fot. PAP

Zespół Macierewicza: o katastrofie przesądziła eksplozja

Przyczyną katastrofy TU-154M był łańcuch wydarzeń zapoczątkowany przejęciem naprowadzania samolotu przez ośrodek decyzyjny w Moskwie. O katastrofie przesądziła eksplozja w trakcie odejścia maszyny na drugi krąg. To wstępna hipoteza parlamentarnego zespołu, któremu przewodniczy poseł Antoni Macierewicz.

Parlamentarzysta stwierdził, że konieczne jest ponowne powołanie Komisji Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego oraz zwrócenie się do sojuszników RP o pomoc informacyjną i techniczną.

O katastrofie ostatecznie przesądziła eksplozja niszcząca samolot w momencie odejścia na drugi krąg. Załoga samolotu pod dowództwem kapitana mjr Arkadiusza Protasiuka starała się wykonywać lot z zachowaniem poziomu bezpieczeństwa, niezbędnego w warunkach, w jakich się znalazła. Lot został przerwany nagłą awarią samolotu; w tym zniszczeniem lewego skrzydła, utratą zasilania elektrycznego w powietrzu i eksplozją w kadłubie z przyczyn do tej pory nieustalonych –zaznaczał poseł Antonii Macierewicz.

Ponadto przewodniczący przedstawił komunikat ekspertów współpracujących z zespołem. Poseł, przytaczając treść, wymienił źródła, z których pochodzą materiały dowodowe:

Zespół zebrał olbrzymi materiał dowodowy bazujący, m.in. na:

– zapisach systemów FMS i TAWS,

– odczycie czarnej skrzynki dokonanym przez IES,

– odczycie skrzynek parametrów lotu,

– odczycie rozmów kontrolerów wieży w Smoleńsku,

– badaniach pirotechnicznych części samolotu i ubrań ofiar,

– analizie zdjęć satelitarnych,

– analizie protokołów oględzin miejsca katastrofy i sekcji zwłok ofiar,

– rekonstrukcji zniszczeń samolotu dokonanej w oparciu o dokumentację fotograficzną,

– analizie relacji ponad stu świadków katastrofy.

Dr Bogdan Gajewski z Międzynarodowego Towarzystwa Badania Wypadków Lotniczych, pracownik kanadyjskiego National Aircraft Certification ocenił w swojej prezentacji na konferencji, że załoga nie ponosi winy za katastrofę, przeciwnie „działała do końca, chcąc uratować samolot przed katastrofą”.

Gajewski zaprezentował wytyczne ICAO (międzynarodowa organizacja lotnictwa cywilnego), na podstawie których powinny być wyjaśniane i badane przyczyny katastrof lotniczych na świecie. Według niego zarówno raport MAK, jak i komisji Jerzego Millera nie spełniają podstawowych wymogów ICAO i znacząco odbiegają od dokumentów, które opisują przyczyny innych znanych katastrof lotniczych, m.in. nad Lockerbie.

Ekspert zespołu przekonywał, że burty wywinięte na zewnątrz TU-154M, niezniszczone okna w samolocie, śmierć wszystkich pasażerów, a ich ciała zniszczone przez przeciążenia rzędu 100G, ubrania zerwane z ofiar w skutek fali Macha, odłamki znalezione przy sekcjach zwłok są – według wytycznych ICAO – głównymi wskazaniami, aby uznać, że mieliśmy do czynienia z eksplozją na pokładzie.

Prezentacja Gajewskiego, łączącego się z Warszawą przez skype’a, była przerywana przez innych użytkowników komunikatora, a komunikaty o przychodzących połączeniach zasłaniały dokumenty przedstawiane na ekranie. Pojawiły się też problemy z dźwiękiem.

Prof. Wiesław Binienda – też za pośrednictwem skype’a – przedstawił analizy włączone do międzynarodowego programu NASA, które pokazują, co powinno się dziać ze skrzydłem oraz z całym samolotem, gdyby z prędkością 270 km/h zderzył się z brzozą. Na tej podstawie udowadniał, że skrzydło TU-154M przecięłoby drzewo niezależnie od wysokości uderzenia. Jak przekonywał, z analizy jasno wynika, że tak duże zniszczenia samolotu byłyby możliwe jedynie w wyniku wybuchu na pokładzie samolotu.

Zauważył też, że w katastrofie podobnego samolotu w 1975 r.  Boeing 727 ściął skrzydłem stalową wieżę, która jest wielokrotnie mocniejsza, niż jakiekolwiek drzewo. Jak zaznaczył, katastrofę przeżyło dwoje dzieci, a większość ofiar zginęła z powodu pożaru, który wybuchł na pokładzie samolotu.

Z kolei prof. Kazimierz Nowaczyk postawił tezę, że lewe skrzydło samolotu zostało zniszczone przed miejscem, gdzie rośnie brzoza. Podczas debaty przedstawiono także 16-minutową multimedialną prezentację na temat rozpadu samolotu. Według prof. Jacka Rońdy charakter zniszczeń TU-154M wskazuje na wybuch wewnątrz samolotu, co – jak dodał – potwierdza przebieg wydarzeń prezentowanych od 3 lat przez zespół parlamentarny.

Poseł Antoni Macierewicz podsumowując ustalenia, stwierdził, że argumentacja ekspertów rządowego zespołu opiera się na fałszywej rekonstrukcji. Według niego raport komisji Millera jest „sfałszowany”, gdyż opiera się na „fałszywych danych i fałszywej interpretacji”.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wziął udział w debacie, podkreślił, że ostatnie tygodnie przyniosły „niegodny” atak na ekspertów zespołu parlamentarnego, a tego rodzaju ataki na naukowców bywały i w przeszłości, o czym świadczy historia europejskich uniwersytetów.

RIRM/PAP

drukuj