Kryształowe świadectwo Dobrego Pasterza

Z ks. prof. nadzw. dr. hab. Tadeuszem Fitychem, byłym sekretarzem ks. kard. Miloslava Vlka, metropolity praskiego i Prymasa Czech, rozmawia Marek Zygmunt



Zakończyła się pielgrzymka Benedykta XVI do Republiki Czech. Jakie są pierwsze refleksje dotyczące tego wydarzenia w perspektywie Księdza wieloletniej posługi dla czeskiego Kościoła?

– W całym programie wizyty oraz w samej postawie Ojca Świętego Benedykta XVI realizującego w swej posłudze zadanie umacniania swych braci w wierze bardzo pozytywnie uderzyło mnie wiele rzeczy. Na pierwsze spotkanie z Kościołem czeskim Papież wybrał niewielki kościółek Matki Bożej Zwycięskiej, aby tam spotkać się w pierwszej kolejności z dziećmi i ich rodzicami. To stąd wypowiedział najważniejsze przesłanie swej pielgrzymki: „Jeśli kto chce być wielkim, niech się stanie jak dziecko”, tzn. wezwał wszystkich do pielęgnowania i umacniania chrześcijańskiej godności dziecka Bożego i do uwierzenia w całej pełni w moc miłości, która wszystko może. Tylko wtedy maryjna miłość zwycięży w tym szlachetnym narodzie ponownie i bardzo szybko. Po drugie, sędziwy Papież, którego siły bardzo inteligentnie oszczędzają Watykańczycy przygotowujący jego podróże, podarował wiele czasu, serca i osobistego ciepła, aby spotkać się z każdym spośród zgromadzonych tu 100 dzieci i ich rodziców. W pierwszej minucie swej wizyty dał kryształowe świadectwo Dobrego Pasterza, do którego realizacji wezwał wszystkich kapłanów i biskupów w ogłoszonym przez siebie Roku Kapłańskim.

Księże Profesorze, jaki ewangeliczny priorytet przekazał wczoraj Benedykt XVI Czechom w homilii w uroczystość św. Wacława, patrona Czech, podczas ich narodowej pielgrzymki do Starej Bolesławi?

– W finale swej pielgrzymki Ojciec Święty postawił kropkę nad „i” chrześcijańskiej tożsamości. Papieska homilia była rozwinięciem i duszpasterską parafrazą modlitwy dnia: „Boże, Ty nauczyłeś świętego Wacława Dziedzica i Wiecznego Księcia Czechów heroicznie realizować wezwanie do bycia uczniem i świadkiem Chrystusa, a w konsekwencji cenić królestwo niebieskie więcej niż ziemskie, spraw za jego wstawiennictwem, aby Czesi, wspierani orędownictwem Maryi i zrealizowanych chrześcijan tej ziemi, umieli wyrzekać się samych siebie i całe serce oddać Tobie”.

Innymi słowy – Papież wezwał Czechów do realizacji powołania do świętości, czyli dojrzałości osobowej w miłości, i stania się niezastąpionym darem dla Kościoła i Narodu.

W czasie niedzielnego spotkania z reprezentantami czeskiego środowiska akademickiego Benedykt XVI powiedział, że tak jak w przeszłości komunizm, tak obecnie biznes oraz grupy interesów ideologicznych i ekonomicznych stanowią zagrożenie dla badań naukowych i kultury. Jak – zdaniem Księdza Profesora – należy interpretować te słowa?

– Ojciec Święty ostrzegał tu przed groźną manipulacją w postaci ograniczania i „drenowania” uniwersyteckiej służby prawdzie na rzecz służby mającej na celu jednostronnie pojętą maksymalizację zysków najbogatszych ludzi. Jest to kolejny przykład bolesnej redukcji, drogi na skróty według maksymy: pars pro toto (łac. część zamiast całości). Poznane i odkrywane przez uczonych prawdy, niestety, nie służą dobru wspólnemu. Taka praktyka poniża człowieka, odbiera mu godność, zniewala i tworzy nowe „globalistyczne getto”, w którym – jak w przypadku choroby raka – jedna komórka rozwija się błyskawicznie kosztem innych. W efekcie dochodzi dzisiaj do nieracjonalnych skrajności. Jedna osoba ma dochody większe od średniej wielkości europejskiego państwa, a 2-3 procent hipermiliarderów i milionerów ukrytych za „maską” organizacji międzynarodowych ma pod kontrolą 80 proc. kapitału, surowców i źródeł energii. Czy taka niesprawiedliwa, chora dysproporcja gwarantuje światowy pokój – dobro najwyższe? Gdzie się podział ludzki rozum? Gdzie są współcześni prorocy: autorytety uniwersyteckie, literaci, dziennikarze…? U podstaw współczesnego kryzysu stoi przede wszystkim chora wizja człowieka i brak etyki, umacniający się śmiercionośny nihilizm i hedonizm. Rodzina ludzka wciągana jest w matnię, która jest antytezą fundamentalnych zasad – trzech priorytetów: osoby przed rzeczą, więcej być niż więcej mieć, oraz etyki przed techniką i nowoczesnymi technologiami. Benedykt XVI już podczas lotu do Pragi wyraził dziennikarzom przekonanie, że wyjście z aktualnego kryzysu będzie możliwe jedynie wtedy, gdy poczucie odpowiedzialności okaże się silniejsze od egoistycznej i samolubnej żądzy zysku.

