fot. flickr.com

Ukraiński prokurator: materiały o korupcji w otoczeniu prezydenta niejednoznaczne

Prokurator generalny Ukrainy Jurij Łucenko ocenił w środę jako „niejednoznaczne” publikowane ostatnio materiały mające świadczyć o głębokiej korupcji w otoczeniu prezydenta Petra Poroszenki oraz w najważniejszych partiach Rady Najwyższej (parlamentu).

Zbiegły z Ukrainy w 2016 roku i ścigany za korupcję miliarder i były deputowany Ołeksandr Onyszczenko od czasu ucieczki z kraju oskarża Petra Poroszenkę o kupowanie wyników głosowań parlamentarnych. Twierdzi, że ma nagrania, które to udowadniają, jednak dotychczas nie przekazał ich władzom.

„Nie jestem skłonny ufać człowiekowi, który niebezpodstawnie oskarżany jest o wielkie machinacje gospodarcze. Zaufania nie zwiększa także nawyk nagrywania wszystkich i wszystkiego oraz publikacja zmanipulowanych fragmentów nagrań” – oświadczył Ołeksandr Łucenko w wywiadzie dla agencji Interfax-Ukraina.

Prokurator stwierdził jednocześnie, że „sprawa jest poważna” i powinny zająć się nią organy antykorupcyjne: Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna oraz Narodowe Biuro Antykorupcyjne.

Wcześniej dziennikarze ukraińskiego portalu śledczego slidstvo.info opublikowali korespondencję telefoniczną, która miała być prowadzona z telefonów Onyszczenki oraz z numerów należących do deputowanych prezydenckiego Bloku Petra Poroszenki w parlamencie. Są to: Ihor Kononenko i Serhij Bereziuk, a także doradca finansowy szefa państwa Makar Paseniuk.

Z sms-ów wynika, że ludzie z otoczenia prezydenta kupowali głosowania nad ustawami i płacili za głosowania w sprawie nominacji na wysokie stanowiska. Negocjacje na ten temat prowadzone były m.in. z partią Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko, która jest w opozycji wobec Poroszenki.

Onyszczenko miał działać jako pośrednik między otoczeniem prezydenta a posłami, z którymi negocjował stawki. Tuż po publikacji sms-ów Onyszczenko oświadczył, że nie przekazywał ich dziennikarzom slidstvo.info. To kłamstwo – odpowiedzieli autorzy śledztwa.

W ubiegłym tygodniu w związku z oświadczeniami Onyszczenki ukraińska policja wszczęła śledztwo w sprawie doniesień o organizacji kampanii oczerniającej byłego premiera Arsenija Jaceniuka (w latach 2014-2016), która miała doprowadzić do usunięcia go ze stanowiska.

Kolega partyjny Jaceniuka, deputowany Anton Heraszczenko wyjaśniał wtedy, że Onyszczenko „sam oświadczał, iż na polecenie prezydenta Poroszenki wydał miliony dolarów na dyskredytację Jaceniuka, m.in. na bilbordy z hasłami przeciwko niemu, dziesiątki demonstracji i opłacone miasteczka namiotowe naprzeciw siedziby Rady Ministrów”. Onyszczenko mówił, że w latach 2015-2016 za takie akcje zapłacono ponad 30 milionów dolarów – poinformowała policja.

W przyszłym roku na Ukrainie odbędą się wybory prezydenckie, w których prezydent Poroszenko będzie ubiegał się o reelekcję. Ich faworytem jest jednak Julia Tymoszenko. Onyszczenko uprzedził już, że im bliżej wyborów, tym do opinii publicznej trafiać będzie coraz więcej materiałów jego autorstwa na temat korupcji w ukraińskim życiu politycznym.

Ukraina ściga Onyszczenkę za machinacje wokół sprzedaży gazu państwowej spółki Ukrhazwydobuwannia. Zorganizował on mechanizm korupcyjny, przez który skarb państwa stracił ponad 100 milionów dolarów. W 2016 roku Rada Najwyższa uchyliła mu immunitet poselski, jednak zdążył wówczas wyjechać do Londynu. Onyszczenko figuruje również w sprawach o zdradę państwa i posiadanie obywatelstw innych krajów, w tym Rosji.

PAP/RIRM

drukuj