fot. PAP/EPA

ZIO w Pjongczangu. Bez medalu w konkursie skoków

Na półmetku – mimo loteryjnych warunków – to Polacy byli na czele olimpijskiego konkursu na normalnym obiekcie w Pjongczangu. Prowadził Stefan Hula, drugi był Kamil Stoch. W rundzie finałowej dalej lądowali rywale. Biało-czerwoni zostali bez medalu.


Równe warunki dla wszystkich – tego w konkursie olimpijskim życzył sobie Kamil Stoch jeszcze przed wylotem do Korei. Forma była, co potwierdziły treningi i kwalifikacje. W Pjongczangu z dobrej strony pokazali się także Dawid Kubacki i Stefan Hula. Zwłaszcza ten pierwszy raz za razem lądował w czołówce, co dawało nadzieję na włączenie się do walki o podium.

Życzenie Kamila Stocha dziś się nie spełniło. Loteryjne warunki praktycznie przekreśliły szanse Dawida Kubackiego. Biało-czerwoni nie kryli frustracji, ale podjęli wyzwanie. Petardę odpalił Stefan Hula. Odległość 111 m była poza zasięgiem rywali. Ostatnim, który mógł się do niej zbliżyć był Kamil Stoch. Doleciał do 106 m, co na półmetku rywalizacji dawało drugą lokatę wspólnie z Norwegiem Johannem Andre Forfangiem.

Kandydatów do podium było jednak więcej. Z przodu był co prawda Hula, ale drugiego Stocha i piątego Andreasa Wellingera dzielił zaledwie 1 pkt. Awans do finałowej serii wywalczył jeszcze Maciej Kot – 20. po lądowaniu na 99 m.

Polscy kibice mocno ściskali kciuki przed telewizorami, jednak spektakl, jaki zagwarantowali nam organizatorzy pozostawiał wiele do życzenia. Konkurs co chwilę przerywano. Skoczkowie niejednokrotnie po kilka razy zasiadali na belce startowej. Swoje próby musieli oddawać wyziębnięci, a to rzutowało na odległość. Czołowa dziesiątka poszła bardzo sprawnie, ale… skoki oddawała już po północy. Wszystko po to, by dokończyć rywalizację.

W trudnych warunkach najlepiej poradził sobie Andreas Wellinger. Niemiec osiągnął 113,5 m, czym wyrównał rekord obiektu należący wcześniej do Stefana Krafta i… Roberta Johanssona. Norweg swoją próbę oddał dziś w drugiej odsłonie. Wystarczyło, by stanąć na olimpijskim podium.

Gdy na górze zostali już tylko biało-czerwoni, medal wciąż był w zasięgu. Powtórzyć trzeba było jednak to, co udało się zrobić w pierwszej serii. Niestety, zarówno Stoch, jak i Hula osiągnęli po 105,5 m, zajmując odpowiednio 4. i 5. miejsce.

Trzeci Robert Johansson wygrał z dwukrotnym triumfatorem TCS o 0,4 pkt. Złoto – ze sporą przewagą – padło łupem Andreasa Wellingera (259,3 pkt.).

* * *

Wyniki:

1.   Andreas Wellinger (Niemcy) – 259,3 pkt. (104,5 m / 113,5 m)
2.   Johann Andre Forfang (Norwegia) – 250,9 pkt. (106 m / 109,5 m)
3.   Robert Johansson (Norwegia) – 249,7 pkt. (100,5 m / 113,5 m)
4.   Kamil Stoch (Polska) – 249,3 pkt. (106,5 m / 105,5 m)
5.   Stefan Hula (Polska) – 248,8 pkt. (111 m / 105,5 m)
6.   Daniel Andre Tande (Norwegia) – 242,3 pkt. (103,5 m / 111,5 m)
7.   Ryoyu Kobayashi (Japonia) – 240,8 pkt. (108 m / 108 m)
8.   Markus Eisenbichler (Niemcy) – 240,2 pkt. (106 m / 106,5 m)
9.   Richard Freitag (Niemcy) – 240 pkt. (106 m / 102,5 m)
10. Karl Geiger (Niemcy) – 236,7 pkt. (103,5 m / 105 m)

19. Maciej Kot (Polska) – 217 pkt. (99 m / 102 m)
35. Dawid Kubacki (Polska) – 92 pkt. (88 m)

Sport.RIRM

drukuj