Ksiądz kardynał Miloslav Vlk wyznał w jednym z ostatnich wywiadów, że uważa za „porażkę” dwadzieścia lat swojej posługi biskupiej w stolicy Czech, bo – jak powiedział – w tym okresie nie zdołał osiągnąć niczego w wymiarze kościelnym i politycznym. Czy Ksiądz Profesor, także jako jeden z jego byłych najbliższych współpracowników, podziela tę opinię?

– Przybywając w 1993 r. do Pragi, widziałem, że nie tylko „szeregowi” obywatele, ale także osoby duchowne i hierarchia, bardzo emocjonalnie przeżywali fakt nieoczekiwanego oswobodzenia – przejścia przez „morze czerwone” do wolności. Jeśli uprzednio utracono nadzieję na szybki upadek komunistycznego reżimu i w efekcie w bardzo ludzki sposób usiłowano „uratować” Kościół katolicki, udzielając święceń kapłańskich choćby żonatym mężczyznom, to teraz ze świadomością bycia umęczonymi, w utopijny sposób chciano odzyskać część stanu posiadania i szybko odrestaurować liczne kościoły. Przedstawiciele Kościoła w znacznym stopniu angażowali swe siły i poświęcali cenny czas na odzyskanie majątku kościelnego (z czeską wersją „przeciągania liny”), na dotarcie do sponsorów, a w mniejszym stopniu poświęcali go na dialog wewnątrzkościelny, autoewangelizację, nową ewangelizację i wypracowanie twórczego dialogu ze współczesną kulturą, agnostykami i ateistami. Za swego rodzaju „program naprawczy” należy uznać zarówno zakończoną wizytę papieską z mottem „Miłość Chrystusa jest naszą siłą”, jak też postawę i przeświadczenie Benedykta XVI, iż Kościół katolicki w Republice Czeskiej musi służyć narodowi jako kwas chlebowy, tzn. być „twórczą mniejszością, zdolną wpływać na swą przyszłość na drodze dialogu z agnostykami”.

Czy patrząc na obecną sytuację Kościoła katolickiego w Czechach i zakończoną właśnie pielgrzymkę Benedykta XVI do tego kraju, można mieć nadzieję na rychłe podpisanie konkordatu między tym krajem a Stolicą Apostolską?

– Jestem przekonany, że proces troski o czeskie dobro wspólne nabierze teraz rumieńców. Myślę, że bardzo przyspieszy tę godzinę maryjna postawa Papieża, pozbawiona habsburskiego bizantynizmu i triumfalizmu. Potrzebny jest dialog pomiędzy wierzącymi i agnostykami: wierzący nie mogą zadowalać się posiadaniem wiary, lecz muszą realizować przyjaźń z Bogiem w dialogu z innymi. Moją nadzieję potwierdzają chociażby postawa i wypowiedzi prezydenta Vaclava Klausa, ogromny aplauz środowisk akademickich oraz ciepłe, uważne przyjęcie ze strony wiernych zgromadzonych w Brnie i Starej Boleslawi.

Zarówno podczas spotkania z przedstawicielami władz, korpusu dyplomatycznego, jak i w homilii wygłoszonej w katedrze praskiej do duchowieństwa Ojciec Święty Benedykt XVI nawiązywał do 20. rocznicy upadku komunizmu w Czechach…

– Owszem, Papież w szeregu ważnych tegorocznych czeskich rocznic akcentował i ten fakt. Niestety Europa co 50 lat „produkuje” jedną ideologię. Upadł jeden mur, ale czy nie wznosi się kolejnych, i to coraz bardziej subtelnych, wyrafinowanych, o meganiszczycielskiej sile rażenia? Jan Paweł II, tak konkretnie kochany i często przywoływany przez Benedykta XVI, bez znużenia przypominał nie tylko Europejczykom: „Wolność państw jest święta, muszą one bowiem być wolne, aby mogły wywiązywać się ze swojego pierwszorzędnego obowiązku, jakim jest obrona nie tylko życia, ale i wolności swoich obywateli we wszystkich jej uprawnionych przejawach”. Każdy dar, także odzyskanej wolności, jest darem i zadaniem. Benedykt XVI, podejmując kwestię wyzwania wolności i jej w pełni odpowiedzialnego przyjęcia, zachęcił duchowieństwo i świeckich czeskiego Kościoła do pielęgnowania postawy „więcej być, niż mieć”, czyli do obdarowania całego czeskiego społeczeństwa świadectwem konkretnie przeżytej Ewangelii. Co zresztą sam czynił od postawienia swych stóp na czeskiej ziemi. Trzeba młodzież, rodziny, całe narody i kontynenty wychowywać do kultury autentycznej komunii i powszechnego braterstwa.

