fot. twitter.com/GornikZabrzeSSA

Liga Europy. Młodzi gniewni ruszają na podbój Europy

W ubiegłym sezonie wszystkich zaskoczyła znakomita jesień beniaminka z Zabrza. Górnik wypracował sobie taką zaliczkę, że przy słabszej wiośnie wystarczyło to do zajęcia miejsca dającego awans do pucharów. Od kogo, jeśli nie od młodych piłkarzy, na których stawia Marcin Brosz, oczekiwać, że z ambicją i wielką wolą walki podejdą do spotkań na europejskich stadionach.


Kibice polskich klubów niezmiennie nazywają wyjazdy na pierwsze rundy eliminacji europejskich pucharów mianem „starć z pasterzami”, czy „meczami na piłkarskiej prowincji”. Istotnie, ligi takie jak mołdawska, albańska, irlandzka, islandzka i wiele innych nie wyglądają do końca poważnie, nawet przy naszej przaśnej Ekstraklasie. Niemniej bardzo szybko zapominamy o tym, że na tle drużyn z piłkarskiego trzeciego świata wcale nie wyglądamy zdecydowanie lepiej. Olśnienie przychodzi dopiero wtedy, gdy po raz kolejny polska drużyna zbierze oklep od trzeciej drużyny z dalekiej Armenii albo potknie się na trzeciej sile z Macedonii. Dziś przed zadaniem uniknięcia kompromitacji staje Górnik Zabrze. Taką niewątpliwie byłby rezultat inny niż zwycięstwo nad Zarią Balti.

Sama nazwa klubu mówi niewiele. I nic dziwnego. Klub z Mołdawii zaledwie raz wygrał krajowy puchar, a w lidze w ostatnich trzech sezonach zajmował miejsca 4-5. Teoretycznie przeprawa powinna być więc formalnością. Tym bardziej, że wartość całej drużyny jest porównywalna z tą Szymona Żurkowskiego.

Trener mołdawskiego klubu zabrał ze sobą siedemnastu piłkarzy. Do Zabrza przyjechał między innymi Gheorghe Ovseanicov, którego w 2010 roku na wypożyczenie ściągnęła Cracovia. W Ekstraklasie nie pograł zbyt długo, bo zaledwie cztery miesiące, podczas których 9 razy wybiegł na boisko i zdążył zanotować jedną asystę. Połowa piłkarzy Zarii nie wychyliła nosa spoza rodzimej ligi, a jeśli już ktoś grał za granicą to większej kariery nie zrobił. Najciekawiej pod względem CV wygląda Ruben Gomez. Argentyńczyk ma za sobą kilka sezonów na poziomie ukraińskiej Premier-lihi, gdzie aż w pięciu sezonach notował ponad dwadzieścia występów. Grywał też w Lidze Europy w barwach cypryjskiej AEK-a Larnaki. Ma już jednak 34 lata i w swojej obecnej drużynie odgrywa mniej znaczącą rolę. W tym roku zaliczył zaledwie 329 minut.

Górnik będzie musiał radzić sobie bez dwóch kluczowych postaci z ubiegłego sezonu. Rafał Kurzawa nie przedłużył kontraktu, a Damian Kądzior odszedł do Dinama Zagrzeb. Marcin Brosz stanie więc przed zadaniem wypełnienia luk po najlepszym asystencie ligi i energicznym skrzydłowym. Być może 45-latek ponownie wyciągnie z kapelusza kolejnego młodego i ponadprzeciętnie uzdolnionego młodego Polaka. Dla większości kadry Górnika, z której zaledwie dwóch piłkarzy ma ponad 25 lat, gra w pucharach będzie fantastyczną przygodą, nagrodą za ciężką pracę w ubiegłym sezonie i możliwością pokazania się skautom większych klubów.

Oby Górnikom – jak mawia klasyk – chciało się chcieć. To, że ambicją i walecznością można zdobyć sympatię kibiców, pokazała ostatnio spisywana na straty Arka, która biła się jak równy z równym ze zdecydowanie bardziej otrzaskanym na międzynarodowej arenie Mittjylland.

Początek meczu Górnik Zabrze – Zaria Balti o godzinie 20:00.

Sport.RIRM

drukuj