fot. PAP/Paweł Supernak

[TYLKO U NAS] Prof. W. Wysocki: Niemcy powinni nam zrefundować odbudowę Pałacu Saskiego

„Dlaczego nie mamy odbudować Pałacu Saskiego, zwłaszcza że powinniśmy żądać, żeby to się stało za niemieckie pieniądze? Trzeba to bardzo wyraźnie wyartykułować, że jest jeszcze cały szereg obiektów, które Niemcy powinni nam zrefundować, gdyż oni dokonali tego barbarzyństwa” – powiedział w rozmowie z Telewizją Trwam historyk prof. Wiesław Wysocki.

Andrzej Duda w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości podpisał deklarację o odtworzenie Pałacu Saskiego w Warszawie. Jak mówił prof. Wiesław Wysocki, gmach ten „był jednym z piękniejszych pałaców I RP. Trwał on przez cały XIX w. podczas zaborów, dotrwał do II RP i był instytucją bardzo ważną”.

– Mieścił się tam sztab Wojska Polskiego do momentu wybudowania nowej siedziby przy Rakowieckiej. Obok znajdowała się – bo przecież to był cały kompleks pałacowy – siedziba Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Właściwie pałac we wrześniu 1939 r. nie ucierpiał zbytnio w czasie walk, aczkolwiek pewne uszkodzenia były. Natomiast ocalał także z Powstania Warszawskiego, ale jego los się dopełnił w momencie, kiedy padł – po zakończeniu walk powstańczych – rozkaz o całkowitym zniszczeniu Warszawy. Wyburzono cały kompleks pałacowy, łącznie z kolumnadą, zostawiając szczęśliwie tylko Grób Nieznanego Żołnierza – wskazał historyk.

Rozmówca TV Trwam zaznaczył, że Pałac Saski „nie tylko powinien zostać odbudowany, bo musielibyśmy myśleć kategoriami – niech świat patrzy na zniszczoną przez Niemców Warszawę i niech to będzie morze gruzów”.

– Odbudowaliśmy Warszawę i jesteśmy jako naród z tego dumni. Dlaczego nie mamy odbudować Pałacu Saskiego, zwłaszcza że powinniśmy żądać, żeby to się stało za niemieckie pieniądze? Trzeba to bardzo wyraźnie wyartykułować, że jest jeszcze cały szereg obiektów, które Niemcy powinni nam zrefundować, gdyż oni dokonali tego barbarzyństwa – podkreślił.

„W międzyczasie, w okresie III RP były już plany odbudowy. Bank szwedzki miał tam inwestować, miał mieć swoją siedzibę. Wtedy środowiska niepodległościowe protestowały przeciwko temu i nie dopuściły do tego” – mówił wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

– Stało się to ze względu na to, że w Warszawie są miejsca symboliczne, gdzie nie może być obcy element, obcy kapitał, obcy twór, bo to jest ołtarz ojczyzny. Jeżeli mówimy o Grobie Nieznanego Żołnierza, to w tym miejscu nie wyobrażam sobie, że po sąsiedzku znajduje się bank szwedzki czy jakikolwiek inny. Tam musi być instytucja polska i takie są, z tego co wiem, dzisiaj zamiary – wskazał.

Historyk zauważył, że minęło „27 lat od uzyskania samodzielności polskiej, jeżeli chodzi o decydowanie w Warszawie. Myślę więc, że w tym wypadku myślenie po polsku jest mocno spóźnione”.

– Tym niemniej dobrze, że ono jest. Pamiętajmy o tym, że poza tym symbolem odbudowy pewnego elementu bardzo ważnego dla nas zarówno z I RP, jak i z okresu II RP – bo w 1925 r. złożono tam też szczątki lwowskiego orlątka, obrońcy ojczyzny – to jest jeszcze bardzo bliska już pamięć 100. rocznicy Cudu nad Wisłą, momentu, kiedy obroniliśmy tak bardzo pięknie fetowaną wczoraj niepodległość. To jest największe – po zwycięstwie wiedeńskim – zwycięstwo sił polskich. Obroniliśmy wtedy Europę, wbrew jej samej, przed bolszewikami. Warto, by powstał odpowiedni symbol na miarę rangi tego zwycięstwa – podkreślił prof. Wiesław Wysocki.

RIRM

drukuj