fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: W cyberprzestrzeni są generowane realne konflikty społeczne

Widzimy namacalnie, jak w tej cyberprzestrzeni są generowane realne konflikty społeczne. To jest najgorsza rzecz, która może spacyfikować dany kraj, spacyfikować daną wspólnotę i wyeliminować ją również z przestrzeni rywalizacji międzynarodowej – mówił w swoim wystąpieniu podczas konferencji „Wyzwania XXI wieku, sojusz polsko – amerykański – Cyberbezpieczeństwo” w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca KUL oraz WSKSiM.

Prof. Mieczysław Ryba przypomniał, że już w latach 30-tych w New Jersey za pomocą mediów wywołano masową panikę poprzez czytanie w radiu fragmentów powieści science-fiction Herberta George’a Wellsa „Wojna światów”.

– Co można zrobić teraz, zwłaszcza kiedy mówimy, że ta cyberwojna praktycznie jest wojną totalną, czyli może dotyczyć polityki, gospodarki, biznesu, finansów, transportu, infrastruktury, poczty, telekomunikacji, nawet medycyny, a wreszcie szeroko rozumianej kultury (…), czyli wojna totalna, niemalże taka, jaką się prowadziło podczas II wojny światowej, ale innymi środkami, bo wiadomo, że inaczej to wyglądało – akcentował prelegent.

Odnosząc się do kwestii wojny historyk wskazał, że można prowadzić wojnę w cyberprzestrzeni, która kończy się triumfem jednej ze stron, ale w takiej sytuacji bezsensowne jest jej dalsze prowadzenie.

– Jeden z ekspertów i autorów analizujących tę sytuację, pisał: „w opinii niektórych ekspertów niewidzialna broń jest w stanie zakończyć konflikt przed rozpoczęciem walki, ponieważ dalsze kontynuowanie walki cybernetycznej może doprowadzić do katastrofy dla jednej z wojujących stron”. Czyli można by było rozegrać wojnę w tej cyberprzestrzeni, ktoś ją wygrywa, ktoś ją przegrywa i dalej nie ma sensu jej prowadzić, ponieważ w rzeczywistości jeśli by ktoś ją próbował kontynuować, to przewaga strony wojującej, która wygrała w cyberprzestrzeni, będzie tak duża, że doprowadziłaby do katastrofy tej drugiej strony – tłumaczył wykładowca KUL i WSKSiM.

Dużo gorszą rzeczą niż przegrana konfrontacja z przeciwnikiem byłoby dla ludzi to, że zaczną strzelać do siebie nawzajem – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

– W tym ludzkim wymiarze całej tej skomplikowanej rzeczywistości, tej cyberrzeczywistości, jeśli mówimy też o kulturze szeroko rozumianej, jeśli mówimy też o polityce, to znaczy, że można też wygenerować, co było by jeszcze gorszą rzeczą, niż to, że się przegra z przeciwnikiem pewną konfrontację. Wydaje mi się, że to po wielokroć jest stosowane (…) – mianowicie nie tyle, że ta broń nagle „się uziemi” i nie będzie mogła strzelać do przeciwnika, ale że ta broń, którą niby posiadamy, że ona zacznie strzelać do nas nawzajem, że zaczniemy strzelać do siebie nawzajem. Lepiej, żebyśmy jej nie mieli – podkreślił.

Cyberprzestrzeń daje możliwość generowania rzeczywistych konfliktów społecznych, jednak Polska ma gigantyczny kapitał, który może temu przeciwdziałać – jednokulturowe, jednonarodowe i jednoreligijne społeczeństwo – ocenił historyk.

– Widzimy namacalnie, jak w tej cyberprzestrzeni są generowane realne konflikty społeczne. To jest najgorsza rzecz, która może spacyfikować dany kraj, spacyfikować danę wspólnotę i wyeliminować ją również z przestrzeni rywalizacji międzynarodowej. W tym znaczeniu teza, jaką też chciałbym postawić i w tle tych wszystkich rozważań technologicznych żebyśmy mieli to na uwadze, że mamy pewien gigantyczny kapitał na gruncie polskim, który nazwałbym jednokulturowe, jednonarodowe i jednoreligijne społeczeństwo. Dlaczego? Ponieważ jeśli mamy tutaj różnice, to na kanwie tych różnic, konfliktów lub starć kulturowych i cywilizacyjnych, posługując się nawet tą przestrzenią wszelkich portali społecznościowych i nie tylko, można wygenerować takie konflikty, jakie obserwowaliśmy w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie czy wreszcie na Ukrainie – wyjaśnił wykładowca KUL i WSKSiM.

RIRM

drukuj