fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] R. Czarnecki: UE po wyborach będzie trochę inna, a Polska przestanie być tarczą strzelniczą dla naszych bliższych i dalszych zachodnich sąsiadów

Myślę, że jednak Unia Europejska po wyborach 26 maja będzie trochę inna i Polska przestanie być tarczą strzelniczą dla naszych bliższych orz dalszych zachodnich sąsiadów – mówił Ryszard Czarnecki, poseł do Parlamentu Europejskiego, podczas czwartkowych „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam i Radiu Maryja.

Polska – obok Litwy i Słowacji – jest jednym z trzech krajów o najniższej frekwencji uzyskiwanej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ryszard Czarnecki zwrócił uwagę, że warto byłoby to zmienić, gdyż już około 3/4 polskiego ustawodawstwa powstaje w Brukseli i w Strasburgu. Jednym z powodów przemawiających za pójściem do urn wyborczych 26 maja bieżącego roku jest fakt, że nowy PE będzie przyjmował budżet państw członkowskich na kolejnych 7 lat.

– Jeszcze w latach 2021-2027 Polska będzie otrzymywać więcej funduszy z Unii Europejskiej na różnego rodzaju projekty, niż oddawać w formie składki członkowskiej. W latach 2028-2034 Polska stanie się natomiast płatnikiem netto – nasza składka członkowska więcej wyniesie, niż otrzymamy z UE (…). Warto iść głosować 26 maja i mieć wpływ na to, kto będzie reprezentował Polskę i kto będzie walczył – lub nie – o budżet. Mówię: „lub nie”, gdyż dla mnie, jako dla Polaka, bardzo przykrą sytuacją jest, że w tej chwili Komisja Europejska przedstawiła nowy projekt 7-letniego budżetu, w składzie komisji jest komisarz Bieńkowska (wicepremier rządu PO-PSL), a ten budżet jest dla Polski fatalny (…). Pani komisarz Bieńkowska przyłożyła do tego rękę, nie zaprotestowała, nie złożyła zdania odrębnego, publiczne ten budżet popierała, a jest to dramatycznie zły budżet dla naszej Ojczyzny. Teraz oczywiście zaczną się negocjacje, które potrwają z 1,5 roku. Jestem przekonany, że polski rząd dużo zmieni i wynegocjuje lepszy budżet – zaznaczył europoseł.

Gość TV Trwam i Radia Maryja wskazał również, iż w historii europarlamentu nie było nigdy czegoś takiego, żeby posłowie występowali przeciwko własnemu krajowi. Tak stało się jedynie w listopadzie 2017 r., kiedy politycy Platformy Obywatelskiej głosowali za uruchomieniem procesu sankcji wobec Polski.

– Zdarzało się, że jako wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego prowadziłem obrady i bywało, że politycy francuscy nie zgadzali się z innymi politykami francuskimi, Hiszpanie z Hiszpanami, ale takiej sytuacji, żeby przedstawiciele jakiegoś kraju zagłosowali za wprowadzeniem sankcji – czegoś takiego nie było (…). Ostatnio była debata o Czechach i proszę sobie wyobrazić, że czescy posłowie z opozycji nie atakowali premiera Andreja Babisa, chociaż naprawdę go nie znoszą. Uznali, że porachunki czesko-czeskie załatwią w Pradze, a nie w Brukseli. To przykład, że można być twardą opozycją, ale nie wynosić sprawy na forum międzynarodowe – zaznaczył polityk.

Ryszard Czarnecki podkreślił także, iż zachodnie państwa widzą, że Polska rośnie gospodarczo, więc być może z powodów konkurencyjnych chcą wepchnąć naszą Ojczyznę do kąta.

– Myślę, że jednak Unia po tych wyborach będzie trochę inna i Polska przestanie być tarczą strzelniczą dla naszych bliższych i dalszych zachodnich sąsiadów – wskazał gość TV Trwam.

RIRM

drukuj