Wigilia Polaków w sowieckich łagrach. Dr L. Pietrzak: Niedożywieni, zmarznięci, wymęczeni niewolniczą pracą, dzielili się resztkami chleba, życząc sobie, aby Bóg odmienił ich los i aby mogli wrócić jeszcze żywi do domu

Wigilia 1940 roku była dla Polaków z Kresów najbardziej bolesnym doświadczeniem całego ich życia. Spędzali ją bowiem w łagrach sowieckiego GUŁagu. Niedożywieni, brudni, zmarznięci, wymęczeni niewolniczą pracą, dzielili się kawałkami resztek chleba, życząc sobie, aby Bóg odmienił ich los i aby mogli wrócić jeszcze żywi do domu. To było ich jedynie życzenie podczas tamtej wigilijnej nocy – mówił dr Leszek Pietrzak, historyk, w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

[NASZ TEMAT] Ks. A. Kwiczala posługujący m.in. w Lubieszowie i Maniewiczach na Ukrainie: Kiedy w tygodniu wierni nie mogli uczestniczyć we Mszy św. to był szok. Ławki były puste, a łzy napływały z nerwów i z żalu. Wschód już to przeszedł, gdy kościoły były zamknięte 

Serce bolało, to był straszny szok, kiedy w ciągu tygodnia wierni nie mogli uczestniczyć we Mszy św. Mieliśmy godzinę policyjną i straszne kary, jeżeli ktoś wyszedłby bez potrzeby. Włączała się fantazja, wyobrażało się tłumy w kościele, a ławki były puste, łzy napływały z nerwów i z żalu. Wielki Czwartek i Wielki Piątek bez wiernych. Taką sytuację tylko księża mogą zrozumieć, co się czuło. Serce bolało, jeżeli nikogo nie było, bo nie mogło być. To był niesamowity egzamin na człowieczeństwo, na wiarę. Ludzie też to przeżywali, cierpieli przez zakaz chodzenia do kościoła. Nie można wiernych całkowicie odizolowywać. Wschód już to przeszedł, kiedy kościoły były zamknięte  – powiedział ks. Andrzej Kwiczala, od 20 lat posługujący na Ukrainie, wspominając najgorszy czas pandemii. Kapłan wskazał, że nie wyobraża sobie, iż po tegorocznej Pasterce nie będzie mógł osobiście podzielić się ze swoimi parafianami opłatkiem. To jednoczy, to jest właśnie wigilijne ciepło – mówił.

Wielka Brytania: Kierowcy święta Bożego Narodzenia – zamiast z rodzinami – spędzą w ciężarówkach

Trwa dramat tysięcy kierowców ciężarówek i busów, którzy utknęli na granicy francusko–brytyjskiej. Tracą nadzieję, że uda się im wrócić do domu na święta Bożego Narodzenia. Wśród nich jest bardzo dużo naszych rodaków. Z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego jeszcze dziś do Wielkiej Brytanii dotrą medycy. Nasz personel medyczny zapewni szybszą realizację testów dla przekraczających granicę.

Ks. prof. J. Perszon: Dzięki żłóbkowi czujemy się obecni w Betlejem. Wszyscy celebrują wieczerzę wigilijną i każdy ma do tego prawo, bo Chrystus przyszedł do wszystkich – także do pogan, ludzi innych kultur i religii

Dzięki żłóbkowi czujemy się obecni w Betlejem, czujemy że Dziecię Jezus, żywy Chrystus, którego nosimy w sercach, skupia naszą uwagę. Wieczerzę wigilijną celebrują w Polsce prawie wszyscy, także ci, którzy być może są na obrzeżach żywego Kościoła katolickiego, którzy nie przystępują do sakramentów świętych, którzy nie podzielają z nami tej samej żywej wiary, którzy może nawet uważają się za osoby obojętne religijnie, nie identyfikują się z Kościołem katolickim, z jego wspólnotą. Wszyscy celebrują wieczerzę wigilijną i dobrze by było, żebyśmy pamiętali, że każdy ma do tego prawo, bo Chrystus przyszedł do wszystkich, Chrystus objawił się wszystkim narodom także pogańskim, także ludziom innych kultur i religii. Nasz Chrystus jest także Chrystusem innych, nasz Zbawiciel odkupił cały lud przez swoją mękę i zmartwychwstanie – mówił ks. prof. Jan Perszon, wykładowca na wydziale teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Żywe zwierzę w izbie i milczenie podczas Wigilii Bożego Narodzenia – kaszubskie tradycje i zwyczaje

Na Kaszubach zawsze zalecano milczenie podczas posiłku wieczerzy wigilijnej ze względu na dusze zmarłych, które mogły być obecne. Moi rodzice wspominają, że nie było wystawnych tortów czy wykwintnego ciasta. Wieczerza wigilijna (po II wojnie światowej) była posiłkiem postnym, pokutnym, który przygotowywał na pełną radość Bożego Narodzenia. Prezenty, którymi się obdarowywano, były bardzo skromne, nie były żadnymi luksusami, nikt nie wydawał dużych kwot pieniędzy na upominki świąteczne. Było skromnie, oszczędnie i w szczególności koncentrowano się na Chrystusie, a nie na tym, co użyteczne, co materialne, co było formą komfortu czy nasycenia smaku – mówił ks. prof. Jan Perszon, wykładowca na wydziale teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w rozmowie z portalem Radia Maryja, odnosząc się do tradycji i zwyczajów kaszubskich.