Jak nie cukier, to biopaliwa
Kondycja finansowa Krajowej Spółki Cukrowej coraz lepsza
Restrukturyzacja przemysłu cukrowniczego przebiega zgodnie z planem – uważa resort skarbu. W cukrowniach należących do Krajowej Spółki Cukrowej, które trzeba było zamknąć, podejmowane są próby uruchomienia alternatywnej produkcji. Nie ma też zagrożenia dla rolników uprawiających buraki, gdyż plony odbierają od nich pozostałe czynne cukrownie.
Takie zapewnienia usłyszeli posłowie od wiceministra skarbu Pawła Piotrowskiego. Przedstawił on informację na temat procesu restrukturyzacji KSC. Zdaniem ministerstwa, kondycja KSC jest coraz lepsza. Gdy Krajowa Spółka Cukrowa rozpoczynała działalność, zrzeszała 27 cukrowni rozsianych w wielu regionach kraju. Ich sytuacja była bardzo różna: oprócz nowoczesnych zakładów działały też firmy pracujące za pomocą starych i drogich technologii, których wydajność była niewielka. Część cukrowni posiadała też zbyt mało surowca na swoim terenie, aby poprawić wyniki finansowe. Niektóre nie miały nawet płynności finansowej, banki odmawiały im kredytów skupowych na sfinansowanie kampanii cukrowniczej. Zadłużenie KSC sięgało w pewnym momencie aż 200 milionów złotych. Z tego powodu w KSC musiało dojść do restrukturyzacji, tym bardziej że Polska, wstępując do Unii Europejskiej, musiała się zgodzić na unijny plan redukcji produkcji cukru.
W efekcie restrukturyzacji spośród 27 cukrowni pracuje mniej niż połowa – tylko 12. Zamknięcie zakładów spowodowało w wielu regionach protesty, nie tylko z powodu likwidacji miejsc pracy. O wiele ważniejsze było to, że rolnicy obawiali się, iż stracą odbiorcę buraków. Tak się jednak nie stało, gdyż surowiec z terenu, gdzie zamknięto jakąś cukrownię, jest skupowany na potrzeby innego zakładu. W dodatku jesteśmy też świadkami koncentracji produkcji buraków cukrowych: spada liczba plantatorów, ale rośnie średnia powierzchnia jednego gospodarstwa uprawiającego buraki. A ponieważ kondycja ekonomiczna KSC jest w tej chwili dobra (przychody wynoszą około 2 mld zł rocznie, a zyski – 30 mln zł), więc i rolnicy nie mają problemów z zapłatą za dostarczony towar.
Mniej cukru, mniej cukrowni
Wiceminister Piotrowski przypomniał, że kraje unijne, w tym i Polska, wciąż muszą realizować program ograniczania produkcji cukru. – Krajowa Spółka Cukrowa w sezonie 2005/2006 wyprodukowała 791 tys. ton cukru, w sezonie 2006/2007 było to 636 tys. ton, a w kampanii 2007/2008 może wyprodukować 603,8 ton – mówił Paweł Piotrowski.
Dlatego głównym zadaniem spółki jest utrzymanie obecnych zakładów przetwórczych, nie ma zaś oczywiście mowy o tym, aby wznowić produkcję w którejś z zamkniętych cukrowni. KSC chce w inny sposób wykorzystać zamknięte fabryki.
Przykładem może być dawna cukrownia Rejowiec, którą chce przejąć firma zainteresowana uruchomieniem tam produkcji energii z odnawialnych źródeł. Podobna przyszłość może czekać dawną cukrownię Klemensów. W Wożuczynie są plany produkowania od przyszłego roku soku cukrowego na potrzeby biopaliw, natomiast w Opolu Lubelskim uruchomiono linię do produkcji słodyczy.
Generalnie jednak, mimo ostatnich problemów z podatkiem akcyzowym, przyszłość wielu zamkniętych zakładów ma być związana właśnie z sektorem biopaliw. Nie musi to zresztą być produkcja biopaliw ciekłych.
