fot. PAP/Tomasz Gzell

J. Kowalski: Trzeba szukać dobrych rozwiązań, ale na pewno nie poprzez karanie, niejasne przepisy i tworzenie napięcia na linii pracownik-pracodawca oraz między pracownikami

Sejmowa Komisja Zdrowia ma dziś przeprowadzić pierwsze czytanie projektu ustawy wprowadzającej m.in. testowanie pracowników pod kątem zakażenia COVID-19. W myśl przepisów, których autorem jest grupa posłów PiS-u, pracodawcy będą mogli żądać informacji o negatywnym wyniku testu. Nieodpłatne badanie pracownicy będą mogli wykonać zasadniczo raz w tygodniu.

Największe kontrowersje budzi zapis dotyczący odszkodowania z tytułu zakażenia kogoś wirusem SARS-CoV-2. Do zapłacenia takiego świadczenia będzie mógł być zobowiązany pracownik, który nie podda się testowi.

Sceptycznie do projektu podchodzi Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski, który uważa, że to nie jest realne narzędzie do zwalczania epidemii.

– Trzeba szukać dobrych rozwiązań, ale na pewno nie poprzez karanie, niejasne przepisy i tworzenie napięcia na linii pracownik-pracodawca oraz między pracownikami. Ta ustawa nie była przedmiotem uzgodnień politycznych między koalicjantami. Jest to ustawa złożona przez grupę posłów Zjednoczonej Prawicy. Rozmawiamy ze sobą w sposób merytoryczny i jestem przekonany, że merytorycznie pochylimy się nad tą ustawą. Jeżeli chodzi o główne założenia, to myślę, że reprezentuję większą część klubu Prawa i Sprawiedliwości, którzy sceptycznie podchodzą do tych rozwiązań – mówi poseł Janusz Kowalski.

Projekt zakłada, że pracownik, który nie poddał się testowi diagnostycznemu, nadal będzie świadczył u pracodawcy pracę na dotychczasowych zasadach.

Przepisy podzieliły jednak scenę polityczną. Rozwiązania te krytykują m.in. politycy opozycji. Negatywnie odniósł się do nich również Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

RIRM

drukuj