fot. wikipedia.org

W środę rozpocznie się Konferencja Bliskowschodnia w Warszawie

Już w środę w Warszawie rozpocznie się Konferencja Bliskowschodnia. Czy będzie skazana na porażkę czy raczej zapisze się jako miejsce dialogu w relacjach z Bliskim Wschodem? Wydaje się, że kluczowe jest tu, na ile USA i Izrael będą chciały wsłuchać się w stanowisko Polski.

Polska jako niestały członek w Radzie Bezpieczeństwa ONZ kreuje pewne działania związane z bezpieczeństwem na świecie. Jednak tym razem, mimo że Polska będzie na czołówkach gazet całego świata, trudno powiedzieć, że to my będziemy moderatorem Konferencji Bliskowschodniej – ocenia Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15.

– Nawet fakt, że to Departament Stanu poinformował o organizacji tego typu szczytu bliskowschodniego w Warszawie, a nie polskie MSZ czy polski rząd, świadczy o tym kto jest gospodarzem i organizatorem – mówi poseł Kukiz’15.

Jeżeli dodatkowo Konferencja przekształci się w szczyt antyirański, to szczególnie będzie to niekorzystne dla naszego kraju – podkreśla Witold Repetowicz z Defence 24.

– Jeżeli jednak sprowadzi się ten szczyt do walki z Iranem, co zapowiada Benjamin Natanjahu, czy media izraelskie zapowiadają, że to jest główny cel przyjazdu Natanjahu, to nie będzie to dla nas korzystne – zwraca uwagę Witold Repetowicz.

Polska powinna być pomostem w dialogu amerykańsko-irańskim. Gdyby doszło do zbliżenia Zachodu z Iranem, byłaby to przeciwwaga dla Rosji. Tymczasem obecna polityka Stanów Zjednoczonych – sankcji i izolacji Iranu – może przynieść jedynie skutki odwrotne do zamierzonych, czyli umocni twardogłowych w Iranie – dodaje Witold Repetowicz.

– Nie mam wątpliwości, że to USA były pomysłodawcą tej konferencji. Polska nie miała powodu, żeby być pomysłodawcą, zwłaszcza w takiej formule. Ta formuła zresztą ulegała później mocnym perturbacjom. W ostatnich dniach była nagle wysunięta kwestia Palestyny – mówi Witold Repetowicz.

Próbowano nawet doprosić Palestynę, przesuwając ciężar gatunkowy konferencji. Powraca jednak jak bumerang kwestia Iranu, który uważa, że konferencja jest wymierzona przeciw niemu – zauważa Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej.

– Są cały czas problemy, żeby określić, czy odejście od porozumienia, które zostało zawarte z Iranem przez Stany Zjednoczone jest dobrym rozwiązaniem czy złym, dlatego że może spowodować znowu zaognienie na Bliskim Wschodzie – wskazuje poseł Nowoczesnej.

Polska ma nieco inne priorytety i jako kraj europejski chce być po prostu mediatorem w temacie zapalnego regionu świata.

– Jesteśmy szanowani w Iranie jeszcze od czasów tak naprawdę II wojny światowej. W związku z tym tutaj niedobrze byłoby, gdyby ta konferencja, która ma przynieść jakieś rozwiązania dotyczące pokoju na Bliskim Wschodzie, stała się pretekstem do tego, żeby stosunki z Iranem popsuły się – zauważa dr Piotr Gawryszczak.

Dobrze, że wiceminister spraw zagranicznych Maciej Lang udał się do Teheranu, starając się przedstawić koncyliacyjne nastawienie Polski – podsumowuje prof. Krzysztof Kubiak z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

– Stosunki polsko-irańskie są zdecydowanie dłuższe niż cała historia Stanów Zjednoczonych. Jako że po raz pierwszy na stopniu oficjalnym relacje między Polską a Iranem nawiązane zostały za Stefana Batorego – zwraca uwagę prof. Kubiak.

Należy pamiętać, że Polska była w pewnym sensie beneficjentem zdjęcia sankcji z Iranu, gdy zaczęliśmy kupować irańską ropę, która płynęła przez Gdańsk i stanowiła ciekawą alternatywę dla ropy rosyjskiej. Obecnie USA ponownie nałożyły sankcje na Iran. Jednocześnie nie zgodziły się, aby Polska jak Turcja czy Japonia mimo sankcji mogła handlować z Iranem.

TV Trwam News/RIRM

drukuj