fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. Jaroszyński: Działania M. Kierwińskiego wpisują się w próbę wykluczania środowisk katolickich z przestrzeni polityki i ekonomii

Mamy do czynienia z próbą uderzenia w dosyć czuły punkt, który zawsze jest drażliwy, bo finanse są drażliwe. Działania posła PO Marcina Kierwińskiego wpisują się w próbę wykluczania środowisk katolickich z przestrzeni polityki i ekonomii – powiedział w rozmowie z TV Trwam prof. Piotr Jaroszyński. Wykładowca KUL i WSKSiM odniósł się do zarzutów posła PO pod adresem wydawcy „Naszego Dziennika”.

Spółka SPES dementuje nieprawdziwe informacje o jej współpracy z zakładem Tworzyw Sztucznych Artgos. [czytaj więcej] Szereg zarzutów pod adresem wydawcy „Naszego Dziennika” formułuje poseł PO Marcin Kierwiński. Bez winy nie jest też resort przedsiębiorczości, który w odpowiedzi na interpelację posła PO pomieszał dwie osobne umowy. Sprostowania w liście skierowanym do minister Jadwigi Emilewicz domaga się prezes SPES-u Marcin Nowina Konopka.

W swoich zarzutach wobec katolickich mediów poseł PO Marcin Kierwiński brnie coraz dalej.

„Dodatkowe pytania dotyczące programu Różaniec+. Coś mi się wydaje że transakcja różaniec za reklamę u Rydzyka była średnio opłacalna dla budżetu państwa. Niedługo dowiemy się że kolejna partia różańców opłacona zostanie dobrym słowem biznesmena z Torunia” – napisał na Twitterze Marcin Kierwiński.

Do sprawy odniósł się prof. Piotr Jaroszyński.

– Tutaj mamy do czynienia z próbą uderzenia w dosyć czuły punkt, który zawsze jest drażliwy, bo finanse są drażliwe. One zawsze budzą zawiść, zazdrość. Poczucie niesprawiedliwości łatwo wywołać – zaznaczył wykładowca KUL i WSKSiM.

Jak dodał, działania posła PO wpisują się w próbę wykluczania środowisk katolickich z przestrzeni polityki i ekonomii. Cała sprawa dotyczy współpracy spółki SPES z Zakładem Tworzyw Sztucznych Artgos, wobec którego prawa z akcji należących do Skarbu Państwa wykonuje resort przedsiębiorczości.

– Chcieliśmy włożyć do „Naszego Dziennika” różańce – małe plastikowe koronki. Chcieliśmy je wyprodukować w Polsce, nie chcieliśmy ich zamawiać w Chinach, prawie wszyscy robią to teraz w Chinach – zwrócił uwagę prezes spółki SPES Marcin Nowina Konopka.

Współpraca z Zakładem Tworzyw Sztucznych Artgos była kontynuowana. W „Naszym Dzienniku” spółka opublikowała 15 reklam, za które zapłaciła ok. 60 tys. zł brutto.

– Korzystając z dobrego kontraktu produkcyjnego uzgodniliśmy kontrakt osobny, reklamowy, co jest normalną praktyką – na wielokrotnie niższą kwotę – dodał Marcin Nowina Konopka.

Różańce za reklamę – tak całą sprawę upraszcza poseł PO Marcin Kierwiński. SPES odpowiada: „Umowy były dwie: osobna na zakup różańców, osobna za reklamę”. Poseł PO, twierdząc, że „Nasz Dziennik” zapłacił reklamą za produkcję różańców, mija się z prawdą – podkreślił prof. Jaroszyński.

– Pewnym mediom należało się prawo do tego, żeby otrzymać od instytucji państwowych właśnie określone zlecenia, określone reklamy czy jakieś informacje, obwieszczenia, dzięki którym te media mogą stanąć na nogi – wskazał.

Bo w okresie rządów PO-PSL strumień pieniędzy płynął m.in. do „Gazety Wyborczej”. Tylko w ciągu pięciu lat – do roku 2012 – dziennik Adama Michnika otrzymał ponad połowę wszystkich pieniędzy, jakie ministerstwa rządu Donalda Tuska wydawały na ogłoszenia i reklamy w dziennikach ogólnopolskich. To dane, jakie nagłośnił działający wtedy Parlamentarny Zespół ds. Obrony Wolności Słowa. Teraz podział środków jest bardziej racjonalny – powiedział prof. Piotr Jaroszyński i dodał, że o tym, jaki tytuł będzie publikował reklamy, powinny decydować jasne kryteria, m.in. nakład.

– A nie tylko dlatego, że jest jakoś chroniony przez kontakty – czy to ideologiczne, czy nawet personalne – zaznaczył wykładowca akademicki.

Problem w tym, że w dezinformację wpisuje się także resort przedsiębiorczości i technologii. Jak tłumaczy spółka SPES, w odpowiedzi na interpelację posła PO ministerstwo ujawniło informacje objęte tajemnicą handlową. Marcin Kierwiński pytał tylko o reklamy, a nie o osobną umowę na produkcję różańców. Stąd list, jaki prezes SPES Marcin Nowina Konopka skierował do minister Jadwigi Emilewicz.

„Zważywszy na krzywdy, jakich doznał wydawca „Naszego Dziennika” (…) wnoszę o niezwłoczne uzupełnienie odpowiedzi na interpelację, zawierające rzetelne dane oraz o wydanie przez Ministra Przedsiębiorczości i Technologii oświadczenia prostującego treści zamieszczone w odpowiedzi na interpelację” – czytamy w liście.

– Nie rozumiem, w jaki sposób można pomieszać dwie umowy handlowe, oddzielne, można pomieszać lata, bo to jest rok 2017 i 2018. Pytanie interpelacyjne dotyczyło roku 2018 – zaznaczył Marcin Nowina Konopka.

A różańce trafiły do czytelników rok wcześniej – w październiku, w związku ze 100-leciem objawień w Fatimie. Spółka SPES zapowiada kroki prawne. Wcześniej chce jednak rzetelnego wyjaśnienia całej sprawy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj