fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Ks. J. Chyła: Żyjemy w epoce dyktatury relatywizmu – wolno wszystko, o ile nie jest to głęboko chrześcijańskie czy zakotwiczone w Ewangelii

Niewątpliwie doświadczamy czegoś takiego jak chrystianofobia. Żyjemy w epoce dyktatury relatywizmu. Wszystko można, ale nie można powiedzieć: to jest dobre, to jest złe, to jest prawdą, a to jest kłamstwem. Prawda zawsze zobowiązuje do przemiany życia. Jest czymś, co irytuje wtedy, gdy człowiek żyje w kłamstwie. Wolno wszystko, o ile nie jest to głęboko chrześcijańskie czy zakotwiczone w Ewangelii – akcentował ks. Janusz Chyła, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Chojnicach, w rozmowie z TV Trwam News.

Ks. Janusz Chyła zwrócił uwagę, że Jezus Chrystus zawsze miał wokół siebie zwolenników i przeciwników. Jakie były motywy tych, którzy przychodzili jako przyjaciele, a jakie wrogów Syna Bożego?

– Przyjaciele przychodzili z uwagi na to, że głosił Bożą prawdę, a wrogowie otaczali Go z uwagi na to, że nie akceptowali tej prawdy. Prawda zawsze zobowiązuje do przemiany życia. Jest czymś, co irytuje wtedy, gdy człowiek żyje w kłamstwie. Ten problem jest ponadczasowy, to nie dotyczy tylko XXI w. Człowiek, który żyje w grzechu jest tak naprawdę nieprzyjacielem siebie samego. Niszczy samego siebie w pierwszej kolejności, ale potem niszczy także tych, którzy przypominają mu: to jest dobre, a to jest złe. Nie można zacierać różnicy między dobrem a złem, prawdą a kłamstwem, nie można relatywizować – podkreślił proboszcz parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Chojnicach.

Kapłan zaznaczył, że szczególnie w Europie Zachodniej doświadczamy „czegoś takiego jak chrystianofobia”. Nie jest to nowe zjawisko – dodał.

– Jak patrzymy na historię naszego kontynentu, to widać proces, który można nazwać „wygnaniem Chrystusa”. Pięknie opisała to włoska socjolog Rosa Alberoni w książce pt. „Wygnać Chrystusa”. Pisze o procesie, który miał swoją kulminację już w czasie rewolucji francuskiej, kiedy próbowano budować równość, wolność, braterstwo przy pomocy gilotyny. Jeżeli ktoś był człowiekiem wierzącym – był człowiekiem prześladowanym. Świątynie, łącznie z katedrą Notre Dame, próbowano zamieniać na miejsca, gdzie oddawano cześć nowej bogini, bogini „rozumu”, a de facto głupoty, bo niszczono to, co jest dziedzictwem i korzeniami naszego kontynentu. Potem systemy totalitarne próbowały budować „raj na ziemi”: nazizm, komunizm, aż po współczesną formę, którą nazywa dyktaturą relatywizmu – mówił.

Żyjemy w epoce dyktatury relatywizmu. Wszystko można, ale nie można powiedzieć: to jest dobre, to jest złe, to jest prawdą, a to jest kłamstwem – powiedział rozmówca TV Trwam.

– Jan Paweł II w pięknym dokumencie „Ecclesia in Europa” mówił, że nasz kontynent jest miejscem milczącej apostazji człowieka sytego. Dziś następuje odcięcie od korzeni, człowiek traci pamięć o dziedzictwie chrześcijańskim. Jeżeli traci pamięć (…), traci jednocześnie tożsamość – nie wie skąd jest i ku czemu zmierza. Niewątpliwie żyjemy w świecie dyktatury relatywizmu, gdzie chrześcijaństwo próbuje się marginalizować, usuwać z przestrzeni publicznej. Jesteśmy także świadkami aktów wandalizmu czy profanacji – tłumaczył ks. Janusz Chyła.

Proboszcz zwrócił uwagę, iż dyktatura relatywizmu objawia się wieloma aspektami, łącznie z brakiem możliwości obejmowania pewnych urzędów.

– Gdy włoski filozof Rocco Butilione miał być komisarzem w Unii Europejskiej i zapytano go – wiedząc, jakie są jego poglądy – jaki jest jego stosunek do związków tej samej płci, które niektórzy próbują nazywać małżeństwami. Powiedział, że jest krytycznie do tego nastawiony, gdyż jest to sprzeczne z naturą i nie można tego zaakceptować. Wtedy już nie kwalifikował się do objęcia urzędu. Nie sprzedał swoich poglądów za stanowisko (…). Ośmieszanie, wyśmiewanie ludzi wierzących, pewnych wartości. Wolno wszystko, o ile nie jest to głęboko chrześcijańskie czy zakotwiczone w Ewangelii – podkreślił kapłan.

Rozmówca TV Trwam odniósł się także do sytuacji we Francji, gdzie spłonęła katedra Notre Dame, a na ulice wyszli młodzi ludzie jednocząc się na wspólnej modlitwie.

– Oczywiście jestem głęboko poruszony tym, że spłonęła (…) katedra Notre Dame. Jednak jeszcze głębiej porusza mnie dramat w miejscach, gdzie kościoły zostały zamienione na sale widowiskowe, nawet domy publiczne czy inne cele zupełnie niezgodne z pierwotnym przeznaczeniem tego miejsca, które jest nie tylko zabytkiem, ale także wyznaniem wiary naszych przodków. Pytanie, co z naszą wiarą? Pewnie trzeba odbudować katedrę Notre Dame (…), natomiast przede wszystkim trzeba obudowywać wiarę, której żaden ogień nie jest w stanie strawić. Jeżeli mówimy o ogniu, to wszyscy potrzebujemy ognia Ducha Świętego, który nie niszczy, ale oczyszcza, uszlachetnia i na pewno jest tym, co człowieka wewnętrznie rozpala do tego, by mieć w sobie płomień Ewangelii, z którym można pójść nie lękając się świata. Nie można mówić: „Następuje chrystianofobia, jakieś formy prześladowania Kościoła, w związku z tym powinniśmy zamknąć się w jakiejś niszy i nie wychodzić, bo nas nie akceptują”. Nie. Mamy być tak, jak Jezus – iść do świata z odwagą i być obecnymi w świecie realnym, ale także wirtualnym, jeśli chodzi o media społecznościowe, radio czy telewizję. Człowiek wierzący to człowiek odwagi, bo ma Jezusa Chrystusa w swoim sercu i może pójść do świata podobnie jak On – zaznaczył ks. Janusz Chyła.  

RIRM

drukuj