NATO”.
– Może coś się zmieni. (…) Mamy tutaj specyficzną postawę Turcji, która prowadzi własną politykę międzynarodową, nie zawsze spójną z tym, co preferują państwa zachodnie. Głos Turcji może więc być słyszalny, (…) ale jeśli poparcie Ruttego przez Zachód wciąż będzie tak mocne, to nie nastąpi tu żadne trzęsienie ziemi – powiedział ekspert ds. bezpieczeństwa.
Trwa dyskusja nad kandydaturami na sekretarza generalnego @NATO https://t.co/gMPUo9Nl2D
— Radio Maryja (@RadioMaryja) April 6, 2024
radiomaryja.pl



