fot. PAP/Zbigniew Meissner

Dlaczego totalna opozycja nie chce powołania komisji do spraw badania rosyjskich wpływów w Polsce?

Platforma Obywatelska coraz bardziej sprzeciwia się powołaniu komisji do spraw badania rosyjskich wpływów. Wiceprezes PiS, Antoni Macierewicz, wskazał, iż posłowie PO obawiają się komisji, bo sami działają na rzecz Rosji. Niewykluczone, że komisja może powstać jeszcze w tym miesiącu.

Prezydent Andrzej Duda w środę podpisał nowelizację ustawy o komisji do zbadania wpływów Rosji na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski w latach 2007-2022. Komisja powstała z inicjatywy prezydenta oraz Prawa i Sprawiedliwości.

Okazuje się, że komisja ds. zbadania wpływów rosyjskich może powstać jeszcze w tym miesiącu, co powiedział wiceprezes PiS, Antoni Macierewicz.

– Bardzo wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że fundamentalnym problemem i rozwiązaniem dla Polski, który jest zawarty w tej komisji, jest decyzja o tym, że komisja ma prawo likwidować, eliminować decyzje administracyjne, które zostały podjęte na rzecz osoby działającej na rzecz Rosji i które służą rosyjskim interesom – wskazał były szef MON.

Powstaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich od początku sprzeciwia się opozycja.

– Opozycja, widać, ma tutaj coś do ukrycia. Opozycja obawia się prac komisji, dezawuuje te prace, z góry próbując torpedować ten proces. My pamiętamy reset z Rosją. Pamiętamy politykę rządu Tuska. Te słowa, które wtedy padały, czyny, również to, co było wspólnym działaniem ówczesnych polskich władz rządu Tuska i władz rosyjskich przeciwko śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu – mówił minister aktywów państwowych, Jacek Sasin.

Antoni Macierewicz dodał, że PO tak zdecydowanie sprzeciwia się powstaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich, ponieważ sama działa na rzecz Rosji.

– Platforma Obywatelska ma wsparcie właśnie tych sił, które są prorosyjskie i sama działa prorosyjsko, i sama działa na rzecz agentury – oznajmił wiceprezes PiS.

To właśnie PO uzależniła od Rosji pewne elementy życia narodowego, takie jak np. wojsko, energetykę czy politykę międzynarodową – zauważył Antoni Macierewicz.

– To wszystko jest kierunkiem, który PO chce dalej realizować, gdyby objęła władzę. To oznacza, że wybory, które są przed nami, są wyborami być albo nie być, że Polska albo będzie istniała, albo będzie uzależniona w przyszłości przez formację, która chce być długofalowo prorosyjska, że ta koncepcja łączenia polityki rosyjskiej z polityką niemiecką jest głęboko zakorzeniona w kierownictwie Platformy Obywatelskiej – mówił wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

Ugrupowania opozycyjne zapowiedziały, że nie zgłoszą swych przedstawicieli do komisji. Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050 mówiła, że opozycja powinna przyjąć wspólną taktykę na komisję ds. badania wpływów rosyjskich.

– Myślę, że opozycja powinna tutaj wspólną taktykę na tę komisję przyjąć. W mojej ocenie nie ma sensu stawać przed tą komisją, bo ona jest niekonstytucyjna – powiedziała Paulina Hennig-Kloska na antenie RMF FM.

Każdy klub poselski czy parlamentarny może zgłosić swoich członków komisji marszałkowi Sejmu. W skład komisji wchodzi dziewięciu członków w randze sekretarza stanu powoływanych i odwoływanych przez Sejm. Nie będą mogli zasiadać w niej parlamentarzyści.

– Ja nie chcę wypowiadać się o personaliach, bo jak będą kandydaci zgłoszeni, to wtedy oczywiście będziemy mogli o nich mówić – akcentował minister Jacek Sasin.

Po raz kolejny w działania Polski chce ingerować Komisja Europejska. Jej rzecznik oświadczyła, że ustawa „nadal budzi bardzo poważne obawy”.

„Budzi obawy, także jeśli chodzi o zgodność z prawem unijnym, gdy komisja stanie się operacyjna” – podsumowała Anitta Hipper, rzecznik Komisji Europejskiej.

Większość senacka także sprzeciwia się komisji. Jednak kilka dni temu Sejm odrzucił sprzeciw Senatu do prezydenckiej nowelizacji ustawy o komisji ds. badania rosyjskich wpływów.

TV Trwam News

drukuj