EWANGELIA

XXIX Niedziela Zwykła

Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie.

Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby mu powiedzieli: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?»

Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową!» Przynieśli Mu denara.

On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».

Mt 22, 15-21

***

Czy należy płacić podatki?

Udzielając pożyczki, nawet najmniejszej, oczekujemy, że to, co do nas należy, wcześniej czy później do nas powróci. Jeśli sąsiad prosi nas o pożyczenie jakichś narzędzi – bo tych akurat nie posiada, a teraz są mu potrzebne – użyczając mu ich, zakładamy, iż po zakończonej pracy pożyczone od nas narzędzia zostaną nam zwrócone. Podobnie, sąsiadka, którą prosimy o pożyczenie nam miksera – bo nasz akurat się spalił – użyczy go nam z radością, oczekując, że go oddamy po przygotowaniu ciasta. Już nawet dzieci w szkole, kiedy ze sobą rozmawiają, jedno mówi do drugiego:

Pożyczysz mi kredkę?

Na co drugie w odpowiedzi stawia najpierw pytanie:

A oddasz?

Chcemy, aby to, co do nas należy, do nas powróciło.

W odczytanej przed chwilą Ewangelii dostrzegamy podstęp, jakim pragną posłużyć się faryzeusze i zwolennicy Heroda Antypasa (herodianie), aby pochwycić Jezusa. Jaką zasadzkę, wymyślili tym razem? Zaczynają od ciepłych i uprzejmych słów wypowiedzianych pod adresem Jezusa. Chcą w ten sposób zyskać Jego sympatię. Pochwalają głoszoną przez Niego naukę. Mówią, że pochodzi ona od samego Boga – te słowa stanowiłyby miłą odmianę w języku faryzeuszów – oczywiście, gdyby były prawdziwe. Faryzeusze chcą uśpić czujność Jezusa, by z ukrycia uderzyć w Niego. W jaki sposób? Stawiając bardzo podchwytliwe pytanie o to, czy wolno płacić podatki. Trzeba nam pamiętać, że cała Palestyna w czasach Jezusa była pod okupacją rzymską. Cezar był najeźdźcą, a więc wrogiem Żydów. Nie dość, że pozbawił ich niepodległości, to jeszcze nałożył na nich podatki. Gdyby Jezus powiedział, że należy płacić podatki okupantowi, a więc wrogowi, faryzeusze zarzuciliby Mu, że nie jest patriotą, a więc nie może uchodzić, za godnego wiary nauczyciela, a tym bardziej pomazańca Bożego. Jeśli z kolei powiedziałby, że nie należy rozliczać się z okupantem rzymskim, wówczas herodianie, którzy popierali panowanie cezara na terenie ówczesnej Palestyny, zarzuciliby Mu podburzanie ludu i oskarżyliby Go o bunt. Tak czy inaczej, Jezus znalazł się w potrzasku.

Co On takiego robi? Buntuje się? Wypomina im ich niegodziwość? Nie. Prosi, aby przynieśli mu monetę podatkową i starannie ją ogląda. Zobaczywszy na niej podobiznę cezara i napis, Jezus stawia pytanie:

Czyj jest ten obraz i napis?

Zarówno herodianie, jak i faryzeusze zgodnym chórem odpowiadają: Cezara. Jezus wykorzystuje ich podstęp, aby wypowiedzieć jedną z najpiękniejszych katechez, jaka została zanotowana na kartach Nowego Testamentu. Mówi bowiem dalej:

Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

O ile z tym, co należy do cezara, a więc w tym przypadku z dukatami (z podatkami) nie mamy żadnych problemów, o tyle z tym, co należne jest Bogu, problemy mogą się rodzić.

Na pierwszych stronach Biblii, tam, gdzie jest mowa o stworzeniu człowieka, zapisano słowa:

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1, 27).

To człowiek, a więc ty i ja, jesteśmy obrazem Boga, a więc do Niego należymy. Jego imię wpisane zostało podczas chrztu świętego w moje wnętrze, w moją duszę, i należę do Niego. On pragnie, abym Mu oddał to, co posiadam, trochę swego czasu. Pragnie, abym dzielił się z Nim tym, co przeżywam, abym wpuścił – albo lepiej – zaprosił Go do mojego życia. On nie chce mi niczego zabrać, ale pragnie mnie wszystkim obdarować. Św. Augustyn zapisał takie zdanie: Rajem Boga jest serce człowieka. On pragnie w tym sercu nieustannie przebywać. Święty Paweł w jednym ze swoich listów pyta: Cóż masz, czego byś nie otrzymał? (1 Kor 4, 7). Modląc się, oddajemy Bogu należną cześć. Bóg nie pragnie podatku w postaci twojej modlitwy wybłaganej, ofiarowanej od niechcenia czy z litości. On pragnie żywej relacji, jak pomiędzy osobami, które się kochają.

Okazana miłość domaga się dania na nią odpowiedzi – jaka będzie twoja odpowiedź?

Autor: o. Stanisław Paprocki CSsR

Żródło: slowo.redemptor.pl

drukuj