fot. PAP/Leszek Szymański

S. Mentzen o upadku rakiety na Lubelszczyźnie: Skoro nie działa tak prosta rzecz jak powiadomienie o niebezpieczeństwie, jak możemy liczyć na to, że zadziałają trudniejsze procedury, jak na przykład mobilizacja rezerw?

Nad ranem w miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie spadł niezidentyfikowany obiekt. Jeden z liderów Konfederacji, Sławomir Mentzen, ostrzegł, że jeśli nie zadziałał system powiadamiania ludności o niebezpieczeństwie, to w jaki sposób mamy liczyć, że zadziałają trudniejsze procedury, jak np. mobilizacja rezerw.

Nad ranem w miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie spadł niezidentyfikowany obiekt. Po południu prokuratura podała, że mamy do czynienia z rakietą, prawdopodobnie CH-101. Zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości.

Do sprawy odniósł się Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji.

„Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50. Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14. Przez ponad 3 godziny ludzie nie mieli pojęcia co się dzieje i co należy robić. Zgodnie z podręcznikiem bezpieczeństwa, mieli słuchać radia i czekać na komunikat. W radiu była muzyka, komunikatu nie było. Alert RCB u nas służy tylko do informowania o prognozie pogody, która i tak się nie sprawdza, a gdy rzeczywiście coś się dzieje, nikt nie pomyśli, żeby go wykorzystać. Zresztą nawet gdyby komunikat o niebezpieczeństwie się pojawił, to i tak nie byłoby co z nim zrobić, bo schronów i tak nie ma. A jeśli gdzieś jednak jakieś schrony są, to nikt nie wie gdzie. Od wybuchu wojny na Ukrainie minęły już ponad 4 lata” – napisał Sławomir Mentzen, prezes Nowej Nadziei

TV Trwam News/radiomaryja.pl

drukuj