Ojciec Święty Benedykt XVI podkreślił, że towarzyszy temu groźny kryzys wartości ludzkich i religijnych oraz relatywizm etyczny i kulturalny.

– Pozytywnie uderzyło mnie publiczne wyznanie prezydenta prof. Vaclava Klausa, który Czechom i europejskiej opinii publicznej mówił, że podziela diagnozę wybitnego intelektualisty Papieża Benedykta i z wielką obawą odnotowuje w Europie dramatyczny fakt kryzysu wartości i rodziny. Ojciec Święty obszerniej i bardzo komunikatywnie wypowiedział się w swej encyklice „Caritas in veritate” („Miłość w prawdzie”). Rozwinął tu przesłanie o konieczności globalizacji sumień i solidarności. To jest ulica z jednym kierunkiem ruchu, w innym przypadku świat będzie szybko zmierzał do coraz bardziej przerażających form kolektywnego egoizmu, kanibalizmu i samozniszczenia.

W momencie, kiedy Benedykt XVI w sobotę wychodził z kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej, na gmachu ministerstwa oświaty pojawił się wielki transparent z napisem: „Niech Benedykt XVI zrehabilituje Jana Husa”. Papież sam przywołał postać tego czeskiego bohatera narodowego, przywódcy reformacji, podczas spotkania ekumenicznego w Pradze. Czy zdaniem Księdza Profesora rehabilitacja Husa jest dzisiaj możliwa, szczególnie w kontekście tego, że w 1999 roku Jan Paweł II przeprosił za prześladowanie Jana Husa i jego zwolenników?

– Ewangelia głosi: „prawda was wyzwoli” (J 8, 32). W tej sytuacji jako historyk i teolog muszę zauważyć, że m.in. dzieje i kultura czeskiego narodu w całym średniowieczu naznaczone są zarówno szczególną wrażliwością czeskiej duszy na sacrum, bogactwem chrześcijańskiego i teologicznego orędzia, a z drugiej strony dramatycznym, paradoksalnym rozwojem i coraz głębszą sekularyzacją życia społecznego doby nowożytnej. Doświadcza tego także Kościół czeski. Doktryna Jana Husa zawierała przejawy solidarności i autentycznej troski o świeckich chrześcijan, ale pozbawiona jedności z Kościołem hierarchicznym szybko przekształciła się w barbarię niszczącą własne kościoły i miasta, także groby czeskich królów oraz ziemie południowej Polski, a nawet dolnej Austrii.

Sformułowany przez Jana Pawła II z okazji jubileuszu chrześcijaństwa 2000 roku apel o „oczyszczenie sumienia” zaowocował pojednaniem oraz kompleksowymi badaniami naukowymi, sesjami i finalnym rzymskim sympozjum na temat Jana Husa i husytyzmu. Brali w nim udział świeccy naukowcy Czeskiej Akademii Nauk oraz hierarchowie i teologowie różnych wyznań chrześcijańskich obecnych w Czechach. W tej perspektywie wspomniany transparent umieszczony na instytucji państwowej jest dla mnie znakiem ignorancji i ahistorycznego nienaukowego myślenia, czyli ideologii oraz braku postawy dialogu. Dołącza on do niedojrzałych postaw dziennikarzy, którzy na pierwszych stronach gazet umieszczali wiadomości i rady na temat, jak się poruszać, aby Papieża nie spotkać, czy też z „klasyczną postkomunistyczną” i występującą przeciwko słowiańskiej gościnności metodą podnosili zagadnienie kosztów papieskiej wizyty.

Trzeba z całego serca życzyć Czechom mądrości, odwagi, twórczego dialogu i solidarności, aby wreszcie zakończyli i definitywnie zamknęli smutny rozdział licznych defenestracji i „hokejarskich” starć (np. w zdumienie i osłupienie wprawia każdego zdroworozsądkowego Europejczyka rozstrzygnięcie w kwestii upaństwowienia praskiej katedry). Tylko dialog i współpraca ludzi różnych kultur i przekonań umacnia jedność i buduje dobro wspólne każdego narodu oraz pozwala w pokoju realizować rozwój każdej osoby. Przy okazji zapytam swych czeskich przyjaciół, czy istnieje u nich wersja porzekadła: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj