
Pocałunek Judasza – Giotto di Bondone
https://pl.painting-planet.com/pocalunek-judasza-giotto-di-bondone/
[JESTEM W KOŚCIELE] Kto ma rację: Ewangelia czy Terlikowski?
W swojej ostatniej książce pt. „To ja, Judasz. Biografia apostoła” Tomasz Terlikowski podejmuje się karkołomnej próby rehabilitacji Judasza. W tym kontekście najmniej istotnym zarzutem jest czas wydania tego dzieła, który przypadł akurat przed Świętami Zmartwychwstania Pańskiego, a także promocja książki nasilona akurat podczas Wielkiego Tygodnia (codzienne czytanie fragmentów na antenie Polskiego Radia czy wywiady z autorem nawet wieczorem w Wielką Sobotę, kiedy trwa najważniejsza w całym roku liturgia Wigilii Paschalnej). To nie pierwszy raz, kiedy przy pomocy Judasza odwraca się uwagę od istoty Wielkanocy. Kluczowy problem z książką Terlikowskiego tkwi jednak w podważaniu prawdomówności Ewangelii.
W jednym z wywiadów Tomasz Terlikowski mówi otwarcie: „Judasz stał się postacią, na którą apostołowie rzutują własną niewierność, własną ucieczkę, własne wątpliwości”. To zdanie jak w soczewce skupia sposób argumentacji autora. Zauważmy, że to nie jest żadna hipoteza ani nawet sugestia. Terlikowski bez żadnych wątpliwości oświadcza, że negatywny obraz Judasza jest konsekwencją słabości apostołów. Ba! Apostołowie są pośrednio odpowiedzialni nawet za zdradę Judasza, gdyż zdaniem publicysty nie doszłoby do niej, gdyby pozostali uczniowie go nie opuścili. Jeśli jednak konsekwentnie przyjąć wersję Terlikowskiego, to apostołowie jawią się jako cyniczni kłamcy, którzy z Judasza zrobili kozła ofiarnego i do końca życia się nie zreflektowali. Skoro nakłamali w tej sprawie, to może też inne kwestie przedstawili nieprawdziwie? Jaka w tej sytuacji jest w ogóle wiarygodność Ewangelii?
Idźmy dalej – dlaczego ograniczać się do szukania przyczyn zdrady Judasza tylko w apostołach? Zgodnie z logiką prezentowaną przez Tomasza Terlikowskiego należałoby przecież jeszcze zapytać, czy Chrystus zrobił wszystko, aby zapobiec zdradzie Judasza i uratować go? Dlaczego pozwolił mu tak skończyć? Chyba wystarczy już wykazywania absurdów, do jakich prowadzi taki sposób myślenia.
Terlikowski przekonuje także, że w każdym z nas jest jakieś podobieństwo do Judasza: „W każdym z nas są pytania i wątpliwości i czasem każdy z nas podejmuje decyzje, które podejmowane nawet w dobrych intencjach, przynoszą dramatyczne skutki”. To oczywiście prawda, tyle że jest wiele postaci, które są lepszym punktem odniesienia niż Judasz. Zwłaszcza Piotr, który co prawda zaparł się swojego Mistrza, jednak nie popadł w rozpacz i nie zwątpił w Boże miłosierdzie. Jak pisał ks. abp Fulton Sheen: „Przykład Piotra i Judasza pokazuje, jak dwóch mężczyzn powołanych do kapłaństwa może – na skutek tego samego duchowego doświadczenia upadku – skończyć w zupełnie odmienny sposób, w zależności od tego, czy w decydującym momencie odpowiedzą na łaskę, czy ją zlekceważą”.
Oczywistym, lecz nieartykułowanym wprost celem rehabilitacji Judasza jest promocja herezji pustego piekła. To prawda, że Kościół nigdy oficjalnie nie orzekł, że Judasz, albo ktokolwiek inny jest potępiony. Nie życzę mu piekła, jednak trudno inaczej zrozumieć słowa Jezusa: „Lepiej byłoby dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”. W Tradycji chrześcijańskiej również generalnie panowała zgoda co do wiecznego losu Judasza. Tak więc relatywizowanie czynów Iskarioty jest zwyczajnie naiwne i szkodliwe, a osądzenie go pozostawmy Bogu.
Tak więc niech każdy sam zdecyduje, co jest bardziej wiarygodne: natchniona Ewangelia czy domysły i psychoanaliza red. Terlikowskiego.
Wojciech Grzywacz


