fot. PAP/Paweł Supernak

Polityczne obsesje Donalda Tuska – świat pełen wrogów, zdrady i rzekomych ruskich agentów

Rosja płaci sabotażystom kryptowalutami, a prezydent i prawica sprzeciwili się zmianom w ustawie o tym rynku. Tylko tyle wystarczyło premierowi Donaldowi Tuskowi, aby kolejny raz zaatakować opozycję i głowę państwa. Tylko tyle wystarczyło, aby szef rządu znów wiązał polską prawicę z Kremlem.

Premier Donald Tusk kolejny raz widzi rosyjskie wpływy. Tym razem padło na rynek kryptowalut.

– Kilkaset podmiotów działających w tej przestrzeni jest bezpośrednio związanych z Rosją lub Białorusią. To są po prostu podmioty rosyjskie lub białoruskie – mówił Donald Tusk w piątek.

Wcześniej tak ostro o tym rynku premier nie mówił. Zaczął dopiero, kiedy prezydent Karol Nawrocki zawetował rządową ustawę, która na tym rynku wprowadzała zmiany.

– Czy dochodzi do przestępstw za sprawą, czy do regularnego finansowania wojny za sprawą transakcji bankowych? Dochodzi. No to zlikwidujemy banki i przelewy rachunkowe. To jest rzecz, która pokazała zupełną inercję polskiego rządu – powiedział prezydent Karol Nawrocki w Kanale Zero.

Donald Tusk w swoim zacietrzewieniu zaatakował nawet firmę zondacrypto, która – jak się okazało – na przestrzeni lat wspierała działalność WOŚP, sponsorowała reklamy w TVN i sama chciała przyjęcia rządowego projektu w sprawie kryptowalut.

Rząd próbował odrzucić weto prezydenta, ale się nie udało. Przeciwko zagłosowały Prawo i Sprawiedliwość i Konfederacja.

– Jak jeden mąż zagłosowali, żeby utrzymać to veto, czyli żeby państwo polskie nie mogło chronić interesów państwa i obywateli przed nadużyciami, oszustwami, a nawet wprost ingerencją rosyjskich służb specjalnych w nasze życie w tym obszarze – przekonywał Donald Tusk w piątek.

Zdaniem Kancelarii Prezydenta RP rząd chciał zaatakować Karola Nawrockiego zarzutami o prorosyjskość po spotkaniu z Wiktorem Orbanem, premierem Węgier.

– To nie wypaliło, więc na szybko znaleźliście kolejny sposób, żeby próbować znowu grać kartą antyrosyjską – zauważył Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP.

To nie pierwszy raz, kiedy premier D. Tusk łączy prawicę z Rosją. Tak było w 2024 roku, kiedy zwracał się do Prawa i Sprawiedliwości.

– Płatni zdrajcy, pachołki Rosji – przekonywał w maju 2024 roku Donald Tusk.

Zdaniem opozycji premier w ten sposób odwraca uwagę od najważniejszych spraw, a przekaz o rosyjskich wpływach kieruje do najwierniejszych wyborców.

– Tylko do najtwardszego elektoratu Koalicji Obywatelskiej, który nawet gdyby Donald Tusk dzisiaj tu stanął i powiedział, że jest 35 stopni Celsjusza, klimat tropikalny, to on by w to uwierzył – stwierdził Tobiasz Bocheński, europoseł PiS.

 – To jest niestety znamienne dla polskiej debaty publicznej ostatnich kilku lat, że kiedy komuś brakuje argumentów, to zaczyna wyzywać swoich przeciwników od ruskich agentów – dodał Michał Wawer, poseł Konfederacji.

Politycy prawicy przypomnieli politykę premiera Donalda Tuska z pierwszych jego rządów – z lat 2007-2015 – a także słynne słowa o dialogu z Rosją taką, jaka jest.

– Chcemy dialogu z Rosją taką, jaka ona jest. Brak dialogu nie służy ani Polsce, ani Rosji, psuje interesy i reputację obu krajów na arenie międzynarodowej, dlatego jestem przekonany, że czas na dobrą zmianę w tej kwestii właśnie nadszedł – mówił Donald Tusk w 2007 roku.

Premier stara się, aby Polacy zapomnieli o tamtej uległej wobec Moskwy polityce jego rządu – przekonywał Błażej Poboży, doradca polskiego prezydenta.

– Za reset, za umowy gazowe, które obowiązywałyby – gdyby nie zmiana władzy w Polsce – do 2037 roku. Tak to po prostu wyrzut sumienia – podsumował Błażej Poboży.

W 2010 roku Siergiej Ławrow na zaproszenie Radosława Sikorskiego wziął udział w odprawie polskich ambasadorów. W tym samym roku Radosław Sikorski mówił, że nie należy wykluczać rozszerzania NATO o Rosję.

TV Trwam News/radiomaryja.pl

drukuj