
Prof. M. Ryba o kampanii D. Tuska: Nawet agresja potrafi być nudna, jeśli ktoś w niej przesadza
Donald Tusk odmienia PiS przez wszystkie przypadki, wymienia Jarosława Kaczyńskiego i Morawieckiego na wszystkie sposoby, jest bardzo monotematyczny w tym względzie. Uważa, że w ten sposób będzie przejmował elektorat pozostałych partii opozycyjnych i taki sobie cel postawił. Ale jeśli patrzymy na coś, co by było programowe, coś, co by pociągnęło ludzi niezdecydowanych, to ciężko cokolwiek znaleźć – mówił w poniedziałkowym „Polskim punkcie widzenia” w TV Trwam prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog, wykładowca KUL i AKSiM.
Miniony weekend obfitował w wydarzenia ważne z punktu widzenia polskiej polityki. W sobotę swoje konwencje miały bowiem wszystkie najważniejsze partie polityczne.
Prawo i Sprawiedliwość zwracało uwagę m.in. na ochronę miejsc pracy czy ochronę polskich interesów w Unii Europejskiej. Zdaniem prof. Mieczysława Ryby ważnym elementem zbliżającej się kampanii wyborczej będą relacje z Brukselą. Emocje wywołuje stwierdzenie przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej, Niemca Manfreda Webera: „Jesteśmy jedyną siłą, która może zastąpić PiS w Polsce, przeprowadzić ten kraj z powrotem do Europy”.
– Oczywiście pewnie na myśli miał Europejską Partię Ludową, której częścią jest Platforma czy też Koalicja Obywatelska, ale to jest niesłychane. Wyobraźmy sobie, że ktokolwiek w Polsce mógłby mówić w takich kategoriach o Niemczech, Francji czy kimkolwiek innym, kiedy odbywałyby się wybory (…). To jest rzecz niepojęta, żeby ktoś z zewnątrz w ten sposób się wypowiadał, ale Niemcy są coraz bardziej szczerzy w tym wszystkim i ta szczerość się przebija w różnych wypowiedziach, m.in. w tej. Myślę, że to może irytować Polaków – zwrócił uwagę politolog.
Wskazał przy tym, iż straszenie przez Platformę Obywatelską „polexitem” po każdej próbie bronienia polskiej suwerenności w UE przez partię rządzącą już nie zdaje egzaminu.
– Pamiętajmy, że coraz więcej szaleństw z Brukseli idzie. PiS zresztą nie deklaruje wyjścia z Unii, natomiast całe to straszenie „polexitem” napompowało Konfederację. To nie jest już trendy – stwierdził gość „Polskiego punktu widzenia”.
Podczas konwencji PiS w Bogatyni głos zabrali wszyscy koalicjanci partii rządzącej. Podkreślano jedność Zjednoczonej prawicy.
– Czas na spory wewnętrzne, manifestowanie tych sporów, minął. To jest już jak gdyby główna oś kampanii, główny etap kampanii. Tutaj trzeba manifestować jedność (…), a nie jakieś podziały, które osłabiają elektorat czy demotywują go. W tym względzie wydaje się, że sprawy konfliktowe jak gdyby przechodzą już do przeszłości – zauważył prof. Mieczysław Ryba.
Także na Dolnym Śląsku – we Wrocławiu – swój wiec miał Donald Tusk. W ocenie politologa spotkania samozwańczego lidera opozycji z wyborcami są „coraz bardziej męczące” w sensie treściowym.
– Na każdym z tych spotkań, jeśli się je obserwuje (to nie jest tylko telewizyjna migawka), on odmienia PiS przez wszystkie przypadki, wymienia Jarosława Kaczyńskiego i Morawieckiego na wszystkie sposoby, jest bardzo monotematyczny w tym względzie. Uważa, że w ten sposób będzie przejmował elektorat pozostałych partii opozycyjnych i taki sobie cel postawił. Ale jeśli patrzymy na coś, co by było programowe, coś, co by pociągnęło ludzi niezdecydowanych, to ciężko cokolwiek znaleźć – zaznaczył wykładowca KUL i AKSiM.
Wskazał, że Donald Tusk zanudza swoją agresją.
– Nawet agresja potrafi być nudna, jeśli ktoś w niej przesadza – podkreślił.
Zdaniem eksperta szef Platformy Obywatelskiej obrał tak skrajnie antypisowską strategię, by spacyfikować inne frakcje opozycyjne – Lewicę i Polskę 2050.
– On ich chce anihilować, on ich chce wchłonąć, zlikwidować. On chce być jedyną partią opozycyjną i do tego dąży bezwzględnie i konsekwentnie. Jeśli liczy na przekroczenie czy prześcignięcie PiS w wyścigu, to jedyny elektorat, który może pozyskać, jest stamtąd. On wie, że nie odbierze PiS żadnych wyborców ani nawet tych niezdecydowanych. Ma szklany sufit – zauważył politolog.
W sobotę swoją konwencję miała także Trzecia Droga, w skład której wchodzi PSL i Polska 2050. Przedstawiciele tych partii zaznaczali, że chcą odróżnić się od Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej, na co wskazuje zresztą nazwa ugrupowania.
Co się zaś tyczy Lewicy, pojawiają się głosy, że kolejni trzej posłowie zamierzają opuścić to ugrupowanie i dołączyć do list Donalda Tuska.
– On poluje, on łowi, przez to stawia tych wszystkich liderów w skrajnie niekorzystnej sytuacji. Taką grę sobie wymyślił i realizuje ją z bezwzględną konsekwencją – mówił prof. Mieczysław Ryba.
Konwencję w sobotę miała też Konfederacja. Zdaniem politologa ma ona szansę odebrać PO głosy gospodarczych liberałów.
– To, co Platforma zyska na Lewicy, straci po drugiej stronie. To widać. To ich kosztem głównie rośnie Konfederacja. Jeśli w tym duchu będą mówić i w tym duchu swój program kształtować, to rzeczywiście mogą być języczkiem u wagi po wyborach. Jeśli PiS np. nie wygra bezwzględną większością, to Konfederacja będzie mogła popierać w jedną czy w drugą stronę np. rząd mniejszościowy. Konfederacja jest tą „trzecią drogą” i żywi się w tej chwili błędami Platformy i jej lewicowym kursem – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.
Problem dla Konfederacji może stanowić obecność dwóch kontrowersyjnych polityków: posła Grzegorza Brauna i posła Janusza Korwin-Mikkego.
– Tu nawet nie chodzi o konkretne nazwiska, tylko o konkretne zachowania. Jeśli jacyś politycy, tacy jak Janusz Korwin-Mikke, nie będą pierwszoplanowymi ze swoimi pomysłami (…), nie będą głównym przekazem, ale głównym przekazem będzie element gospodarczy (…), to Konfederacja może mieć dobry wynik. Jeśli bardziej ujawni się happeningowy wymiar tej partii, to mogą być pewne straty – mówił prof. Mieczysław Ryba.
Lider Konfederacji, Sławomir Mentzen, powiedział, że nie wyklucza stworzenia rządu z PiS ani z PO.
radiomaryja.pl


