fot. sxc.hu

Przedwyborcze podwyżki dla urzędników

Nawet o 5 procent od przyszłego roku mają wzrosnąć pensje pracowników urzędów wojewódzkich, skarbowych i ministerstw.

Podwyżki w roku wyborczym obiecuje premier Ewa Kopacz. Jak napisał jeden z dzienników – według szefowej rządu  -wobec urzędników lepiej stosować politykę miłości, niż walczyć z nimi jak Donald Tusk. Były premier nie podwyższał tej grupie zarobków przez siedem lat.

Poseł Arkadiusz Czartoryski zauważa, że w trakcie rządów PO-PSL wzrosła liczba urzędników, a co za tym idzie – koszt administracji. Polityk zwrócił także uwagę, na nierównowagę w wynagrodzeniach urzędników. Natomiast obietnice wzrostu pensji widzi w kontekście tegorocznych wyborów.

– Nie ulega wątpliwości, że Platforma Obywatelska od wielu lat w swoich decyzjach kieruje się słupkami wyborczymi. Proszę zwrócić uwagę, że przed chwilą zorientowano się, że eskalacja konfliktu z górnikami przeszkodzi w kampanii wyborczej prezydenta Komorowskiego. Na tym tle rząd zmienił swoją decyzję w stosunku do kopalń. Teraz, jeżeli chodzi o wybory jesienne, bez wątpienia zapowiedź podniesienia pensji dla setek tysięcy ludzi będzie argumentem politycznym dla pani Ewy Kopacz. Jeszcze jak powie, że – dobrze, dostaniecie za 2015 rok, ale pod warunkiem, że wygram w 2016 roku, to wtedy wam wypłacę wyrównanie za rok poprzedni – wówczas będzie to działanie ewidentnie pod publikę – powiedział Arkadiusz Czartoryski.

W ubiegłym roku w sektorze publicznym było zatrudnionych ponad 3 miliony osób. To 20 procent pracujących Polaków.

RIRM

drukuj