[TYLKO U NAS] Prof. R. Szeremietiew: Polska musi opracować strategię obronności kraju zakładającą sytuację, w której nie otrzymamy pomocy sojuszników
Musimy wyciągnąć wnioski z sytuacji w Afganistanie. Po pierwsze, musimy zadbać o nasze bezpieczeństwo. Trzeba opracować strategię obronności kraju, czego nie mamy. Musi ona zakładać koncepcję obrony w sytuacji, kiedy sojusznicy nam nie pomogą. Po drugie, okazuje się, że licząc na „Wuja Sama” nie bardzo można taki system zbudować – powiedział prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej, w środowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Stany Zjednoczone zainwestowały spore kwoty w budowę armii afgańskiej czy sił porządkowych. Polska również szkoliła tam żołnierzy. W tym kontekście prof. Romuald Szeremietiew powiedział, że „jeśli okazało się, że nie powstała silna struktura, która jest w stanie się samodzielnie utrzymać, to należało się wycofać”.
– Do takiego wniosku doszedł prezydent Donald Trump, bo za jego czasów podjęto decyzję o wycofaniu. Były uzgodnienia. Przewidywano, w jaki sposób ma się to odbyć. Niestety, prezydent Joe Biden postanowił rozegrać to inaczej. W planie Trumpa najpierw miano ewakuować cywilów i wszystkie rzeczy, a wojsko miało odejść jako ostatnie. Tymczasem jego następca w Waszyngtonie wojsko wycofał jako pierwsze, a później musiał je ponownie posyłać, bo okazało się, że talibowie w Kabulu znaleźli się wcześniej niż przewidywano. Przez to powstał chaos i panika – wyjaśnił b. wiceminister obrony narodowej.
Donald Trump powiedział, że „przez wszystkie lata Stany Zjednoczone nie zostały tak upokorzone. Nie wiem, czy nazwać to porażką militarną, czy porażką psychologiczną. Nigdy nie było dotąd tego, co się zdarzyło w Afganistanie”.
– Porażka militarna była wpisana już wcześniej w przedsięwzięcie. Regularna armia typu zachodniego musi się zmierzyć z siłami prowadzącymi działania asymetryczne. (…) Nowoczesna armia składająca się z zawodowych żołnierzy to bardzo kosztowny instrument. Natomiast przeciwko niej występują tanie siły. Symbolem tego jest improwizowany ładunek wybuchowy, bomba kosztująca kilka dolarów, która niszczy bardzo drogi sprzęt przeciwnika. To było więc oczywiste – zwrócił uwagę gość Radia Maryja.
Ekspert ds. międzynarodowych wskazał na słowa Joe Bidena, który powiedział, że Stany Zjednoczone będą pomagać zagrożonym sojusznikom wtedy, kiedy pokażą oni, że potrafią się bronić.
– Mówił, że USA wycofało się z Afganistanu, ponieważ tamtejszy rząd nie potrafił się bronić. Nie mogli bronić kraju przed talibami za Afgańczyków. Jest w tym trochę racji – zaznaczył Romuald Szeremietiew.
Były wiceszef MON w kontekście rzekomej pomocy Unii Europejskiej skierowanej do Afganistanu zauważył, że „Wspólnota jest kolosem na glinianych nogach”.
– Temu kolosowi dodatkowo pomieszało się w głowie. (…) Unia sama nie wie, co ze sobą zrobić, a co dopiero z tak poważnym problemem, jaki mamy teraz w polityce światowej – powiedział.
– Musimy wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji. Po pierwsze, musimy zadbać o nasze bezpieczeństwo. Trzeba zwiększyć nakłady na obronę, ale przede wszystkim trzeba opracować strategię obronności kraju, czego nie mamy. Musi ona zakładać koncepcję obrony w sytuacji, kiedy sojusznicy nam nie pomogą. (…) Po drugie, okazuje się, że licząc na „Wuja Sama” nie bardzo można taki system zbudować – podkreślił ekspert ds. międzynarodowych.
Cała rozmowa z prof. Romualdem Szeremietiewem dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



